Fantastyczna Czwórka: ustna historia kultowego prowadzonego przez Marka Waida i Mike'a Wieringo

Fantastyczna Czwórka

Fantastyczna Czwórka (Źródło zdjęcia: Mike Wieringo/Karl Kesel/Paul Mounts (Marvel Comics))





W latach 2002-2005 pisarz Mark Waid i nieżyjący już artysta Mike Wieringo, wraz z atramentem Karlem Keselem i zespołem redakcyjnym kierowanym przez Toma Brevoorta, rozpoczęli 35. wydanie jako twórcza siła stojąca za Marvel Comics. Fantastyczna Czwórka tytuł. Zaangażowanie Waida było nieco ironiczne, ponieważ kształtował on kadencję FF, która później została umieszczona w rozrzedzonym powietrzu początkowych wysiłków Stana Lee i Jacka Kirby'ego po tym, jak miał trudne relacje z pierwszą rodziną Marvela jako fan.

Fantastyczna Czwórka #140

Fantastyczna Czwórka #140 (Źródło zdjęcia: Rich Buckler (Marvel Comics))



„W przeciwieństwie do Supermana, Kapitana Marvela czy innych postaci, które kochałem przez całe życie, nigdy nie byłem wielkim fanem Fantastycznej Czwórki i to z bardzo konkretnego powodu” – wyjaśnia Waid Newsarama. „Właśnie zaczynałem wchodzić w Marvela około 1972-1973, byłem mniej więcej w tym wieku, byłem w rejsie z ojcem i nową macochą, rozwód był wciąż świeży i jedyne, o czym mogłem myśleć, to to, jak tęskniłem za mamą - było bardzo surowe. Na środku Bahamów znalazłem jedyny sklep, który miał na stoisku kilka komiksów. Nigdy wcześniej nie czytałem Fantastycznej Czwórki, ale pomyślałem, że to coś, co pozwoli mi oderwać się od okropnej traumy rozwodu. Fantastyczna Czwórka #140 , co kończy się złożeniem przez Sue pozwu o rozwód z Reedem.

„Więc od tego momentu miałem rodzaj odruchowego oporu wobec tej koncepcji. To nie była wina bohaterów, przeczytałem książkę, kupiłem ją wiernie, ale nie miałem do niej głębokiej miłości”.

Na szczęście dla fanów Waid przezwyciężył ten niepokój w związku z zadaniem Fantastyczna Czwórka i wraz ze swoimi kreatywnymi współpracownikami stworzył coś wyjątkowego. Newsarama rozmawiał z pisarzem i redaktorem serialu Brevoortem o magii, która weszła w ten przełomowy moment w 60-letniej historii FF.



Fantastyczna Czwórka fani (lub nie)

Newsarama: Jako historycy komiksów, bardziej niż nawet jako fani, porozmawiaj ze mną o znaczeniu Fantastycznej Czwórki, zarówno dla Marvela, jak i dla komiksów…

Fantastyczna Czwórka #201

Fantastyczna Czwórka #201 (Źródło zdjęcia: Keith Pollard/Joe Sinnott (Marvel Comics))



Mark Waid: Nawet jeśli Fantastyczna Czwórka była jedną z ostatnich książek, do których się przyczepiłem [jako fan], znajdowała się ona na samym szczycie każdego biuletynu Bullpen, o tej książce mówiło się najwięcej; masz wrażenie, że to wielka sprawa.

Tom Brevoort: Przyszedłem trochę później niż Mark, około 1978 roku. Kiedy już wejdziesz w lata 80., prawdziwy nacisk w Marvel zaczyna przenosić się na X-Men jako nową, popularną i popularną rzecz, ale nawet w 1978 r. wciąż była Fantastyczna Czwórka. Avengersi stawali się wtedy więksi niż Jim Shooter i George Perez, ale FF nadal był najważniejszym komiksem zespołowym, który wydał Marvel.

Mark Waid: To był złoty standard.



Tom Brevoort: I to było od zawsze. Niemal przez osmozę można było stwierdzić, że były to ważne postacie. Rzecz miał dwie książki, miał Fantastyczną Czwórkę i Marvel Dwa w jednym. Nawet The Human Torch miał serię przedruków jego Dziwnych opowieści sprzed 10 lat i pojawiał się co kilka numerów w Marvel Team-Up. Wszystko to sprawiało wrażenie, że są to ważne postacie, a to była ważna książka.

W pierwszych czterech dekadach Fantastycznej Czwórki, poza fundamentalnym dziełem Lee i Kirby'ego, liczącym ponad 100 numerów, wybitne wyróżnienia w książce obejmowały długie pasterstwo Johna Byrne'a w latach 80., a także krótsze serie utworów takich jak Walter Simonson i inni. Talenty, w tym Chrisa Claremonta i Salvadora Larroca, a także Carlosa Pacheco i Jepha Loeba, pomogły w przygotowaniu nowego tomu tytułu w 1998 roku, ale kiedy Brevoort przejął stery redakcyjne, miał większe ambicje związane z książką.

Newsarama: Tom, jak zacząłeś jako redaktor w Fantastic Four?

Fantastyczna Czwórka #47

Fantastyczna Czwórka #47 (Źródło zdjęcia: Carlos Pacheco (Marvel Comics))

Tom Brevoort: Dosłownie wcześniej wysłałem do druku specjalną 60. rocznicę, a pracując nad tym numerem, budowałem stronę ze wszystkimi okładkami wszystkich stuletnich numerów, a 40. rocznica nie zrobili nic specjalnego, to tylko wydanie uruchomiłem i odkryłem, że był to pierwszy numer, który redagowałem, numer #47 [z tomu, który ukazał się w 1998 roku]. Zacząłem tę książkę dokładnie 20 lat temu.

Tworzenie kultowego zespołu kreatywnego Fantastycznej Czwórki

Newsarama: Czy Mark i Mike wraz z Karlem Keselem byli pierwszym zespołem kreatywnym Fantastycznej Czwórki, którego naprawdę wybrałeś jako redaktora?

Tom Brevoort: Tak, z braku lepszego określenia, to był mój zespół. To byli moi ludzie. Odziedziczyłem poprzedni zespół, który był fajną drużyną, ale to właśnie zacząłem układać moich chłopaków.

