211service.com
Aliens: Fireteam Elite chce być wersją gry wideo Aliens i częściowo dostarcza
(Źródło zdjęcia: Cold Iron Studios)
Ośmielam się przejść przez sesję Aliens: Fireteam Elite bez krzyku „Koniec gry, stary. Koniec gry!' Czasem karzący cykl gry oznacza, że będziesz dużo gry na ekranach, a pokusa uczczenia każdego z nich w surferskim przemówieniu zmarłego Billa Paxtona jest zbyt silna, by się jej oprzeć.
Aliens: Fireteam Elite mocno nawiązuje do Aliens z 1986 roku: od hoo-rah projektu postaci kolonialnych Marines, przez arsenał broni science fiction, po muzykę, która rozbrzmiewa, gdy roje ksenomorfów przemykają po suficie. Po prostu czujesz się, jakbyś wszedł w buty szeregowego Hudsona Paxtona, zanim zmierzysz się z zagrożeniem nie do pokonania.
I mam kilka momentów, które wydają się „koniec gry, człowieku” podczas mojego praktycznego podglądu Aliens: Fireteam Elite, ponieważ nie udało mi się kilka prób w jednej z późniejszych misji, nawet na „standardowym” poziomie trudności. Niezależnie od tego, czy grałem z Samem Loveridgem i Leonem Hurleyem z GameMe, czy też z botami AI, które mogą wypełnić twoją trzyosobową drużynę, ksenomorfy rozdają mi okrzyki. Inny typ wroga w drugiej kampanii sprawia, że jest to jeszcze trudniejsze – i to wszystko bez stosowania wielu kart wyzwań Aliens: Fireteam Elite, które dodają nową warstwę chaosu do rozgrywki.
Aliens: Fireteam Elite jest w znacznie lepszej formie niż Aliens: Colonial Marines w momencie premiery w 2013 roku i spodoba się zarówno fanom Obcych, jak i poszukiwaczom osiągnięć. Będziesz musiał się przez to zmagać, zwłaszcza jeśli jesteś sam, ale bardzo skorzystasz na posiadaniu przyjaciół u boku – podobnie jak kolonialni marines radzą sobie z xenosami w Obcym. Ale poza powtarzaniem tych samych misji w kółko z nowymi modyfikatorami, nie jest jasne, czy Aliens: Fireteam Elite będzie miał nogi poza początkową premierą 24 sierpnia, czy też będzie tak ulotny, jak jeden z ksenomorficznych dronów, który wpadnie mi w twarz przed wejściem do otworu wentylacyjnego.
Elitarna drużyna ogniowa

(Źródło zdjęcia: Cold Iron Studios)
Miłość Cold Iron Studios do serii Alien jest wpleciona w Aliens: Fireteam Elite. Wersja zapoznawcza zawiera sześć misji rozmieszczonych równomiernie w dwóch kampaniach, które w obu kampaniach są tak przyjemne bardzo Obcy: stacja kosmiczna Katanga krążąca wokół rafinerii ropy naftowej i planeta znana tylko jako LV895, na której widnieją korporacyjne odciski palców Weyland-Yutani. Podczas gdy identyczne korytarze stacji kosmicznej Katanga martwiły mnie, że Aliens: Fireteam Elite będą zbyt takie same, masywne, ociekające wodą jaskinie LV895 pokazują różnorodność kampanii. Mam tylko nadzieję, że pozostałe dwie kampanie są tak samo różne, jak dwie pierwsze.
Broń, choć często zbyt cicha, nawiązuje do zabawek ciężko uzbrojonych kolonialnych marines w Obcym Jamesa Camerona. Jest Smartgun M56, którego zawsze chciałem, żeby szeregowy Vasquez dał mi pożyczyć, automatyczne Działko Strażnicze, które przedziera się przez błędy, oraz strzelbę, która wygląda dokładnie tak, jak ta, którą dzierżyłby kapral Hicks. Broń nie ma prawdziwej wagi, co jest trochę rozczarowujące, ale dźwięk Smartguna M56 jest nie do pomylenia – nawet jeśli trzeba będzie podkręcić głośniki, aby go usłyszeć.
