211service.com
Dzięki Halo: Reach odrodzonej w 4K powracają wspomnienia bolesnego polowania na osiągnięcia
(Źródło obrazu: Microsoft Game Studios)
Więcej świetnego pisania z oficjalnego magazynu Xbox

(Źródło zdjęcia: Przyszłość)
Ten artykuł pochodzi z Official Xbox Magazine, Twojego przewodnika po Xbox One, a także zawiera informacje na temat Xbox One Series X. Subskrybuj teraz za jedyne 9 USD za trzy cyfrowe wydania .
Patrząc wstecz, prawdopodobnie miałem zbyt dużo czasu pod koniec 2010 roku. Jak inaczej mógłbyś wyjaśnić moje strasznie chybione próby zdobycia wszystkich ostatnich osiągnięć Halo: Reach? W szczytowym momencie mojego szaleństwa, niejasno przypominam sobie, że nie spałem do drugiej w nocy, próbując złapać cheevo „Gdyby przyszli, żeby mnie usłyszeć”. Na wypadek, gdybyś się zastanawiał, powiedz, że udawana nagroda odblokowuje się poprzez „Wykonanie zabójstwa przeciwko Elicie, aby przetrwać upadek, który byłby śmiertelny”. Hoo-boy był taki bolesny.
Dlaczego spoglądam wstecz ze wstydem na twarzy na tę obsesyjną, kompletnie głupią pogoń dekadę później? Ponieważ Halo: Reach zadebiutowało niedawno na Xbox Game Pass, wraz z ulepszoną łatką Xbox One X, która przekształca prequel downbeatowej strzelanki w spartańską sensację 4K. Dojdę do tego, dlaczego granie w tę świeżo upiększoną wersję strzelanki Noble Team tak żywo przypomniało mi, dlaczego Reach jest moim ulubionym Halo dla jednego gracza. W międzyczasie wróć do tego głupiego, cholernego osiągnięcia.
Klauzula nie elitarna

(Źródło obrazu: Microsoft Game Studios)
Po pierwsze, elity są trudne. Nie miej co do tego wątpliwości. Ci towarzysze Przymierza średniego poziomu działają jako porucznicy na polu bitwy, używając swoich drapieżnych, jakże oślizgłych żuchw, aby wywrzaskiwać rozkazy paczkom nieszczęsnych Chrząknięć. Są też naprawdę trudne do pokonania w ogniu bitwy. Ciągle niespokojni i świadomi, nigdy nie pozostają na długo w tym samym miejscu. To właśnie sprawia, że osiągnięcie zabójstwa z powietrza jest tak strasznym bólem. Padnięcie na barki elity z jednosylabową Szóstką, a następnie potrząsanie brutalem, jest jak wybicie niebieskiej muchy butelkowej swoim małym palcem... z zawiązanymi oczami... z litrem rumu gnijącego w jelitach.
Jest dokładny moment na początku ostatniej misji Halo: Reach – zatytułowanej „Tip Of The Spear” – w którym szanse na zdobycie osiągnięcia stają się nieco bardziej korzystne. Nagle przechodzisz od długiej wygranej w lotto do niezwykle trudnego zadania, które musisz powtarzać dziesiątki razy, zanim opanujesz bardzo konkretną technikę. Zadanie polega na zrzuceniu Noble Six z krawędzi klifu, zanim ustawisz swoją trajektorię w połowie upadku, aby wylądować prosto na ramionach Elity około 150 stóp poniżej. To całkowicie irytujące, strasznie przypadkowe wyzwanie, które nawet po dziesięciu latach nadal zamienia moją szarą materię w bulgoczącą papkę.
Nadal pamiętam moment, w którym w końcu otrzymałem to osiągnięcie. Był to jedyny, który umknął mi do tego momentu, a po zatopieniu się przez dziesiątki godzin zarówno w doskonałej, nigdy nie lepszej kampanii Reach, jak i w jej przyjemnych strzelaninach online, uznałem to za afront dla samego mojego istnienia. nie moje. Tak więc w jakiejś niewiarygodnie antyspołecznej godzinie, po tym, jak kamikaze ze stromego wzgórza z grubsza 173 razy, mój poobijany Spartanin w końcu utknął na lądowaniu w wyjątkowo precyzyjny, całkowicie morderczy sposób. W dół poszło na Elite, w górę poszło powiadomienie o osiągnięciach, i tym samym zakończyła się jedna z najmroczniejszych sag w mojej karierze Xbox. Aha, i do całkowicie przypadkowych powtórek The Biggest Loser późną nocą, które oglądałem na swoim tablecie, co w jakiś sposób utrzymywało moje zdrowie psychiczne, podczas gdy dziesiątki razy rzucałem Noble Six na śmierć, masz moje szczere, lekko zawstydzone dzięki.

