211service.com
Artysta mutuje swój fandom Wiedźmina w nowy komiks zatytułowany RDW - A Tale of Lost Fantasy
Fragment RDW: A Tale of Lost Fantasy (Źródło zdjęcia: Marco Rudy (Les Editions Xicandarinha))
Powieści i gry o Wiedźminie są znane z tego, że inspirują fanów własnymi pomysłami na historie rozgrywające się w tych światach, a komiksiarz/artysta Marco Rudy wziął tę inspirację i wykorzystał ją.
Podobnie jak dorastanie Geralta z Rivii, Rudy wziął swój dziecięcy pomysł, zmutował i ukształtował go we własną oryginalną, w pełni namalowaną historię należącą do twórcy, niezależną od historii i wszechświatów Andrzeja Sapkowskiego i CD Projekt Red, zamieniając swój pomysł w oryginalną powieść graficzną zatytułowaną RDW: Opowieść o utraconej fantazji.

Okładka RDW: A Tale of Lost Fantasy (Źródło zdjęcia: Marco Rudy (Les Editions Xicandarinha))
„[RDW] podąża za Astrid, dowódczynią wolnej firmy, przywódczynią obecnie bez armii, która zmaga się z uzależnieniem od narkotyku wzmacniającego, który czyni jej wolną firmę wyjątkową i ciężarem przywództwa” – mówi Rudy. „Lek działa jak rodzaj metamfetaminy w soku; historia będzie zagłębiać się w skutki, jakie lek wywiera na ciało, umysł i kręgi społeczne dotkniętych nim osób”.
Gdy Astrid przemierza świat RDW, spotka mityczne stworzenia inspirowane nie tylko europejską tradycją, ale także koncepcje inspirowane kulturami afrykańskimi i południowoamerykańskimi.
RDW: A Tale of Lost Fantasy została pomyślnie sfinansowana przez crowdfunding na Kickstarter , a Rudy wysyła teraz kopie do sponsorów i udostępnia je szerokiej publiczności za pośrednictwem sklepu internetowego, występów na konwentach i współpracy z niektórymi sklepami komiksowymi. Newsarama rozmawiał z Rudym, aby uzyskać więcej informacji na temat historii RDW i historii jego ożywienia.
Newsarama: Marco, czy możesz nam opowiedzieć o Astrid – gwieździe RDW: A Tale of Lost Fantasy?
Marco Rudi: Zobaczę, co mogę powiedzieć, nie psując sprawy… Astrid jest zasadniczo dowódcą grupy zadaniowej; w pewnym sensie jednostka wojskowa. Jaki typ jednostki? Dowiemy się, czy kiedykolwiek będziemy kontynuować tę historię.

Marco Rudy (Źródło zdjęcia: Xicandarinha Editions)
Ale tak jak jest, Astrid jest obciążona odpowiedzialnością i porażką. Jest wadliwym dowódcą i to w końcu ją dopadło. Nie jest też w najlepszym stanie psychicznym. To wszystko i jeszcze więcej, dowiemy się „dlaczego” – ponownie, jeśli ta sprawa kiedykolwiek będzie trwać dalej. Mówienie więcej jest trochę zbyt spoilerowe.
Newsarama: W RDW Astrid używa narkotyku, który daje jej fizyczne zdolności, ale jest też uzależniający – jak Super Soldier Serum Kapitana Ameryki, ale ciemniejszy. Powiedz nam więcej na ten temat?
Marco Rudi: To bardziej jak kolczasty wersja magicznej mikstury używanej przez Asterixa i Obelixa - chodzi o zapewnienie pewnego rodzaju niezwyciężoności. Ale jak zwykle, w tym eliksirze i przyczynie jego istnienia jest znacznie więcej, niż na pierwszy rzut oka.
Tak jak jest, jest to w zasadzie magicznie wzmocniona super-metamfetamina, a uzależnienie, które powoduje, jest jednym z głównych celów całej historii w RDW; przez cały czas Astrid zajmuje się skutkami wspomnianego uzależnienia i wycofania. Jak to widzimy i jak toczy się historia, dowiadujemy się więcej o tym, o czym wspomniałem powyżej, o co chodzi z miksturą i dlaczego Astrid i jej towarzysze jej używali?. Za dużo już powiedziałem! [Śmiech]
Newsarama: Powiedziałeś mi wcześniej, że RDW powstało częściowo dlatego, że chciałeś nakręcić komiks oparty na Wiedźminie, ale nie byłeś w stanie. Czy możesz nam opowiedzieć o tym pomyśle i jak przekształcił się w RDW?

