20 lat później złoczyńca Gary'ego Oldmana wciąż jest The Best Bit of The Fifth Element. Dlatego...

(Źródło zdjęcia: Columbia Pictures)





Zastanawiając się nad tym, co najlepsze w Piątym elemencie, łatwo jest po prostu powiedzieć każdą scenę z Ruby Rhod i nie pomylisz się zbytnio. Kofeinowa rola Chrisa Tuckera jako charyzmatycznego, choć przerażonego prezentera radiowego jest czystym geniuszem od początku do końca, bez żadnych argumentów. Można nawet śmiało argumentować, że Multipass jest najlepszym fragmentem w filmie, bo kiedy jeszcze dowód osobisty był tak niezapomniany? Ale prawda jest taka, że ​​żaden z wielu cudownych elementów Piątego elementu nie miałby żadnego znaczenia, gdyby nie siła, która łączy je wszystkie razem: złoczyńca filmu; Jean-Baptiste Emmanuel Zorg. Minęło 20 lat od premiery kultowego science-fiction Luca Bessona, a złoczyńca Gary'ego Oldmana wciąż jest najlepszą częścią Piątego elementu. Dlatego...

W gorszych rękach Zorg mógł być prostą kreskówką, albo przesadną siłą Zła przez duże E, albo pochlebnym podwładnym prawdziwego wroga filmu, pana Cienia. Gary Oldman czyni go po trochu obu i czymś więcej, mężczyzną, który jest zarówno bezwzględny, jak i całkowicie przerażony. Daje mu wiotkie, wykrzywione zęby i brzydki akcent, aby skłonić cię do myślenia, że ​​jest słaby lub miękki… a potem zapala papierosa, czekając, aż najemnicy z Mangalore wysadzą się w powietrze. Nie chodzi o to, że szczególnie chciał ich śmierci, ale hej, jeśli nie są na tyle sprytni, by pytać o duży czerwony przycisk na broni, to trochę na nich, nie sądzisz? Wzrusz ramionami, pal, utykaj.

To właśnie jest naprawdę interesujące w Zorgu – w przeciwieństwie do większości innych złoczyńców, trudno naprawdę wiedzieć, czym się pasjonuje. Czy chce rządzić światem? Nie przesadnie. Zarabiać pieniądze? Cóż, już to robi. Zorg mówi ojcu Corneliusowi, że chaos i zniszczenie są tym, co napędza łańcuch życia, ale nie jest całkowicie oddany tej koncepcji. Jego dostawa wydaje się być przygotowana, co jest uzasadnieniem, dlaczego zarabia na sprzedaży broni. Wydaje się, że tak naprawdę nie wierzy, że robi dobrze, tworząc zniszczenie, i wydaje się, że nie obchodzi go, czy kupi go ojciec Cornelius. To nie jest człowiek, który chce patrzeć, jak płonie świat, ani nawet ma obsesję na punkcie swojego konta bankowego. Jest nieskomplikowany, ale nie taki prosty.



Wydaje się, że bardziej niż cokolwiek innego kieruje nim zwykła potrzeba załatwienia spraw. Pan Cień chce kamieni i kazał Zorgowi je dla niego zdobyć. Zorg po prostu szuka skutecznego sposobu, aby to zrobić, bo cholerne gówno Mr. Shadow jest przerażające. I tak Zorg zatrudnia najemników i grozi księżom oraz próbuje wysadzić w powietrze statek wycieczkowy, ponieważ wierzy, że to załatwi sprawę. A kiedy wszystko pójdzie nie tak, jak zawsze nieuchronnie się działo, nie krzyczy na niebiosa ani nie wpada w bezsilną furię. Po prostu jęczy, gdy zdaje sobie sprawę, że skończyły mu się opcje.

Reżyser Luc Besson zaczął pisać historię Piątego elementu, gdy miał 16 lat, a jego bohaterowie odzwierciedlają pewną dziecięcą prostotę. Były żołnierz i najwyższa istota to właśnie tego rodzaju postacie, których można by oczekiwać, aby ocalić wszechświat. Ale Jean-Baptiste Emmanuel Zorg nie jest jednowymiarowym złoczyńcą, którego zwykle widzimy w starciu z siłami dobra i dlatego jest najlepszy w Piątym elemencie.