W tamtym czasie, mniej więcej w 2001 roku, z pewnym segmentem było poczucie, że FF stał się passe. To była „stara” książka; choć miało to znaczenie historyczne, nie było to świeże, młode stworzenie. Działy się inne rzeczy, które były ważniejsze. Ale Fantastyczna Czwórka zawsze była moją książką, postaciami, na których mi najbardziej zależało i które lubiłem najbardziej. Chciałem więc go wyszorować, aby był świeży i znów działał w pierwotny sposób dla publiczności tamtego okresu. Więc to był mój cel w dotarciu do tego zespołu.

Z Mikem Wieringo był jakby na drugim krześle Supermana po Edu McGuinnessie iz tego, co słyszałem lub co mi powiedziano, nie był z tego zadowolony, to mu nie wychodziło. Lubiłem Mike'a i to, co robił, zadzwoniłem do niego i, bardzo podobnie jak ty, Mark, powiedział, że nie widział siebie rysującego Fantastyczną Czwórkę.

Powiedziałem mu, że kiedy pojawił się we Flashu, nie narysował Flasha, jak wszyscy przed nim, zaprojektował własną wersję. Wszyscy po nim narysowali to tak jak on. To właśnie kazałem mu zrobić w Fantastycznej Czwórce. Powiedziałem mu, że nie chcę Jacka Kirby'ego ani Fantastycznej Czwórki Johna Byrne'a, chciałem jego Fantastycznej Czwórki, a potem następnego faceta, który martwił się, że zrobi to jak jego. Ugryzł to. [Śmiech]

Z [Markiem] to było dokładnie w momencie, gdy opuszczał CrossGen.

Mark Waid: Tak.

Tom Brevoort: Był w CrossGen od dwóch lub trzech lat. Przez lata robiliśmy razem małe rzeczy, krótką historię o Spider-Manie lub różne drobiazgi. Byliśmy na różnych spotkaniach redakcyjnych i zawsze wyrażaliśmy zainteresowanie zrobieniem czegoś razem. Pamiętam, jak [były redaktor] Matt Idelson opuścił zespół i przenieśli książkę Kapitana Ameryki do innego redaktora, a Mark zadzwonił do mnie, mówiąc: „Dlaczego to nie byłeś ty?!” [Oboje się śmieją]

Jestem całkiem łatwy do sprzedania, jeśli chodzi o to, co robi Mark. Kiedy usłyszałem, że opuszcza CrossGen, od razu zadzwoniłem, bo pomyślałem, że będzie kolejka ludzi i chciałem być z przodu. [Mark śmieje się] Odbyliśmy rozmowę, o której wspomniał wcześniej Mark, w której powiedział, że nie jest największym fanem Fantastycznej Czwórki, ale coś w tej rozmowie skłoniło go do przemyślenia innego sposobu podejścia do postaci.

Wrócił dzień później i powiedział: „Myślę, że dam radę, myślę, że w to wchodzę”.

Mark Waid: Tak, a potem myślę, że musieliśmy płynąć przez kilka miesięcy, kiedy skończył nam się czas na moim kontrakcie CrossGen.

Fantastyczna Czwórka

Fantastyczna Czwórka (Źródło zdjęcia: Mike Wieringo/Karl Kesel/Paul Mounts (Marvel Comics))

Tom Brevoort: Byłeś nieobecny, ale pojawiła się klauzula o zakazie konkurowania lub coś, co zostało przywołane i musieliśmy czekać na trzy miesiące. Dlatego tuż przed naszym mamy trzy numery, które zrobili Adam Warren i Kieron Grant.

Mark Waid: To, co się wydarzyło [ze mną piszącą książkę] było to, że Tom zadzwonił i zabezpieczył już Mike'a Wieringo [jako artysta], co ułatwiło mi decyzję, ale nadal musiałem o tym pomyśleć przez noc, ponieważ nie miałem gorące podejście do Fantastycznej Czwórki, tak jak zrobiłem to z wieloma innymi postaciami. Wyszedłem i pomyślałem o tym i skupiłem się na tym, że wszyscy kochają Sue, wszyscy kochają Johnny'ego, wszyscy kochają Bena - nikt nie kocha Reeda. Reed nie jest niczyją ulubioną postacią.

Więc moje pytanie brzmiało, czy mogę uczynić Reeda twoją ulubioną postacią? Czy mógłbym to przeanalizować. Moją inspiracją było Buckaroo Banzai , ale trochę starszy i bardziej wytrawny. Zadzwoniłem do Toma i powiedziałem mu, że mam swoje ujęcie. Mały Doktorek Dzikus. Tak właśnie widzę Fantastyczną Czwórkę.

„Tajna broń” zespołu Brevoorta, inker Karl Kesel, oprócz swojego imponującego życiorysu jako artysty, skompilował długie serie pisania postaci takich jak Superman i Daredevil.

Mark Waid : Tom, czy możesz trochę opowiedzieć dlaczego Karl Kesel?

Tom Brevoort: Częściowo w mojej głowie Ringo i Karl byli umową pakietową, ponieważ pracowałem z nimi przy innych projektach, takich jak Spider-Boy, i zawsze uważałem, że Karl wygląda dobrze [tuszując] na Ringo. Ale Karl był także wielkim fanem Fantastycznej Czwórki i miał dobrą wiedzę praktyczną.

Fantastyczna Czwórka #56 fragment

Fantastyczna Czwórka #56 fragment (Źródło zdjęcia: Stuart Immonen/Skott Koblish/Liquid! Graphics (Marvel Comics))

Pamiętam historie z czasów, gdy pracował nad Legionem samobójców z Johnem Ostranderem i Lukiem McDonnellem, gdzie po prostu powiedział Johnowi wszystkie swoje przemyślenia na temat wszystkich postaci. Pomyślałem, że ktoś z takim poziomem entuzjazmu i tym chrupiącym połyskiem będzie dobrą częścią zespołu.

