211service.com
Ghost of Tsushima: Iki Island właśnie umocnił Jina jako jednego z największych bohaterów PlayStation
(Źródło zdjęcia: Sony PlayStation)
Jest jeden NPC, który podsumowuje wszystko, co kocham w Ghost of Tsushima: Director's Cut i jego zupełnie nowy dodatek DLC, Iki Island. Istnieje małe zadanie poboczne o nazwie Pomocna dłoń, które początkowo jest niewiele więcej niż przypadkowym spotkaniem; mężczyzna pochylony nad stosem kłód, z którymi możesz porozmawiać, przejeżdżając obok na koniu. Jego dom i wszystko, co posiada, zostało zniszczone przez Mongołów, którzy najechali wyspę Iki, ale on ma swoje życie i próbuje zacząć od nowa. Jeden dziennik na raz.
Jeśli jesteś typem Jin Sakai, który chce pomagać ludziom, możesz przekazać jedną lub dwie kłody na nowy dom tego gościa. Dziękuje, mówi, gdzie chce zbudować swój nowy dom i nagle na mapie pojawia się nowy punkt szybkiej podróży. Wracaj tu od razu, a zobaczysz jego prymitywne narzędzia i mały stos materiałów, a jednak jeśli wrócisz po kolejnej lub dwóch misjach, widać wrażenie, że struktura zaczyna nabierać kształtu. Wypatruj swoich podróży, a może nawet znowu zobaczysz mężczyznę stojącego nad ciałem jelenia, uczącego się oskórować zwierzę na jego skóry lub przekopującego wraki statków w poszukiwaniu metali.

(Źródło zdjęcia: Sony PlayStation)
Opowie ci o stracie rodziców, tęsknocie za rodziną, której nigdy nie miał, i żalu z powodu obecnej sytuacji. Wylew emocji, który naprawdę podsumowuje wpływ nowego dodatku Iki Island – małej opowieści, która jest częścią większej narracji, ale to te historie mają największy rezonans, tak jak w oryginalnej grze. I wydaje mi się, że całkiem możliwe, że przegapiłem tę misję. Mogłem nie zadać sobie trudu zeskoczenia z konia, kiedy pierwszy raz zobaczyłem mężczyznę w lesie, przejechałem galopem obok jego ekspedycji myśliwskiej lub po prostu byłem zbyt pochłonięty główną narracją, by zrobić sobie przerwę.
Ale pominięcie pomniejszych momentów, takich jak te – niezależnie od tego, czy grasz w aktualizację Ghost of Tsushima na PS5 po raz pierwszy w wersji Director’s Cut, czy też wracasz do DLC Iki Island – byłoby pozbawieniem się prawdziwego doświadczenia stworzenia Sucker Punch.
Człowiek za ostrzem

(Źródło zdjęcia: Sony PlayStation)
zawsze kochałem Duch Cuszimy za swoje zadania poboczne, za mniejsze, bardziej prowadzone przez ludzi historie opowiadane w cieniu inwazji Khotana Khana, a Wyspa Iki naprawdę wybiera to dla swoich głównych wątków narracyjnych. Ustawiona na osobnej wyspie Tsushima – jak sugeruje tytuł – możesz wskoczyć do DLC od momentu ukończenia drugiego aktu gry, w którym to momencie dowiadujesz się, że niektórzy mieszkańcy wioski zachowują się dość dziwnie. Działając pod wpływem tego, co Jin uważa za jakąś truciznę, szybko staje się jasne, że istnieje całkowicie odrębne zagrożenie dla Mongołów, które należy udaremnić, oprócz załogi Khotana Khana, z tym dowodzonym przez kobietę znaną jako Orzeł.
Stworzyła rodzaj trucizny, która jest również silnym halucynogenem. Próbując powstrzymać Mongołów, Jin zostaje schwytany i nakarmiony, aby zmusić go do zmierzenia się z własną winą. Teraz jest to bardzo problematyczne dla samurajów, ponieważ wyspa Iki nie jest nową przygodą dla Jin Sakai – był tu już wcześniej. Jak wiesz, jeśli grałeś w podstawową grę, ojciec Jina został zamordowany przed nim, gdy był małym chłopcem, i jest to coś, z czym musiał się zmagać przez wiele lat. To szczególne, wstrząsające życiem wydarzenie akurat miało miejsce na wyspie Iki, co oznacza, że Jin ma zamiar przeżyć to na nowo.

