APB: Reloaded recenzja

Starszy niż nowy

Plusy

  • Walka oparta na umiejętnościach w grze MMO
  • Otwarte miasto pełne możliwości przypadkowych spustoszeń
  • Ulepszona jazda
  • strzelanie
  • i nowe obszary

Cons

  • Niesamowicie powtarzalna struktura misji
  • Brak historii lub prawdziwy postęp
  • Rynek F2P szkodzi równowadze

Plusy

  • +

    Walka oparta na umiejętnościach w grze MMO





  • +

    Otwarte miasto pełne możliwości przypadkowych spustoszeń

  • +

    Ulepszona jazda

  • +

    strzelanie



  • +

    i nowe obszary

Cons

  • -

    Niesamowicie powtarzalna struktura misji

  • -

    Brak historii lub prawdziwy postęp



  • -

    Rynek F2P szkodzi równowadze

Naprawdę, naprawdę chcemy pokochać APB (Biuletyn Wszystkie Punkty): Reloaded bardziej niż my. Tak, oryginalny APB był pełen pęknięć i wad, by zmienić go z nieoszlifowanego diamentu do na wpół zjedzonego pierścionka pop, który ma kształt diamentu, ale niektóre z jego bardziej ambitnych pomysłów zostały prawie genialny. I hej, Reloaded – w większości – sprytnie poprawia małe problemy APB, pozostawiając nienaruszony rdzeń gliniarzy i złodziei. Na papierze wygląda na to, że spełniło się marzenie każdego niedoszłego złodzieja samochodów. Więc co właściwie poszło nie tak?

Powyżej: Gdyby tylko założył pas bezpieczeństwa



Krótka odpowiedź: wiele rzeczy. Najpierw jednak należy wskazać, co poszło dobrze, ponieważ – bez wątpienia – APB: Reloaded jest przyjemniejszym doświadczeniem niż jego krótkotrwały poprzednik. DNA APB – niegdyś krzyżujący się amalgamat wytrwałości MMO i ledwie funkcjonalnych riffów na najlepszych pomysłach GTA – zostało wyprostowane w znacznie lepszym punkcie. Broń zadaje teraz więcej obrażeń, co skutkuje szybszymi i bardziej satysfakcjonującymi strzelaninami. Tymczasem samochody faktycznie posiadają unikalne modele jazdy. Innymi słowy, koniec z samochodami sportowymi, które jeżdżą jak minivany. Jest też trochę postępu statystyk opartego na używaniu broni, który daje ci coś do zrobienia poza gromadzeniem kolekcji broni, która sprawiłaby, że nawet uwielbiające kule gołębie Johna Woo uciekłyby z przerażenia. I jest też sklep w grze na prawdziwe pieniądze, który… cóż, więcej na ten temat za chwilę.

Pod wieloma względami APB desperacko walczy o to, by być antidotum na znojenie nowoczesnego MMO – czasami z winy. Poza podstawowymi celami pobocznymi (takie jak najeżdżanie sklepów, jeśli jesteś przestępcą lub zwracanie skradzionych samochodów dla egzekutorów), gra jest zasadniczo wolna od PVE. Misje automatycznie wrzucają cię do grupy kolegów ne'er-do-well (lub luźnych gliniarzy, którzy nie graj według zasad ) i wyznacz sobie cele – na przykład zbadaj pojazd lub dokonaj jakiegoś ładnego, zdrowego podpalenia. Twist polega jednak na tym, że twoi wrogowie nie są NPC-ami z mobów śmieciowych – są członkami z krwi i kości wrogiej frakcji. Misje toczą się więc bardziej jak strzelanki oparte na celach, ale na całkowicie otwartym, wypełnionym pojazdami miejskim placu zabaw.

Kiedy APBR działa, to naprawdę działa. Nie ma to jak ściganie się łeb w łeb ze sportowym samochodem pełnym gangsterów – przez cały czas płonących spluwami – w kierunku celu, rozbijając się i skręcając w powietrzu, jakbyś został przebity przez Godzillę, a następnie wynurzając się z wrak w grad wystrzałów i, ee, regularny ogień. W międzyczasie inne gry MMO proszą cię o zebranie 20 żołądków dzika, ponieważ, kurwa, nie kwestionuj tego, chłopie. Co więcej, podobny chaos rozwija się wokół ciebie, dzięki innym grupom na podobnych – choć oddzielnych – misjach. Kule latają. Po ulicach jeżdżą samochody. Magia się dzieje .



Niedługo jednak nie możesz nie zajrzeć za kurtynę eksplozji i odłamków samochodowych, bo to właściwie wszystko. Rodzaje misji są niesamowicie ograniczone, generalnie dzielą się na znalezienie i dostarczenie rzeczy, powstrzymanie drugiego zespołu przed znalezieniem i dostarczeniem rzeczy i utrzymanie punktu przez naprawdę długi czas. Nowe, samodzielne dzielnice Fight Club próbują urozmaicić raczej waniliowe postępowanie za pomocą drużynowego deathmatchu na dużą skalę i bitew króla wzgórza, ale dwie obecnie dostępne mapy nadają się bardziej do przypadkowego samotnego wolfery i biwakowania niż do interesującej taktyki zespołowej.