Byłem też fanem Karla jako pisarza. Napisał dwa numery, które miały być tuż przed tym, ale skończyły się przed wydaniami Adama Warrena. Jednym z nich był historycznie ważny moment, w którym ujawniono, że Rzecz jest żydowska. Był niby ugruntowany w tle, ale nigdy nie został wyeksponowany i byliśmy całkowicie nieprzygotowani na całą uwagę, jaką zwrócił ten problem. Miało to być tylko uzupełnienie i nie myśleliśmy o tym.

Mark Waid: Tak, dobrze jest mieć Karla w swoim kącie, ponieważ bez względu na to, jaką książkę czyta, dużo myśli o postaciach, ale uwielbia Fantastyczną Czwórkę. Był świetnym zabezpieczeniem. Nie pamiętam konkretów, ale kilka razy dostawał scenariusz, a potem dzwonił do mnie, żeby powiedzieć: „Nie jestem pewien, jak oni to zrobili…” [Tom się śmieje] Nie mylił się. Nigdy się nie mylił.

Tom Brevoort: Karl został zainwestowany. Był częścią zespołu. Często inker zostaje zdegradowany do roli funkcjonariusza. Karl był zaangażowany w postacie i książkę nawet poza Ringo, Markiem i mną. Zwrócił uwagę na szczegóły i miłość do tego, co robił. Był ogromnym atutem.

Wyrzutnia Fantastycznej Czwórki

Waid i Wieringo oficjalnie przejęli kontrolę nad Fantastyczną Czwórką w numerze 60, który, próbując szerzyć wiedzę na temat nowego zespołu kreatywnego, został wydany z ceną 9 centów, w przeciwieństwie do standardowej 2,25 USD. Pierwsze wydanie zakończyło się pamiętnym przyznaniem się Reeda Richardsa, podczas gdy inne wczesne epizody wprowadziły nowe zagrożenia i dodały głębi istniejącym postaciom.

Newsarama: Mark, porozmawiaj ze mną o wczesnych wydaniach biegu. Co chciałeś osiągnąć? Nie pod względem twojego biegu, ale z pierwszymi pięcioma numerami, a nawet tylko z pierwszym numerem.

Fantastyczna Czwórka

(Źródło zdjęcia: Mike Wieringo/Karl Kesel/Paul Mounts (Marvel Comics))

Mark Waid: Pierwszy numer, na poziomie technicznym, jest prawdopodobnie najlepszą rzeczą, jaką kiedykolwiek zrobiłem. Przeszliśmy przez 19 różnych wersji roboczych.

To nie jest pukanie do nikogo, kto był wcześniej, ale kiedy przychodzę do książki, lubię podchodzić do niej tak, jakby była martwa od 20 lat i jest to zupełnie nowa koncepcja, którą musimy przedstawić ludziom. Jestem głęboko przekonany, że powinieneś być w stanie odejść od pierwszego numeru i znać wpisowe, znać założenia, znać postacie i dbać. I powinieneś chcieć wrócić, dlatego nie zakończyliśmy pierwszego numeru na klifie. Podobało mi się, że jest rzeczą samą w sobie, która może stać sama. Chcę, żebyś wróciła, bo chcesz, a nie dlatego, że czujesz, że to jedna piąta historii. To było ustawianie elementów na miejscu, przygotowywanie koncepcji, upewnianie się, że wiemy, o czym są te postacie i czego chcą.

Tom podarował mi wspaniały dar przemówienia Reeda na końcu tej książki…

Tom Brevoort: Zawsze dajesz mi za to zbyt duże uznanie! Mogłem powiedzieć coś w jakiejś rozmowie o „Reed czuje się winny”, ale ty powiedziałeś „Aha!” Scena, chwila - wszystko jest twoje.

Mark Waid: Dziękuję Ci.

Tom Brevoort: To ty i to Ringo. Pamiętam, że byłeś szczególnie zadowolony z dwóch paneli na przedostatniej stronie, które są tylko wciskaniem na głowę Reeda, Val patrzy na niego, a następny panel jest na nim mocniej, ponieważ on mówi „Pewnego dnia…” lub coś w tym rodzaju że.

Mark Waid: Coś w tym stylu.

Fantastyczna Czwórka

(Źródło zdjęcia: Mike Wieringo/Karl Kesel/Paul Mounts (Marvel Comics))

Tom Brevoort: Cichy panel, rytm tam – to jest rzecz, która działa.

Mark Waid: Inną rzeczą, którą robisz w pierwszym takim wydaniu, jest próba ponownego wydania, oprócz wszystkich innych rzeczy, o których powiedziałem, że chcę zapewnić, chcę również dać ci perspektywę na tych ludzi, których masz nigdy wcześniej nie doświadczyłeś, że nikt ci nigdy nie dał. To jest klucz do wszystkiego. Bez przemówienia Reeda, myślę, że to dobry pierwszy numer, ale mowa Reeda jest tym, co sprawia, że ​​naprawdę klika.

Tom Brevoort: To rzecz, która zawsze tam była, ale pokazujesz ludziom po raz pierwszy.

Mark Waid: Prawidłowy.

Tom Brevoort: Sprawia, że ​​czuje się jak nowy. To była jedna z rzeczy, z którymi bardzo się borykaliśmy i dlaczego rozbiliśmy milion różnych wersji naszego pierwszego numeru, ponieważ ciągle wpadaliśmy w pułapki i schodziliśmy w ślepe zaułki. Trzymałem dużo tych szkiców i kiedy utknąłem z innym pisarzem, rzucałem w nie jednym. [Śmiech]

Dwayne McDuffie napisał co najmniej jedną specjalną wersję, która opierała się na jednym z pomysłów, które mieliśmy. To nie jest ta sama historia, ponieważ Dwayne zrobił z nią swoje, ale pochodzi z jednej z bryłek rozmowy.

W pierwszym numerze trzeba było w pełni przedstawić wszystko i wszystkich. Musi natychmiast otrząsnąć się ze starego, aby wyglądało na nowe, świeże, zabawne i wciągające. To musi sprawić, że pokochasz postacie z 22 stron, wszystkie. Ponieważ ten pierwszy numer kosztował tylko 9 centów, na początku zdecydowaliśmy, że chcemy, aby był samowystarczalny, więc płacisz ani grosza i dostajesz z powrotem pensa i pełny posiłek. To było prawdziwe wyzwanie całej sprawy.