Dostosowanie postaci i broni jest również świadomym ukłonem w stronę Obcych, ponieważ możesz wyposażyć swojego kolonialnego marine w zbroję z ręcznie malowanymi powiedzeniami, takimi jak „Szukaj/Zniszcz” lub „Ogień piekielny”. Zawsze podobało mi się, że Marines w Aliens mają tak spersonalizowaną zbroję, a kiedy dowiedziałem się, że Cameron pozwolił im udekorować własny sprzęt, uczyniło to jeszcze bardziej wyjątkowym. Broń ma ten sam poziom powierzchownego dostosowania, ale z dodatkowymi bonusami dodawania dodatków, takich jak lunety, magazynki i kagańce. Nie jest jasne, ile załączników będzie dostępnych w Aliens: Fireteam Elite w momencie premiery, ale w moim krótkim czasie odblokowałem cztery różne kagańce dla samego mojego karabinu pulsacyjnego.
Co dziwne, Aliens: Fireteam Elite ma kilka nowych postaci, które napotkasz w swojej bazie, które są w pełni obsługiwane głosem, ale nie są w pełni animowane. Sięgnąłem, aby sprawdzić, czy jest to funkcja, która została pominięta w bieżącym stanie kompilacji, ale nie otrzymałem odpowiedzi. Bez przerywników podczas mojej gry, to dziwne pominięcie, które sprawia, że chcesz nieco więcej charakteryzacji – zwłaszcza w porównaniu z kolorową obsadą filmu Obcy.
Ekspresowa winda do piekła

(Źródło zdjęcia: Cold Iron Studios)
W połowie ostatniej misji w pierwszej kampanii, po czymś, co wydaje się niekończącymi się korytarzami, głośno martwię się, że Aliens: Fireteam Elite może wydawać się nieco zbyt podobne. Skręć za róg, zastrzel kilka ksenomorfów w ciasnym korytarzu, dojdź do końca tego korytarza, zastrzel kilka ksenomorfów na większej przestrzeni. Opłucz, powtórz.
Ściany sięgające do klatki piersiowej, zaśmiecone w całej przestrzeni gry, są bezużyteczne, gdy dziesiątki ksenomorfów mogą z łatwością wspinać się po nich lub spadać z sufitu nad twoją głową. - Dlaczego to tutaj jest? – pyta Leon Hurley, gdy walczymy z kolejnym rojem, który wydaje się identyczny z mniej więcej 10 innymi rojami, z którymi mieliśmy do czynienia. Wrogowie składają się głównie z mniejszych ksenomorfów, które ślizgają się w twoim kierunku i uderzają w twoje kolana, wraz z kilkoma innymi specjalnymi typami wrogów, takimi jak spluwacze, wybuchy i drony o długości siedmiu stóp. Ale te typy wrogów szybko stają się raczej rutynowe dzięki dość mało inspirującemu systemowi sztucznej inteligencji wroga, a nasza trójka kończy misję bez większych fanfar.
Dlatego jestem bardziej niż trochę zaskoczony, gdy kilka dni później uruchamiam Aliens: Fireteam Elite i wypróbowuję drugą dostępną kampanię, Giants in the Earth. Zniknęły słabo oświetlone korytarze, a na ich miejscu znajduje się wilgotna jaskinia, w której woda stale spływa z poziomu powierzchni. Po pokonaniu kilku rojów ksenomorfów, wynurzam się na pięknej otwartej przestrzeni, która kiedyś była najwyraźniej jakimś rodzajem świątyni. Pośrodku siedzi wielka kamienna głowa, wyraźnie nawiązująca do Inżynierów spoza Ziemi, odpowiedzialnych za stworzenie ludzkości, wpatrując się we mnie beznamiętnie. Zanim zdążę złośliwie skomentować bezcielesną głowę, z dziury w ścianie wyskakuje ksenomorficzny dron i rozbija się na mnie. Jestem zmuszony uderzyć w kilka niezręcznych szybkich wydarzeń, aby ją kopnąć, a ona biegnie do innej dziury.