Fragment RDW: A Tale of Lost Fantasy (Źródło zdjęcia: Marco Rudy (Les Editions Xicandarinha))
Marco Rudi: Jeśli ktoś mnie zna lub śledzi mnie w mediach społecznościowych, wie, jak bardzo kocham powieści o Wiedźminie Andrzeja Sapkowskiego. Kiedy dowiedziałem się, że CD Project SA (firma zajmująca się grami, która stworzyła gry i obecnie współpracująca z Dark Horse, publikująca komiksy) idzie komiczną drogą, starałem się ich zachęcić, a Dark, żebym był ich artystą – do cholery Chciałem zrobić wszystko, co dzieje się w tym wszechświecie, nawet tylko okładkę.
Niestety, tak się nie stało.
Dobrą rzeczą było to, że kiedy chciałem to zrobić, podrzuciłem też kilka historii Marvelowi i zacząłem pracować nad należącym do twórcy twórcą, który ostatecznie stał się RDW. Sprawa Marvela została podjęta, ale nigdy nie posunęła się do przodu, a ja coraz bardziej angażowałem się w to, co tworzyłem, i zauważyłem, że naśladowałem podejście Sapkowskiego do budowania świata. Pomyślałem, że jeśli nie zamierzam opowiadać historii we wszechświecie, dla Wiedźmina, dlaczego nie stworzyć własnej, pójść w ślady mistrza, ale dodać do rzeczy swój własny smak?
RDW nabierało coraz większego kształtu - od opowieści o nieudanym wówczas „wiedźminie” per se do Astrid, nieudanego dowódcy, zajmującego się nałogiem, temat, który z łatwością pasowałby do ujęcia Sapkowskiego, ale to był mój własny.
Newsarama: Nie jestem ekspertem od Wiedźmina, ale widzę PTSD w oryginalnych opowieściach i grze – ale ten element uzależnienia jest czymś nowym. W jaki sposób używanie narkotyków stało się tak ważnym elementem historii dla RDW?

Fragment RDW: A Tale of Lost Fantasy (Źródło zdjęcia: Marco Rudy (Les Editions Xicandarinha))
Marco Rudi: Oba są. Znowu, starając się nie zepsuć rzeczy, ponieważ wiele z tego ożywa, w kolejnych książkach - jeśli kiedykolwiek do nich dotrę - jednym komentarzem, który robię z tą książką, jest bezużyteczna natura żołnierzy, zwłaszcza obecnie, i co robią, aby sobie z tym poradzić.
Dobrze jest skosić wrogów mieczem, łukiem i magią, a później rozkoszować się przemocą wraz z towarzyszami w tawernie. Ale każde zabójstwo pozostawia ślad. I w końcu to zbiera żniwo.
Więc to jest mój kawałek „prawdziwego świata” w tej historii, którą próbuję opowiedzieć. Badałem sporo skutków wojny i bitew u weteranów amerykańskich i kanadyjskich; od książek po wywiady i osobiste wywiady z weteranami, których znam, aby poczuć, przez co przechodzą, abym mógł przekazać tylko fragment z tego w tej historii. Więc to wszystko było powiązane, używanie narkotyków, zdrowie psychiczne i PTSD od samego początku.
Newsarama: To opowieść o narkotykach, ale rozgrywająca się w mrocznej krainie fantasy ze smokami, żywymi lasami i nie tylko. Jak pogodzić prawdziwą naturę narkomanii z tak fantastycznymi elementami? Czy sprawiasz, że rzeczywistość staje się bardziej fantastyczna, czy fantastyczna bardziej ugruntowana?
Marco Rudi: Ten ostatni. Wokół krążą smoki i stworzenia z folkloru, które wpływają na każdy element funkcjonowania tego świata. Ale szczerze mówiąc, tym bardziej ubieram się, aby spróbować opowiedzieć osobiste i powiązane historie dotyczące bieżących problemów.
Newsarama: Podczas gdy Wiedźmin opiera się głównie na mitologii europejskiej, RDW czerpie z folkloru Mozambiku, Brazylii i First Nations - co jest świetne. Czy możesz nam powiedzieć o włączeniu tego do tego?