Fantastyczna Czwórka

(Źródło zdjęcia: Mike Wieringo/Karl Kesel/Paul Mounts (Marvel Comics))

Fantastyczna Czwórka: Nie do pomyślenia

Fantastic Four #67 służył jako samodzielny prolog do „ Nie do pomyślenia Czteroczęściowa historia, która przywróciła arcywroga FF, Doktora Dooma, z ponownym skupieniem się na mistycznych elementach złoczyńcy.

Newsarama: Wprowadzasz Doktora Dooma tylko w trzecim odcinku, „Nie do pomyślenia”. Jaka była tam uwaga? Czy była jakaś obawa, że ​​udałeś się do Dooma zbyt szybko?

Mark Waid: Myślę, że zrobiliśmy to, ponieważ wiedzieliśmy, że numer 500 jest tuż za rogiem.

Tom Brevoort: To było dokładnie to. Na początku wiedzieliśmy, że nadchodzi #500 i zamierzaliśmy w tym celu zrobić Doom. Na piasku leżała nasza flaga. Z drugiej strony, Doktor Doom pojawił się w numerze 5 [oryginalnej serii]. Dotarcie do Dooma zajęło nam siedem lub osiem spraw, więc pod pewnym względem byliśmy bardzo zrelaksowani i powściągliwi.

Mark Waid: Bardzo celowo staraliśmy się też nie robić: „Och, to znowu Diablo”.

To, co szczególnie pamiętam z serii Doom, to to, że Tom zadzwonił do nas, że jeśli traktujemy tę książkę jak coś, czego wcześniej nie widziałeś, musielibyśmy ponownie wprowadzić Dooma. Musiałem więc cofnąć się i napisać główną historię, która okazała się jedną z najbardziej przerażających rzeczy, jakie kiedykolwiek zrobiłem.

Tom Brevoort: Czy znasz prawdziwą historię, dlaczego to zrobiłeś?

Mark Waid: Nie.

Tom Brevoort: Mógłbym przysiąc, że rozmawialiśmy już wcześniej, ale rozumiem, dlaczego jej nie pamiętasz. Kiedy pisałeś część drugą, która pierwotnie była częścią pierwszą, nasz szanowany prezydent epoki [Bill Jemas] podjął decyzję, że nie powinno być więcej retrospekcji w komiksach.

Mark Waid: Zgadza się!

Tom Brevoort: Więc pierwotnie w tym numerze pojawił się Doom i dostałeś półtorej strony tego, kim on jest. Odzyskałem skrypt i trochę utknąłem, ponieważ wiedziałem, że zginę, jeśli uruchomię półtora strony retrospekcji, ale musisz wiedzieć o tym wszystkim, a jeśli powiem Markowi, że Bill Jemas nie chciał retrospekcji, miał zamiar stracić rozum.

Mark Waid: Tak, postradałbym zmysły. [Oboje się śmieją]

Tom Brevoort: Więc zamiast tego wpadliśmy na pomysł, żeby zrobić wstępny numer Dooma, a ten numer jest świetny. Więc niezależnie od tego, jak tam dotarliśmy, wyszło bardzo dobrze.

Mark Waid: Musieliśmy kilka razy jeździć na łyżwach wokół Billa.

Tom Brevoort: Naprawdę skacząc z tego 9-centowego wydania.

Fantastyczna Czwórka

Fantastyczna Czwórka (Źródło zdjęcia: Mike Wieringo/Karl Kesel/Paul Mounts (Marvel Comics))

Mark Waid: Nalegał, aby mieć tam postać, którą moglibyśmy sprzedać.

Tom Brevoort: Rozumiem to, słusznie, ponieważ sprzedaliśmy więcej egzemplarzy tego 9-centowego wydania niż cokolwiek innego. Straciliśmy pieniądze na każdym wydrukowanym egzemplarzu. Zaczęło się od wielkiej dziury finansowej, a on myślał, że wszystkie kolejne emisje sprzedają się, i tak się stało, ale nie w takim stopniu, w jakim chciał.

Chcąc postaci, którą moglibyśmy sprzedać, próbował zabezpieczyć zakłady. Gdybyśmy to mieli, mógłby sprzedawać pluszowe zabawki czy cokolwiek i odzyskać część tego niedoboru. Ale to były banany przez kilka dni, ponieważ był zły z powodu tego stworzenia i zapomniał z mocą wsteczną, że widział projekty i był z tego powodu zły, więc musieliśmy to zmienić. W końcu po prostu był na tyle sfrustrowany, że podniósł ręce i odszedł, co było najlepszym możliwym rezultatem, ponieważ nie musieliśmy niczego zmieniać ani robić żadnych ustępstw, chociaż wszyscy byliśmy teraz naznaczonymi mężczyznami. Poza tym komiks wyszedł dobrze i na tym wszystkim zależy.

Newsarama: Skąd pomysł, aby Doom skupił się na czarnoksięskiej stronie jego postaci w „Nie do pomyślenia”?

Mark Waid: Po raz kolejny przyszło z desperackiej próby pokazania ci czegoś, czego nigdy wcześniej nie widziałeś. Nigdy nie widzieliśmy, żeby Doom rzucił się na nich z magiczną różdżką.

Tom Brevoort: Myślę, że Doom był pierwszym znanym czarnym charakterem, do którego wróciliśmy. Wszystko, co robiliśmy wcześniej, było zupełnie nowe. Doom jest pierwszą znaną postacią Fantastycznej Czwórki, do której wracamy, a nawet robiąc to, naszym impulsem nie było wymyślanie go na nowo, ponieważ został zbudowany jako świetna postać, ale pokazanie go w nowym świetle, aby był świeży i nowy i inny niż Doom, który widziałeś wcześniej. Nie chcieliśmy opowiadać tej samej historii Doktora Dooma, którą widziałeś milion razy. Rzeczywiste ujęcie, szczegóły, wszystkie były [Mark].