(Źródło zdjęcia: Sony PlayStation)
Tak więc, podczas gdy głównym celem Jina jest powstrzymanie Mongołów Orła przed dotarciem do brzegów Tsushimy, narracja bada więcej historii Jina, w szczególności jego relacji z obojgiem zmarłych rodziców. Dla kogoś, kto pokochał dychotomię Jina jako samuraja Sakai i człowieka o dobrym sercu, który po prostu chce pomóc swojemu ludowi, była to prawdziwa gratka. Po inwazji samurajów na wyspę Iki, istnienie Jina jako samuraja nie jest uspokajającą obecnością, do której przywykł przebywać na Tsushima, więc zamiast tego musi przekonać mieszkańców Iki, że jest w nim coś więcej niż katana. A mieszkańcy to tak zwani Najeźdźcy, z którymi walczył jego własny ojciec podczas Inwazji.
kompleks tatusia

(Źródło zdjęcia: Sony PlayStation)
Podczas gdy ojciec Jina zawsze znajduje się w centrum historii, z których żadnej nie chcę rozpieszczać tych, którzy mają wyruszyć w podróż na Iki, są też cudowne ciche chwile, w których Jin rozmyśla o swojej matce. Na wyspie Iki znajdują się rezerwaty zwierząt, w których gromadzą się małpy, jelenie lub pulchne żbiki, by posłuchać Jina grającego na flecie. W nieco efekciarskiej, ale całkowicie satysfakcjonującej mini-grze musisz przechylić kontroler, aby utrzymać świecącą zieloną kulkę między liniami, aby z powodzeniem zagrać melodię, co z kolei uspokaja zwierzęta. To właśnie w tych momentach, klęcząc wśród uroczej przyrody, dowiadujemy się trochę więcej o Jinie – jeszcze bardziej przywiązując się do jego postaci, nawet po wszystkich godzinach spędzonych z nim w grze podstawowej.
Bo przecież w Ghost of Tsushima nie zawsze chodzi o walkę – chociaż na Iki jest tego mnóstwo. Mongołowie Orłów są jednymi z najtrudniejszych celów w całej grze, ponieważ nieustannie zmieniają uzbrojenie, zmuszając cię do szybkiej zmiany postawy bojowej w trakcie ciosu kataną. Po takiej przerwie próba powrotu do oszałamiającego systemu walki Ghost of Tsushima zajmuje chwilę, ale pokazuje tylko, jak satysfakcjonujące jest to, gdy pamiętasz, jak to wszystko do siebie pasuje.

(Źródło zdjęcia: Sony PlayStation)
Warto jednak zrobić sobie przerwę od czasu do czasu, ponieważ na wyspie Iki jest wiele do odkrycia. Od wspomnianego budowniczego domu po dodatkowych sojuszników Najeźdźców i odkrywanie więcej na temat działania Orła, wyspa Iki ma swoje własne tajemnice. Nie wspominając o kilku wycieczkach po alei wspomnień przeplatanych wyzwaniami łuczniczymi i arenami walki, które tętnią łoskotem drewnianych mieczy.
Ale przez cały czas Jin walczy z własnym umysłem, gdy trucizna Orła próbuje się opanować. Chwyta cię dokładnie wtedy, gdy najmniej się tego spodziewasz – w momencie, gdy kończy ci się wytrzymałość na krótkim biegu, nietrafiony chwyt na podjeździe, w samym ogniu bitwy – do momentu, w którym czujesz, że orzeł jest zawsze -obecność, ciągłe łączenie wszystkiego, co akurat robisz, z większą narracją. I to właśnie ta łączność jest istotą tego DLC. Wszystko, co robisz, to budowanie własnego połączenia z Jinem, pomagając urzeczywistnić ludzką stronę niepowtarzalnego Ducha Tsushimy poprzez jego rodzinę, przyjaciół i nowo odkrytych (choć niechętnych) sojuszników. Zdolność Sucker Punch do tkania pięknych narracji, które, hm, frajerem, uderzą cię w odczucia, jest tutaj bardziej w centrum uwagi niż kiedykolwiek i jest to całkowity sukces.