Idea nieba w Assassin's Creed Origins obejmuje gigantyczne skorpiony, harpie i latające statki

Okazuje się, że zmarli faraonowie zauważają, jeśli ukradniesz jeden z ich starożytnych bibelotów. Naprawdę tego nie lubią. W rzeczywistości dostają więc zły, że faktycznie powracają z martwych, by zabić mnóstwo niewinnych cywilów, dzięki pradawnej klątwie i pragnieniu odzyskania swoich rzeczy. W Tebach nie idzie dobrze i będzie tylko gorzej, chyba że ktoś odda faraonom ich skarb. Na szczęście nasz ulubiony były medjay Bayek jest pod ręką i jest gotowy zabić kilka nieumarłych dusz w nowym DLC Assassin’s Creed Origins: Curse of the Pharaohs.





Ubisoft ma tendencję do schodzenia trochę w lewo z niektórymi DLC – wystarczy spojrzeć na dodatek Blood Dragon do Far Cry 3 – ale pomimo początkowych obaw, Curse of the Pharaohs nie wychodzi tak daleko, jak oczekiwano. Oczywiście jest duża ilość nadprzyrodzonych zjawisk, ale nie jest to nic bardziej naciąganego niż to, co widzieliśmy w podstawowej grze, zwłaszcza że gigantyczni bogowie od Anubisa po Sekhmeta wpadali do walki w ciągu ostatnich kilku miesięcy w Próbach Bogów. W pewnym sensie, Curse of the Pharaohs kieruje ten spektakl, zlecając Bayekowi odnalezienie różnych reliktów, które zostały skradzione z grobowców faraonów, zmuszając ich do wysyłania nieumarłych gladiatorów w stylu Phylake, zwanych Cienie Faraona, do świata żywych w poszukiwaniu Zemsta. Klątwa faraonów jest w rzeczywistości czymś, w co wierzyli starożytni Egipcjanie: myśleli, że każdy, kto zakłóci mumię – zwłaszcza faraon – zostanie przeklęty na całe życie. Biedny Bayek.

Twoja podróż do przebłagania nieumarłych zaczyna się od walki z jednym z Cieni Faraona, który wygląda dziwnie jak egipska królowa Nefertiti… Och czekaj, to dlatego jest jej wersja, pozornie wściekła, ponieważ ktoś ukradł jej złotego skarabeusza z jej tronu. Pokonanie (a dokładniej wygnanie) jednego z tych cieni faraona daje ci nową formę waluty zwaną Odłamkami Gwiazdy, a także zdejmuje klątwę związaną z tym faraonem. Nie jest jasne, czy ten Cień mógłby wtedy powrócić, ani ile Cieni jest w sumie z dwóch godzin, które mogę spędzić z DLC, ale z czasem działania wynoszącym około 25 godzin jestem pewien, że istnieje wiele innych nieumarłych zagrożeń przybrać.



Trochę dziwne jest jednak, że te cienie działają na zegarze. Jesteś zaalarmowany o ich pojawieniu się w świecie żywych, ale jeśli nie podepniesz go tam, aby wygnać stworzenie z powrotem do podziemi, zniknie ponownie. I zaufaj mi, walcząc z jednym, sprowadzając jego zdrowie do ostatnich milimetrów, tylko po to, by zniknął w eterze, jest doprowadzający do wściekłości . Jednocześnie sprawia, że ​​czują się nieuchwytni, ale też raczej nieistotni. Miałem pomóc uratować tych wieśniaków, ale jeśli znikną, zanim mój wielbłąd mnie tam zabierze, jaki to ma sens?

Życie pozagrobowe ma poważne uroki



Ale na razie idę zmierzyć się z Nefertiti i zwrócić jej relikwię. Jak można się spodziewać po Assassin’s Creed Origins, nie jest to tylko przypadek wrzucenia błyszczącego chrząszcza z powrotem do sarkofagu Nefertiti. W rzeczywistości wymaga to pójścia do piekła iz powrotem. Ale chłopcze, kiedy to zobaczysz, możesz nigdy nie chcieć odejść. Przejście przez migoczącą kurtynę w grobowcu Nefertiti pozwala przejść do zaświatów, kierując się w dół wodnistego chodnika, mijając niektórych zbirów Anubisa i do Aaru. W mitologii egipskiej Aaru jest rajem niebiańskim, w którym rządzi Ozyrys, i zawsze opisywano go jako bezkresne pola trzcin (Aaru to w rzeczywistości egipskie słowo oznaczające sitowie).

Wyjście i zobaczenie całej tej złotej pszenicy to moment, który definiuje kilka godzin otwarcia Curse of Pharaohs. Posągi Nefertiti wznoszą się w niebo jak okiem sięgnąć, a gigantyczny statek szybuje, pozornie unosząc się na trzcinach. Tylko uważaj na gigantyczne skorpiony i wrzeszczące harpie, które roją się w powietrzu, wykrzykując klątwy i inne niewiadome podczas ataku. Całe miejsce jest przesiąknięte mitologią egipską, a im bardziej zagłębisz się w to, kim była Nefertiti, tym bardziej satysfakcjonujące staje się całe miejsce. Ale niezależnie od tego, czy chcesz zacząć zanurzać się w starożytnej mitologii egipskiej, a nie bele siana, splendor tego nowego obszaru wystarczy, aby cię uzależnić. Wygląda na to, że za każdym razem, gdy wrócisz do Aaru, będzie to temat dla konkretnego faraona, z którym walczysz, więc za każdym razem, gdy wrócisz do podziemi, będzie to mała przyjemność.



Słusznie wracamy z tego dziwnego raju z powrotem do miasta Teby ostatecznie . W przeciwieństwie do złotej idylli życia pozagrobowego Nefertiti, terakotowe odcienie Teb wyglądają niemal nijako. Poruszanie się po ciasno upakowanych budynkach przypomina bardziej staroświecką lokalizację Assassin's Creed niż inne obszary mapy Origins, co sprawia, że ​​wszystko to wydaje się małym ukłonem w stronę własnego pochodzenia serii – a także, oczywiście, całego Egiptu .

Po kilku godzinach grania w Assassin’s Creed Origins: Curse of the Pharaohs wygląda na to, że powrót do starożytnego Egiptu będzie jeszcze przyjemniejszy. I śmiertelnie. Przeważnie zabójcza.

Assassin's Creed Origins: Curse of the Pharaohs pojawi się nieco później niż oczekiwano 13 marca na PS4, Xbox One i PC. Można go kupić osobno, ale posiadacze przepustki sezonowej dostaną ją za darmo.