Wszyscy trafiliśmy na tę samą okładkę z Val, blaskiem w ciemnych oczach i blokami [pisownia „Doom”] – kolejna okładka, z którą mam duże kłopoty! [Oboje się śmieją]

To było w czasie, gdy Bill naciskał na bardzo konkretne skupienie się na okładkach, chciał, aby były to pojedyncze postacie, a zwłaszcza postacie kobiece. Myślę, że miał jeszcze jedną lub dwie inne zasady. Więc zrobiliśmy tę okładkę, a potem narzekał na to, a ja powiedziałem: „Spełnia wszystkie twoje warunki”. [Oboje się śmieją] Był tak zły z tego powodu. [Mark śmieje się] Ale to dobra okładka, więc nie mam nic przeciwko temu, żeby to zrobić.

Newsarama: Mark, czy czułeś, że w czarach Dooma było więcej kilometrów, czy też uzyskałeś z tego wszystko, czego chciałeś?

Mark Waid: Myślę, że zrobiłem. Tak naprawdę nie wyobrażałem sobie tego jako trwałej zmiany status quo dla postaci, było to po prostu coś, czego wcześniej nie robiono. Jestem też na tyle sprytny, by wiedzieć, czy postać powstała jeszcze przed moimi narodzinami, nigdy nie wpłyniesz z nią na żadną trwałą zmianę status quo, przenigdy. [Tomek się śmieje]

Możesz spróbować, ale ktoś przyjdzie i rzuci na to pianino. Zawsze będzie budynek Baxtera.

Tylko tuzin numerów w tym, co w pewnym momencie szybko stało się jedną z lepiej przyjmowanych er Fantastycznej Czwórki, Waid, Brevoort i ich koledzy stanęli w obliczu nieoczekiwanego sprzeciwu ze strony samego Domu Idei...

Fantastyczna Czwórka

Fantastyczna Czwórka (Źródło zdjęcia: Mike Wieringo/Karl Kesel/Paul Mounts (Marvel Comics))

Autorytatywne działanie, na więcej niż jeden sposób

Newsarama: Czy był jakiś powód, dla którego sześcioczęściowy łuk po „Nie do pomyślenia”? Autorytatywne działanie ”, narysował Howard Porter zamiast Ringo?

Mark Waid: Czy naprawdę nie znasz historii, która się za tym kryje? Tom, weź to…

Tom Brevoort: Działo się tutaj kilka rzeczy. Po pierwsze, było to mniej więcej w czasie, gdy Marvel bawił się podwójną wysyłką i wysyłał ponad 12 książek rocznie. Główne, główne tytuły bohaterów Marvela, te, których nie postrzegano jako lśniące dla mocy, które były, były skłaniane do wysyłania bardziej, a tym samym pomagały w utrzymaniu dolnej linii książek, których wydanie zajęło więcej czasu. W pewnym momencie zdecydowaliśmy, że w tym roku wyślemy trzy dodatkowe wydania Fantastycznej Czwórki, i będzie to akcja „Authoritative Action”, która pojawiła się po historii Dooma, przez trzy miesiące będziemy wysyłać dwa razy w miesiącu. A to dałoby Ringo czas na powrót cztery miesiące później.

Cóż, kiedy nad tym pracowaliśmy, w pewnym momencie Bill [Jemas] zdecydował: „Pieprzyć to, mam lepsze pojęcie, co zrobić z Fantastyczną Czwórką”. Nazywało się to „Bohaterowie klasy robotniczej” i FF pozbawiło ich rządowe stypendia, wyrzucili ich z drapacza chmur, a oni właśnie mają ubrania na plecach i całą służbę. 9-5 tymczasowych prac, będąc na boku superbohaterami. Chciał, żebyśmy natychmiast to zrobili.

Mark Waid: Od razu!

Tom Brevoort: Bez względu na to, jak bardzo się kłócilibyśmy, „ale to nie ma sensu”, po prostu chciał tego, czego chciał, i był głównym facetem, więc musiał podjąć tę decyzję.

Mark Waid: Próbowaliśmy powiedzieć, że zrobimy to dla historii i damy jej powód.

Tom Brevoort: Całą sprawę zaplanowaliśmy i wystarczy, że mam ją w tylnej kieszeni od 20 lat. Bez względu na to, kto pisze FF, jeśli utkniemy, idę: „albo moglibyśmy to zrobić!” To się jeszcze nie wydarzyło. Ale opracowaliśmy metodologię, dzięki której można zabrać wszystkie te rzeczy i sprawić, by przestały być kochane i tak dalej. Ale to było zbyt skomplikowane.

Bill naprawdę chciał, żeby FedEx od rządu pojawił się na pierwszej stronie i powiedział „jesteś zwolniony”, wychodzisz z domu po drugiej, trzeciej stronie, jesteś w nowym status quo. Bill był sfrustrowany i kazał zwolnić Marka. Musiałem zadzwonić do Marka i powiedzieć mu, że jest wyłączony z książki. Ringo zrezygnował w solidarności.

Więc ten nowy kreatywny zespół miał rozpocząć ten pomysł „Bohaterowie klasy robotniczej” od tego, co by było Fantastyczna Czwórka #509 . To skończyło się zamiast tego, że Rycerze Marvela 4 książka, którą zrobili Roberto Sacasa i Steve McNiven. Zaczęli nad tym pracować, ale nikogo nie zdziwi, że Steve nie jest najszybszym artystą na świecie. To była pierwsza rzecz, którą Roberto zrobił dla Marvela, zwerbowali go z tej sztuki, która była pastiszem Archiego. Zrobił bardzo dobrą robotę z historią, ale zajęło mu trochę czasu, więc aby kupić czas, postanowiliśmy wysłać te wydania FF pojedynczo zamiast podwójnej wysyłki i dostać jeszcze trzy miesiące.

To wszystko się dzieje, są bitwy za kulisami, w których mówię, że nie zamierzam redagować tych książek, oni mówią mi, że jestem, a potem nagle zmieniło się to, że Bill odszedł. Skończył i Joe [Quesada, ówczesny redaktor naczelny] postanowił zrobić „Working Class Heroes” jako książkę Marvel Knights i kazał mi ustawić moje kaczki z rzędu. Wróciłem do Marka i Ringo indywidualnie. Pierwotnie zamierzaliście iść i zrobić Legion [super-bohaterów dla DC]...?