Właśnie kiedy myślę, że mam przerwę, pojawia się kilka syntetyków Weyland-Yutani, a ściany sięgające klatki piersiowej nagle nabierają sensu. Wrogowie-roboty używają osłony, tak jak robią to ludzie, i oddają strzały snajperskie w twoją głowę z całej mapy. W tym momencie Aliens Fireteam: Elite zaczyna wydawać się nieco bardziej spójny i mniej przypomina powtarzalną strzelankę korytarzową.
Pobyt mocy

(Źródło zdjęcia: Cold Iron Studios)
Aliens: Fireteam Elite jest przeznaczone do gry ze znajomymi, co sprawia, że brak crossplaya i natywnego czatu głosowego jest dość zaskakujący. Granie z Samem i Leonem oznaczało stworzenie kanału Discord, abyśmy mogli się komunikować – dodatkowy krok, który jest sprzeczny z koncentracją Aliens: Fireteam Elite na kooperację. Gracze konsolowi mogą korzystać z opcji czatu grupowego na konsoli, ale o wiele łatwiej jest po prostu rozmawiać w grze.
I chociaż technicznie istnieje system pingowania, który ma złagodzić potrzebę czatowania, termin ten jest tutaj bardzo hojnie zastosowany – jest tylko jedna opcja pingowania i wymaga ona wyświetlenia koła wyboru i wybrania z niego pingu. To sprawia, że szybkie pingowanie przedmiotów jest prawie niemożliwe i nie ma zapieczonego rozróżnienia dla twoich pingów, więc jeśli pingujesz losowy obszar lub pamięć podręczną broni, twoja postać po prostu szorstko wymówi nieokreślone frazy, takie jak „spójrz na to” lub „pobierz skończone.'
Dodatkowo, brak crossplay w Aliens: Fireteam Elite grozi dramatycznym skróceniem okresu przydatności do spożycia. Grałem przez większość gry z dwoma kolegami z drużyny AI, ale o wiele lepiej jest z przyjaciółmi, zwłaszcza z systemem kart wyzwań. Grając z Drużyną GR, cała nasza trójka wybrała Kartę Wyzwania w lobby przed grą – ale tylko jedna z tych kart została zastosowana. Podczas gdy Sam i ja wybieraliśmy karty, które nie utrudniałyby naszej gry, dostaliśmy wybór Leona: kartę „Musisz to przeczytać źle”, która powodowała przypadkowe awarie naszych Motion Trackerów. Po zgrupowaniu, granie w pojedynkę już nigdy nie było takie samo – zwłaszcza, że mogłem wybrać tylko jedną kartę wyzwania, która została automatycznie zastosowana do mojej gry.

(Źródło zdjęcia: Cold Iron Studios)
Cold Iron Studios w dużej mierze polega na kartach wyzwań, aby zwiększyć wartość powtórek Aliens: Fireteam Elite, ale nie jestem pewien, czy to wystarczy. Dla graczy żądnych osiągnięć karty wyzwań mogą na chwilę zaostrzyć ich apetyt, ale cztery kampanie mogą nadal stać się nieaktualne, zwłaszcza w przypadku wrogiej sztucznej inteligencji, która może być nieco chwiejna. Podczas mojej gry było kilka momentów, w których mniejszy ksenomorf utknął na fragmencie otoczenia i musiałem skrócić moją grę z Leonem i Samem, gdy duży, zły ksenomorf wpadł do otworu wentylacyjnego i nigdy nie wyszedł. uniemożliwiając nam wywołanie końca obszaru. Nie wiadomo, czy są to tylko błędy związane z wczesnymi kompilacjami, czy też wskazują na problem z błędami niezależny od kwestii ksenomorfów.
Aliens: Fireteam Elite może być trochę zabawne, zwłaszcza z przyjaciółmi, ale nie wyobrażam sobie, żeby tak fajnie było uchwycić ducha czasu w grach. Karty wyzwań i poziomy trudności zwiększają wartość odtwarzalności, ale wyraźna miłość do serii Aliens może nie wystarczyć, aby utrzymać ją na naszym radarze przez bardzo długi czas.
Aliens: Fireteam Elite pojawia się 24 sierpnia na PS4, PS5, Xbox One, Xbox Series X i PC. Będzie kosztować 39,99 USD.