Tymczasem w mieście APBR brakuje pełnej miłości dbałości o szczegóły, na przykład GTA lub dziwacznego Saints Row. To tylko rozległe morze szarości nakrapiane haniebnie malutkimi wysepkami intrygi. Ogólnie rzecz biorąc, APBR przekształca się w bardzo prostą strzelankę z bardzo prostymi trybami w bardzo prostym środowisku. Co więcej, ta historia w zasadzie nie istnieje. Od czasu do czasu zakontraktowani zleceniodawcy misji wyślą Ci e-maile, ale nie ma sensu eskalacji lub postępu. To tylko niekończące się przeciąganie liny między gliniarzami a złodziejami, które nigdy nigdzie nie zmierzają – dynamika uzasadniona tylko wtedy, gdy APBR jest potajemnie osadzony w czyśćcu.

Ten ogólny brak osobowości staje się jeszcze bardziej rozczarowujący, gdy zaczynasz naprawdę zagłębiać się w absurdalnie solidny pakiet dostosowywania postaci APBR. Po uzupełnieniu garderoby i odblokowaniu kilku szablonów kalkomanii wszystko jest możliwe. Więc oczywiście stworzyliśmy coś, co najlepiej można opisać jako bezbożne potomstwo Batmana Beyond i najbardziej przygnębiającą, najbardziej niebieskowłosą postać JRPG, jaką można sobie wyobrazić. W pewnym momencie natknęliśmy się na niesamowicie autentycznego Harleya Quinna – czapkę błazna i tak dalej – i była to miłość od pierwszego wejrzenia. Potem strzeliła nam w twarz. Krótko mówiąc, gracze APBR dostarczają prawie Wszystko jego osobowości. I choć na papierze jest to ciekawy pomysł, nie rozmraża zamarzniętego, niezmiennego świata, w którym worek sztuczek jest głęboki jak kałuża pochłonięta suszą.

Ale co z całym tym darmowym olśniewającym olśnieniem, o którym zbawiciel APB, GamersFirst, nie może przestać się domagać? W końcu modele biznesowe mogą tworzyć lub łamać gry MMO. I chociaż Armas Marketplace APBR z pewnością nie jest zepsuty, w jego zbroi są pewne bardzo niepokojące pęknięcia. Po pierwsze, gra nieustannie dręczyła nas w związku z ugryzieniem kuli za 10 USD i zapisaniem się na miesięczny dostęp Premium, i nietrudno zrozumieć, dlaczego. Między innymi, mężne poświęcenie naszej skarbonki ponad dwukrotnie zwiększyło nasze nagrody pieniężne na koniec misji, znacznie zwiększyło zyski naszej frakcji dzięki zleceniodawcom misji, skróciło czasy odnowienia i dało nam 20% zniżki na wszystkie przedmioty na rynku. Zasadniczo Premium jest sposobem, w jaki APBR miał być odtwarzany. Free, w porównaniu, wydaje się wręcz powolny.

Powyżej: mniej więcej tak wyobrażamy sobie szkołę kadetów Storm Trooper

Jest też niezwykle lepki problem broni, którą można kupić. Uzbrojenie, które kosztowało cię rękę i nogę, niekoniecznie jest lepsze lub gorsze od tego, które zarobiłeś w pocie wytatuowanego czoła; są tylko różnymi odmianami podobnych pomysłów. Tak więc ostatecznie wystrojona postać i ktoś, kto podniósł swój arsenał w staromodny sposób, po wielu godzinach gry znajdzie się na mniej więcej równym boisku. Udało nam się jednak rzucić zupełnie świeżą postać i od razu kup w pełni zmodyfikowaną broń, na którą przysięgało wielu doświadczonych graczy. Nagle dopasowywanie się do innych graczy o niskiej randze nie wydawało się takie sprawiedliwe. Wczesne poczynania APBR mogą być zatem symboliczną próbą ognia i pszczoły . Ponieważ ogień nie był wystarczająco zły.

APBR to gra, która przeżywa poważny kryzys tożsamości. Stara się być zarówno wschodzącą, opartą na umiejętnościach strzelanką, jak i pełnowymiarową darmową grą MMO, ale udaje jej się tylko wpaść w otchłań między nimi. Dzięki wielu drobnym poprawkom i większym dodatkom Reloaded jest zdecydowanie krokiem naprzód w stosunku do praktycznie DOA APB, który uległ awarii i spalił się kilka lat temu, ale oba są nadal niesamowicie podobne. Podstawowa struktura misji i wady różnorodności niestety utknęły w grze, a jej (ulepszone) uproszczone strzelanie i prowadzenie nie wystarczą, aby naprawić te błędy.

To naprawdę rozdzierające serce, ponieważ wiele pomysłów w grze balansuje na krawędzi bycia rewolucyjnym. Podobnie jak w przypadku All Points Bulletin: Reloaded wystrzeliwuje zbyt wiele pustych miejsc. Bezpłatność to trudna cena do odrzucenia, ale miasto San Paro jest – w najlepszym razie – miejscem na wakacje. Po prostu nie możemy polecić dłuższego pobytu.

Więcej informacji

Gatunek muzycznyAkcja
OpisStara się być zarówno wschodzącą, opartą na umiejętnościach strzelanką, jak i pełnowymiarową MMO F2P, ale udaje jej się tylko wpaść w otchłań między nimi. Dzięki wielu drobnym poprawkom i większym dodatkom Reloaded jest zdecydowanie krokiem naprzód w stosunku do praktycznie DOA APB, który uległ awarii i spalił się kilka lat temu, ale oba są nadal niesamowicie podobne. Podstawowa struktura misji i wady różnorodności niestety utknęły w grze, i chociaż ulepszone, uproszczone strzelanie i jazda nie wystarczą, aby naprawić te błędy.
Platforma„PC”
Ocena cenzury w USA'Dojrzały'
Ocena cenzora w Wielkiej Brytanii''
Mniej