211service.com
Mongol: The Rise Of Czyngis-chana recenzja
Otwierając Rok Czarnego Szczura, Mongol wraca do Roku Ognistego Konia, a następnie przechodzi do Roku Czerwonego Smoka. Z nami do tej pory? Prawdopodobnie nie. Na szczęście nie musisz być au fait z chińskim zodiakiem, aby śledzić tę epicką kronikę wczesnych lat Czyngis-chana, ponieważ zawiera wystarczająco dużo akcji, dramatów i emocji, by wybaczyć sporadyczny brak spójności.
Fakt, że historyczny utwór Siergieja Bodrowa był oficjalnym zgłoszeniem Kazachstanu do tegorocznego obcojęzycznego filmu „Oscar”, sprawia, że nie da się uniknąć gagów Borata. W rzeczywistości jest to jednak sprawa bardziej międzynarodowa, niż sugeruje to zasłużona nominacja, chlubiąca się rosyjskim sternikiem, japońską gwiazdą i chińskim złoczyńcą. Niektórzy mogą uznać to za stosowne, biorąc pod uwagę rozległość domeny Chana, która w chwili jego śmierci rozciągała się od Morza Kaspijskiego po Pacyfik. Ale biorąc pod uwagę, że ta pierwsza część, po której nastąpi kontynuacja poświęcona jego starości, koncentruje się na jego młodości w Mongolii, dziwne jest, że z wyjątkiem Khulan Chuluun jako jego lojalnej żony Börte, nie ma Mongołów w głównych rolach.
Wybór Börte na swoją narzeczoną wbrew woli ojca wodza jest pierwszym znakiem tego, kim zostanie dziewięcioletni Temudjin (Odnyam Odsuren). Jednak po tym, jak jego pop zostaje otruty przez plemiennego rywala, Chan czekający jest zmuszony wykorzystać całą swoją pomysłowość, aby pozostać przy życiu w krainie, w której wędrują wilki, przyjaciele są zdradzieckie, a syn automatycznie dziedziczy wrogów swojego ojca. Fabuła nabiera tempa po tym, jak dorosły już bohater (Tadanobu Asano) rozstaje się z „bratem krwi” Jamukha (Honglei Sun), rozpoczynając zaciekłą walkę o władzę, która wypełnia ekran grzmiącymi kopytami, brzęczącymi strzałami i szeleszczącymi bułatami . Choć jest to fascynujące, to delikatny romans między Temudjinem i Börte sprawia, że ten ambitny spektakl jest bardziej Gladiatorem niż Aleksandrem.
Dwie godziny zamiatania eurazjatyckiego melodramatu mogą nie być filiżanką ciepłego koziego mleka dla każdego. Mimo to poddaj się jego egzotycznej osobliwości i gardłowemu śpiewowi gardłowemu, a będziesz bawić się sagą przypominającą mongolskie Braveheart.
Więcej informacji
| Dostępne platformy | Film |