Fantastyczna Czwórka

Fantastyczna Czwórka (Źródło zdjęcia: Mike Wieringo/Karl Kesel/Paul Mounts (Marvel Comics))

Mark Waid: Tak, mieliśmy zrobić Legion.

Tom Brevoort: Dan DiDio był nowy na swoim stanowisku na szczycie DC i był bardzo podekscytowany tym, że drużyna, która została zwolniona z Fantastic Four, zwolniona z Marvela, ma zająć się Legionem. Pamiętam spotkanie ze mną, [Mark], i myślę, że Joe na konwencji w Chicago…

Mark Waid: Tak, myślę, że Joe tam był.

Tom Brevoort: Próbowałem namówić Marka, żeby wrócił i znowu coś zrobił. Był zaniepokojony, ale zgodził się przynajmniej zakończyć bieg [FF]. Akcja autorytatywna nie była pierwotnie końcem tej serii i nie miała się skończyć z zabiciem Rzeczy, co byłoby zabawnym sposobem na zakończenie serii. [Mark śmieje się] To nie tak miało być. Początkowo przekonałem Marka do zrobienia dwóch spraw, ponieważ miał datę rozpoczęcia Legionu. Zrobilibyśmy wielki wniosek i przynajmniej ładnie zakończyliśmy bieg, a Mark był na to przygotowany.

Zadzwoniłem do Ringo i Ringo też był na pokładzie, nie musiał jeszcze startować w Legionie. Potem chyba dzień lub dwa później wysłali jego wyłączną umowę dla Legionu, a on zadzwonił do Dana i powiedział: „Wygląda dobrze, muszę tylko dokończyć dwa kolejne numery FF i będę gotowy do startu”. „Co masz na myśli mówiąc o dwóch kolejnych wydaniach FF?” „Mark i ja zrobimy jeszcze dwa numery, aby zakończyć bieg”. Dan eksplodował, jego głowa wybuchła. „Cały sens w tym polega na tym, że chcę facetów, którzy zostali zwolnieni z Marvela, a nie tych, którzy wrócili i ukończyli bieg!”

Zasadniczo powiedział Ringo: „Jeśli wrócisz i zrobisz to, [przekleństwo], nie damy ci wyłączności”. Ringo zadzwonił do mnie, przekazał to wszystko i powiedział, że nadal zamierza zrobić dwa wydania FF, ponieważ powiedział mi, że to zrobi. Powiedziałem Joemu o tym wszystkim i pod koniec dnia Ringo dostał dokumenty dotyczące jego ekskluzywnego kontraktu z Marvelem, które pasowały do ​​wszystkich warunków, które dało mu DC.

W tym momencie doszliśmy do wniosku, dlaczego po prostu robimy dwa problemy, wszyscy wrócili, zróbmy więcej! [Tom się śmieje] Mieliśmy tak dużo materiału z serii „Akcja autorytatywna”, że dosłownie nie było żadnych przerw w świadczeniu usług. Było dużo burzy, gdybyś był online, śledził Czarodzieja czy coś w tym stylu, ale po prostu czytając komiks, nie miałbyś pojęcia, że ​​coś się dzieje.

Mark Waid: Ale jeśli byłeś online - to żart, ale to prawda, że ​​zepsuliśmy Internet. Newsarama uległa awarii. Jedynym fajnym wnioskiem z wyrzucenia z pracy i tego, że jest tak publiczny i brzydki, jest to, że było to tak, jakby Tomek Sawyer był na swoim własnym pogrzebie. Wszystko, co dostaliśmy przez cały weekend, to: „To był najlepszy komiks wszechczasów, jak oni mogli to zrobić” i to było miłe.

Tom Brevoort: To pokazało, że to, co postanowiliśmy zrobić na początku biegu, zrobiliśmy. Oto ogromny segment ludzi, którym zależało na tej epoce Fantastycznej Czwórki, którzy rok wcześniej byliby obojętni. Więc na tym poziomie było to miłe w środku wielu niezbyt przyjemnych rzeczy.

Fantastyczna Czwórka odnajduje Boga

Fantastyczna Czwórka

Fantastyczna Czwórka (Źródło zdjęcia: Mike Wieringo/Karl Kesel/Paul Mounts (Marvel Comics))

Świeżo przywróceni i odnowieni, Waid i Wieringo stanęli przed przeszkodą przywrócenia Rzeczy z pozornego upadku pod koniec „Akcji Autorytatywnej”. Ich rozwiązanie w ' W dalszej części Trylogia problemów zabrała FF do królestwa, w którym nawet oni nigdy nie odważyli się...

Newsarama: Muszę zapytać o pojawienie się Jacka Kirby'ego jako „Stwórcy” w wątku „Zaświaty”. Czy to miało sens, czy było w tym coś więcej?

Mark Waid: To był [pisarz] Tom Peyer.

Tom Brevoort: To był Tom Peyer!

Mark Waid: Zawsze opowiadam historie z Tomem Peyerem. Łowiłem na to, a on wpadł na idealny pomysł. Oczywiście „Bogiem” uniwersum Marvela jest Jack Kirby, oczywiście, że tak.

Newsarama: Czy był jakiś opór wobec pomysłu na jakichś frontach?

Tom Brevoort: Ta część, która była trudna, polegała na przekonaniu mnie do napisania tej historii. Mark podsunął mi pomysł, by FF udał się w zaświaty, poszedł do nieba, by uratować Bena i nie podobało mi się to w zasadzie. W zasadzie mi się to nie podobało, bo nie lubię tego, kiedy traktujemy śmierć jak kawalerię. Nie lubię, kiedy można jechać autobusem, żeby odzyskać trupa.

Mark Waid: Postawiłeś przede mną wyzwanie, że nie da się go zduplikować.

