211service.com
Czy to tylko ja, czy George Lucas miał rację, usuwając piosenkę Ewok?
Powszechnie wiadomo, że specjalne edycje Gwiezdnych wojen z 1997 roku są obrzydliwością; patchworkowe potworności, które dodają kiepskiej jakości CGI farmy renderującej, niepotrzebne dodatkowe dialogi i nieopisanie śmieciowy numer muzyczny „Jedi Rocks”.
Ale jest jedna ważna zmiana, którą Lucas zrobił dobrze, „naprawiając” postrzegane bolączki swojej galaktycznej trylogii: zastąpienie oryginalnego „Ewok Celebration” – utworu zamykającego Return of the Jedi – znacznie lepszym „Victory Celebration”. Włóż to do swojego Yub Nub i zapal.
Chociaż wszyscy możemy się zgodzić, że zamiana dostojnego ducha Mocy Sebastiana Shawa na rozdrażnionego mężczyznę-dziecko Anakina Haydena Christensena w wydaniu DVD z 2004 roku była zbrodnią przeciwko zdrowemu rozsądkowi, twierdzę, że poprawa słuchu Johna Williamsa jest równie niepodważalna: jego Kompozycja z 1997 roku jest bardziej pasującym punktem kulminacyjnym podróży Luke'a Skywalkera od marudnego farmera do pokonującego Imperium Rycerza Jedi. „Świętowanie Zwycięstwa” ma wielkość, która lepiej odzwierciedla osiągnięcia Sojuszu Rebeliantów, nie zapominając przy tym, że jest wykonywane przez plemię przytulających się do drzew pluszowych misiów.
Czytaj więcej

20 rzeczy, które George Lucas zmienił w Gwiezdnych Wojnach
Co najważniejsze, jest to również utwór podszyty melancholią. W tych nieco tandetnych fletach na pierwszym miejscu jest wzruszająca, która doskonale oddaje poczucie straty, poświęcenia i koniecznego zwycięstwa, a jednocześnie jest na tyle optymistyczna, że pozostawia nutę nadziei na przyszłość.
„Ewok Celebration” lub „Yub Nub Song”, jak nazywa się to pieszczotliwie, jest bardziej triumfalne w porównaniu, ale w stopniu uproszczonym. Rozumiem logikę – na Endorze gra kilku Ewoków, a nie 200-osobowa orkiestra – ale po trzech filmach brzmi dla mnie przytłumiona i antyklimatyczna. Jest to również niezwykle głupie, co może być głupie w przypadku filmu dla dzieci, ale bezsensowne teksty niczego nie dodają: celebrowanie miłości to najgorsze słowa w kanonie Gwiezdnych Wojen aż do drugiego odcinka Nie lubię piasku.
Nie chodzi o to, że nie lubię Yub Nub; Nadal się uśmiecham, ilekroć to słyszę, a sama myśl, że Lucas w ogóle majstrował przy Gwiezdnych Wojnach, pozostaje drażliwym problemem. Ale nie mam wątpliwości, że wykonał właściwy telefon, zamawiając nowe muzyczne zakończenie dla Jedi. Czy to tylko ja?
Każdego miesiąca Magazyn Total Film argumentuje polaryzującą opinię o filmie i daje możliwość wyrażenia zgody/niezgody/powiedzienia nam, że jesteśmy szaleni. Daj nam znać, co myślisz o tym w komentarzach poniżej i czytaj dalej, aby uzyskać więcej.
Czy „Niespodziewana podróż” to najlepszy film o Śródziemiu? twierdzi Tim Coleman
Czy najlepsze występy to te bezpretensjonalne? argumentuje Philip Kemp
Czy powinniśmy przestać używać „fan fiction” jako upokorzenia? argumentuje Kevin Harley