(Źródło obrazu: Microsoft Game Studios)
„Powtórka z kampanii Halo: Reach na Xbox Game Pass to świetna zabawa w 4K”
Teraz, gdy zajęliśmy się moimi wątpliwymi polowaniami na cheevo z przeszłości, porozmawiajmy o Halo: Sięgnij tu i teraz. Krótko mówiąc: to wciąż całkowicie as. Dziesięć lat temu była to najściślejsza, najbardziej przemyślana strzelanka, jaką Bungie kiedykolwiek wyprodukowała. Teraz, na początku nowej dekady Xbox i z dwiema kampaniami Destiny w górę iw dół w widoku z tyłu, nadal tak jest.
Zasięg to niekwestionowany triumf dla jednego gracza. Ponury, odblaskowy i wypełniony niezapomnianymi spartańskimi scenami, wygodnie przewyższa kolejne przygody Master Chief 343 Industries. Właściwie to właśnie dlatego Reach może być tak odważny i różnorodny, gdy porówna się go z bardziej waniliowymi ostatnimi wysiłkami Johna 117: pomijając kameę „mrugnij i przegapisz”, jest to doświadczenie bez szefa. Bez śladu irytującego potopu lub tych rozczarowujących Prometejczyków, Halo: Reach oferuje dziesięć godzin nieprzerwanej rzezi Przymierza, dokonywanej między całym oddziałem twardzieli superżołnierzy.
Ogromną zaletą historii Reacha jest to, że nie ma jednego Master Chief… jest ich sześciu. Pomiędzy potężnym, zawsze pełnym nadziei Jorge-052, sarkastycznym specjalistą od ataków Emile-A239 i zmęczoną Kat, masz więcej powodów, by dbać o ekranowych Spartan, niż szefowi udało się to w pięciu wypadach. Fakt, że każdy członek jednostki jest tak łatwo zbędny, budzi poczucie bezcelowości, które stanowi podstawę historii Reacha. To opowieść o próbie ocalenia skazanej na zagładę planety, o niewzruszonych poświęceniach żołnierzy w ogniu bitwy, a ostatecznie o zjednoczeniu bezczelnego towarzysza AI z prawie niemą ikoną Xbox.
Sześć odwołań

(Źródło obrazu: Microsoft Game Studios)
Od dawna zaakceptowałem, że nigdy nie uratuję planety Reach. Wiem, że ostatni bastion Noble Six zawsze zakończy się elitarnymi mieczami w mojej spartańskiej śledzionie. Ale niech to szlag trafi! Bo cholernie gorąco to prequel Bungie z przyjemnością odtwarza się w 4K na Xbox One X. Kiedy kiedyś zabłocone tekstury i niechlujne rozmycie ruchu łączyły się, aby stworzyć zupy, trudne do odczytania bitwy, teraz Ultra HD, niesamowicie ostre strzelaniny Covenant rozświetlają mój płaski telewizor . Plecak odrzutowy wokół umierającego miasta w „Exodusie”.
Wejdź do walki na dużą skalę z siłami obcych na polach bitew „Zimowej Przygody”. Wysadzaj statki kosmiczne w świetlistym świetle górnej atmosfery Reach na zaskakująco wspaniałym poziomie „Long Night of Solace”. Bez względu na misję, powtórka kampanii Halo: Reach na Xbox Game Pass to świetna zabawa w 4K.
Nawet jeśli nie posiadasz doładowanej konsoli Microsoftu, zdecydowanie powinieneś ponownie odwiedzić Reach na normalnej konsoli Xbox One. Skazana na zagładę misja Noble Team przebiega teraz o wiele płynniej niż na Xbox 360, a po kampanii Halo 5: Guardians z małymi pięściami zasługujesz na przypomnienie sobie, jak wygląda świetny tryb fabularny Halo. Tylko obiecaj mi, że nie będziesz ścigać tego przeklętego osiągnięcia elitarnego zwycięstwa

Zaoszczędź do 54% na oficjalnym magazynie Xbox w wersji drukowanej i cyfrowej subskrypcji już dziś