Tom Brevoort: Nie chciałem być w stanie nikogo sprowadzić z powrotem, a ty znalazłeś odpowiednią ciągłość, aby to zadziałało, maszynę „Doktor Doom próbujący uratować swoją mamę” i to bardziej niż cokolwiek innego sprawiło, że kup to i powiedz chodźmy. Ale zdecydowanie powlokłem się w tej historii, ale przeszedłem wiele, aby odzyskać tych facetów i nie mogłem odrzucić pierwszej historii, którą mi podrzucili! [Marek się śmieje]

Fantastyczna Czwórka

Fantastyczna Czwórka (Źródło zdjęcia: Mike Wieringo/Karl Kesel/Paul Mounts (Marvel Comics))

Jeśli chodzi o występ [Kirby], nie sądzę, abyśmy nikomu specjalnie powiedzieli. Myślę, że właśnie to zrobiliśmy. Kiedy to zrobiliśmy, nie sądzę, żeby ktokolwiek specjalnie przejmował się tym czy innym. To był komiks, ludzie go komentowali, zrobiło się dużo szumu i nikt nigdy nie przyszedł do mnie z pytaniem 'Co zrobiłeś?!' ponieważ uważaliśmy, jak to zrobiliśmy i staraliśmy się okazywać szacunek wszystkim dookoła. Powiedziano mi niestety, że rodzina Kirby nie była z tego zadowolona, ​​czego żałuję. Prawie na pewno bym tego nie zrobił...

Mark Waid: Nie zrobiłbym tego. Nigdy nie przyszło nam do głowy, że będą nieszczęśliwi.

Tom Brevoort: To jedyny rodzaj ciemnej chmury nad nią. Woleliby, żebyśmy tego nie robili. Wydawało się to jednak absolutnie mistrzowskim posunięciem. Pamiętam, jak bardzo [Mark] był podekscytowany, kiedy zadzwonił do mnie, aby powiedzieć, że ma zakończenie [do „za życia”]. Musiało to również rozwinąć się do trzech zagadnień, ponieważ potrzebna była przestrzeń do prowadzenia biznesu i puenty. Czułem, że obraz był dobry i wszyscy zaangażowani w to rozumieli i byli w stanie sprawić, by wszystko działało. To zdecydowanie jeden z tych momentów, które wszyscy pamiętają, nawet jeśli nie wiedzą dlaczego.

Co tydzień robię kółko Marvel Reading Circle z naszymi redaktorami i w ciągu ostatnich sześciu miesięcy zrobiliśmy tę książkę, a przynajmniej połowa osób z tego kręgu, ponieważ wszyscy redaktorzy są teraz młodsi, nie dostali zakończenia, nie dostać odniesienia.

Mark Waid: Zdumiewający.

Tom Brevoort: Dla nich było to po prostu: „Ok, Bóg jest rysownikiem”. Może nie ma tego samego poziomu rezonansu, ale nadal działa. Myślę, że przede wszystkim dlatego problem działa. Ringo wykorzystał wszystkie referencje na świecie. To studio Kirby'ego, to jego patio, było bardzo celne.

Fantastyczna Czwórka

Fantastyczna Czwórka (Źródło zdjęcia: Mike Wieringo/Karl Kesel/Paul Mounts (Marvel Comics))

Ich cele z Fantastyczną Czwórką

Słynna rola Waida i Wieringo jako gawędziarzy odpowiedzialnych za Fantastyczną Czwórkę zakończyła się wydaniem #524 serii z 2005 roku, któremu przywrócono swoją pierwotną numerację. Brevoort pozostał na stanowisku redaktora przez kolejne lata i nadal kierował statkiem pierwszych superbohaterów Marvela ze Srebrnego Wieku.

Newsarama: Mark, jak myślisz, jakie jest twoje dziedzictwo w Fantastycznej Czwórce i co chcesz, żeby było?

Mark Waid : Trudno mi ocenić, jakie jest moje dziedzictwo. Domyślam się, że ludzie bardziej lubią Reeda. Szczerze mówiąc, prawdopodobnie tak bym chciał. Reed nie jest już wyłącznie domeną 60-letnich mężczyzn, którzy lubią Fantastyczną Czwórkę. Nadal nie jest niczyją ulubioną postacią, wszyscy kochają Bena. Wszyscy mówią o Wolverine, Spider-Manie itp., ale nigdy w życiu nie spotkałem nikogo, kto by nie lubił Bena Grimma.

Tom Brevoort: Tak.

Mark Waid: Wszystkie te postacie mają swoich fanów, ale chciałem tylko oddać Reedowi należność.

Tom Brevoort: Szczerze mówiąc, jeśli spojrzysz wstecz, to się udało. Twierdzę, że przez ostatnie 20 lat Reed był głównym bohaterem książki. Wcześniej zwykle był to Ben lub [ktoś inny]. Wszystkie biegi, które nastąpiły później, dotyczyły Reeda. [J. Michał Straczyński] - Reed-centric. Mark Millar i Bryan Hitch, bardzo skupieni na Reedach. Bieg Jonathana Hickmana - bardzo skoncentrowany na Reedach.

Mark Waid: Bardzo skoncentrowany na Reedach.

Tom Brevoort: Prawie wszystko od czasu biegu Marka stawia Reeda na pierwszym planie, więc zdecydowanie miało to trwały wpływ na to, jak to pokolenie postrzega Fantastyczną Czwórkę. Doszło do tego, że muszę naprawić Rzecz i przypomnieć ludziom, dlaczego w ogóle go kochają.

Fantastyczna Czwórka

Fantastyczna Czwórka (Źródło zdjęcia: Mike Wieringo/Karl Kesel/Paul Mounts (Marvel Comics))

Newsarama: Tom, jak bieg Marka i Ringo ukształtował sposób, w jaki redagujesz książkę, nawet po ich odejściu?

Tom Brevoort: W pewnym stopniu zrujnowało mnie to dla wszystkich innych. [Marek się śmieje]

Nauczyłem się też, żeby nie zwalniać ludzi w połowie biegu, od tamtej pory tego nie robiłem! [Mark znowu się śmieje]

Nie wiem, czy miało to trwały wpływ, poza tym, że za każdym razem, gdy zaczynamy nowy bieg [z nowym zespołem kreatywnym], mamy podobny zamiar, aby nie robić tego samego, co robiliśmy już od 60 lat. Czym to się różni? Jak możemy spojrzeć w nowym świetle na te postacie i ich relacje oraz rzeczy, które uważamy za oczywiste? Z pewnością są fragmenty, które wciąż się pojawiają, ponieważ były duże i w pewnym sensie je zdefiniowaliśmy w tym biegu.