Fragment RDW: A Tale of Lost Fantasy (Źródło zdjęcia: Marco Rudy (Les Editions Xicandarinha))
Marco Rudi: Nawiasem mówiąc, RDW nadal zawiera wiele elementów europejskiego mitu i folkloru, ale tu i ówdzie – i coraz więcej, w miarę rozwoju historii – posypuję to, do czego nie jesteśmy przyzwyczajeni w książkach typu fantasy.
Moje elfy różnią się fizycznie od zwykłych, ponieważ są mieszanką elfów JR Tolkiena i Sapkowskiego, na przykład z afrykańskimi kocimi stworzeniami.
Albo moje podejście do orków jest mieszanką wyobrażeń, jakie europejscy kolonizatorzy mieli na temat Afrykańczyków, z pewnym afrykańskim folklorem i wibracjami Jacka Kirby'ego.
A potem są opowieści ludowe, a nawet legendy miejskie, które czerpię dosłownie z każdego miejsca, aby uczynić świat takim, jaki jest.
Istnieje religia ufundowana przez postać, która, jeśli mieszkałeś w Mozambiku w latach 80., wyda ci się bardzo znajoma i wywoła uśmiech na twojej twarzy. Staram się to zrównoważyć, zachować na tyle spójną, aby miało sens. Mam nadzieję, że tak. Większości z tego, co do ciebie mówię, tak naprawdę nie zobaczysz w pierwszej książce RDW. Część z nich jest zasadzona, ale księga druga wola elfów, a część ich walki. Ale to jest na zawsze; jeśli księga druga kiedykolwiek ujrzy światło dzienne.
Newsarama: Pominąłem to, ale nie jest za późno, żeby zapytać – czym Astrid walczy w RDW?
Marco Rudi: Cóż, mówienie więcej, poza tym, o czym wspomniałem wcześniej, byłoby zbyt spoilerowe. Się? Książka zajmuje się uzależnieniem, zespołem stresu pourazowego i wszelkimi jego pochodnymi. Myślę, że to jest odpowiedź?
Newsarama: Stworzyłeś crowdfunding RDW, a teraz publikujesz go za pośrednictwem swojej nowej firmy Les Editions Xicandarinha. Co skłoniło cię do tego, by pójść tą drogą i samodzielnie opublikować?
Marco Rudi: Po skontaktowaniu się z kilkoma wydawcami, wszystkimi zainteresowanymi, ale nigdy nie przekraczającymi „może”, zacząłem się niepokoić pomysłem opowiedzenia własnej historii. Szczerze mówiąc, nadal boję się opublikowania tej książki, niezależnie od pozytywnej reakcji osób wspierających, które otrzymały swoje kopie, które podzieliły się ze mną.
„Jestem tylko artystą” to to, co rozbrzmiewa w moim umyśle, a najczęściej nie jest to nawet dobry artysta – więc wymyślanie historii, potem pisanie jej, malowanie, drukowanie i sprzedawanie…. Wszystko jest na mnie. Jeśli coś jest nie na miejscu lub nie wygląda lub nie brzmi tak dobrze, jak powinno, to dlatego, że to schrzaniłem, więc od czasu do czasu czuję się po prostu przytłoczony.
To powiedziawszy, pracuję dla innych firm i opowiadam historie innych ludzi przez większą część 15 lat. Zaczynałem jako ołówek, a potem nauczyłem się tuszować własne ołówki. Potem nauczyłem się malować własne ołówki i tusze – cały czas studiując scenariusze i pisanie moich ulubionych twórców. Myślę, że spróbowanie swoich sił w opowiedzeniu własnej historii było naturalnym krokiem. Tak więc jesteśmy.
Newsarama: Dlaczego ważne było, aby RDW był sobą, jeśli chodzi o pisanie, sztukę i nie tylko?

Fragment RDW: A Tale of Lost Fantasy (Źródło zdjęcia: Marco Rudy (Les Editions Xicandarinha))
Marco Rudi: To tylko czuje się dobrze . Na przykład, w końcu opowiadam historię, którą chcę opowiedzieć, w sposób, w jaki chcę, aby została opowiedziana i, w większości, w moim czasie, aby ją opowiedzieć. Sądzę, że ostateczna ocena tego, jaki jestem jako opowiadacz historii, nadchodzi, kiedy opinia publiczna to czyta i, hm, mówi mi, jak bardzo to jest do bani. Miejmy nadzieję, że nie. [Śmiech]
Newsarama: Więc to jest teraz wysyłane do twoich sponsorów Kickstartera, ale dla tych, którzy nie złożyli tego w przedsprzedaży, gdzie mogą to odebrać? Będzie sprzedawany w księgarniach, w Internecie lub na konwentach?
Marco Rudi: Książka jest teraz dostępna dla wszystkich za pośrednictwem sklep internetowy Gumroad skonfigurowałem; obie wersje, cyfrowa i fizyczna.
Będę towarzyszył mi na jedynym konwencie, który organizuję w tym roku - Montreal Comicon na początku grudnia i podczas konwentów w przyszłym roku, pod warunkiem, że na konwentach zostaną zastosowane środki bezpieczeństwa związane z COVID. Niektórzy sprzedawcy wsparli projekt na Kickstarterze i dostają swoje kopie, inni zainteresowani mogą po prostu napisać do mnie.