Prawie każdy, kto robił FF od tego biegu, słyszał, jak mówiłem o krzyżowaniu postaci. Chcesz zrobić wiele scen z Benem i Sue, chcesz zrobić wiele scen Reeda i Johnny'ego. Chcesz umieścić ze sobą postacie, z którymi nie jesteś przyzwyczajony do widywania ich. Każdy zagra scenę Reeda i Bena, sceny Reeda i Sue są oczywiste, scena Sue i Johnny'ego jest oczywista. Robiliśmy takie rzeczy, jak Reed i Sue będąc w zatłoczonym Nowym Jorku i czyniąc go niewidzialnym, aby mógł wykonywać obliczenia, będąc stymulowanym przez wszystkie rzeczy wokół niego.

Mark Waid: To było na Times Square. To jego odpowiednik zbiornika izolacyjnego. On tego potrzebuje.

Tom Brevoort: Mają zabawny dzień, ponieważ mogą być zabawną parą, nie są twoimi rodzicami. Takie rzeczy zawsze rozbrzmiewają w głębi mojego mózgu, gdy popycham nowych ludzi do zrobienia wielkiego łuku lub historii Fantastycznej Czwórki. Naprawdę, od tamtego biegu wszystko było w dół. [Oboje się śmieją]

To nie tak, że od tamtego czasu nie było dobrych rzeczy, ale to dla mnie. Teraz jest omnibus, podoba mi się, że jest omnibus.

Mark Waid: Uwielbiam to, że jest omnibus. To mnie bardzo cieszy. [Tomek się śmieje]

Fantastyczna Czwórka

(Źródło zdjęcia: Mike Wieringo/Karl Kesel/Paul Mounts (Marvel Comics))

Wspominamy Mike'a Wieringo

Mike Wieringo zmarł w tragicznie młodym wieku 44 lat w 2007 roku, zaledwie kilka lat od jego pracy z Waid on Fantastic Four. Pamiętany nie tylko ze względu na jego ogromny talent artystyczny, ale i powszechnie ukochany status w branży, wpływ Ringo jest odczuwalny do dziś.

Newsarama: Chcę, aby ostatnie słowo dotyczyło Mike'a Wieringo. Co pamiętasz z pracy z nim nad tym i co wniósł do książki, która była wyjątkowa i niepowtarzalna?

Mark Waid: Pozwól mi iść pierwszy. Do książki wniósł ludzkość. Postacie grają, są prawdziwe, są ludzkie. Jedną z rzeczy, które pokochałam w Ringo, jest to, że nikt nie jest w panelu, chyba że coś robi. Nie robi typowych paneli jednej postaci, a w tle są tylko ludzie; wszyscy coś robią, mieli język ciała, mieli język twarzy. Zawsze czuł, że jest zbyt karykaturalny, by zagrać w Fantastyczną Czwórkę. Nawet pod koniec czuł, że to nie do końca styl, jakiego oczekiwali ludzie, ale ich to nie obchodziło, było w tym tyle życia. To może być taka zabawna książka, może być źródłem komedii, a Ringo przyniósł zabawne. On może zrobić wszystko. To moja odpowiedź.

Tom Brevoort: Wszystko, co powiedział Mark. Ludzkość trafia do samego Ringo. Ringo był bardzo skromnym facetem, jak na człowieka, który miał znaczne talenty i umiejętności, które posiadał. Nie był zachwycony własnymi umiejętnościami i był znacznie bardziej podekscytowany tym, co robił ktoś inny. Był tak podekscytowany ludźmi, którzy podchodzili do niego i pokazywali swoje rozkwitające próbki. Był naprawdę dobrym mentorem i starszym bratem dla wielu wschodzących artystów i talentów. I pod tym względem bardzo ukochana postać.

Dla mnie wszystko sprowadza się do historii o jego powrocie do książki. Mądrą rzeczą byłoby trzymać się dużego kontraktu na wyłączność, który by się nim zaopiekował, ale dotrzymał słowa, kiedy prawdopodobnie nie powinien. Nie obwiniałabym go, że nie wrócił. To mówi o pewnym elemencie charakteru. Powiedział, że to zrobi i dlatego zamierza to zrobić, bez względu na konsekwencje. Ostatecznie w końcu to się zatrząsło, ale nie wiedział o tym, kiedy dokonywał tego wyboru, a i tak to zrobił. Wykracza poza to, co zrobił na stronie.

A jego praca jest piękna. Pięknie komponuje. Natychmiast ogolił 15 lat z każdej postaci w książce. Pomimo tego, że martwił się, że jego sztuka jest zbyt kreskówkowa, a byli ludzie w branży, którzy mówili, że jego sztuka była zbyt kreskówkowa, był to natychmiastowy krok dla FF, który uczynił ich młodymi i witalnymi – nie musieliśmy powiem wam, że po prostu są, po prostu je tak rysuje, dobrze się bawią. To zabawne i zachwycające, ponieważ nasyca je taką magią charakteryzacji. Potrafił też narysować to, co [pisarz i redaktor] Danny Fingeroth nazywał „uderzeniem i uderzeniem”, ale to była siła wszystkiego innego. I na pewno miał komediowe kotlety. To jest sekret tego, co robi Mark, łączy dramaturgię z humorem, a to jest talent, który niestety staje się coraz bardziej rzadki w świecie komiksów o superbohaterach. Myślę, że to jedna z rzeczy, które pomogły rozdzielić ten bieg.

Mark Waid: Myślę, że najważniejsze w przypadku Mike'a jest to, że gdybyś mógł go kupić za tyle, ile uważał, że jest wart, i sprzedać go za tyle, ile jest wart, byłbyś milionerem.

Fantastyczna Czwórka

(Źródło zdjęcia: Mike Wieringo/Karl Kesel/Paul Mounts (Marvel Comics))

Z Fantastic Four ponownie na czele komiksów, zarówno jako drukowanych i cyfrowych własności, jak i zbliżającego się filmu fabularnego, ważne jest, aby docenić wkład Waida, Brevoorta, Wieringo i reszty zespołu, który doprowadził FF do tego punktu.

Bieg Waida i Wieringo na FF ma kilka polecanych przez nas miejsc najlepsze historie z Fantastycznej Czwórki cały czas.