Najazd pogrzebowy WoW – cztery lata później

Co jest śmiesznego w kobiecie, która zmarła na udar? Nic. Zupełnie nic. Ale kiedy dodasz World of Warcraft do mieszanki, dzieją się dziwne rzeczy. Wczoraj minęła czwarta rocznica niesławnego najazdu pogrzebowego WoW. Zgodnie z tradycją na forach, zapalony gracz WoW, który był oficerem gildii Horde na serwerze Illidan, doznał śmiertelnego udaru. Jej znajomi postanowili zorganizować wirtualny pogrzeb na pożegnanie. Mówiono, że lubi łowić ryby i śnieg. Tak więc miejsce spotkania zostało ustawione w Winterspring, a posty reklamujące wydarzenie wyraźnie nakazywały, aby uczestnicy zostali pozostawieni w spokoju z szacunku.






Powyżej: obraz otwierający z niesławnego wideo z nalotu Serenity Now nadaje ton temu, co było dalej

Dupki czy asy?

Tutaj sprawy wymknęły się spod kontroli. Kiedy gildia Przymierza Serenity Now dowiedziała się o tym wydarzeniu, postanowili rozbić e-pogrzeb Hordy, zdobywając wiele honorowych zabójstw za swój najbardziej haniebny atak. Niektórzy twierdzą, że chociaż działań Serenity Now nie można uznać za słuszne, tak naprawdę nie zrobili nic złego. To mógł być pogrzeb przyjaciela, ale był to pogrzeb w grze na serwerze PvP, gdzie zabijanie graczy z przeciwnej frakcji jest dużą częścią gry. W tym sensie najazd Serenity Now na pogrzeb Hordy nie złamał żadnych zasad.




Powyżej: Cztery lata temu wiele zabójstw honorowych zostało przyznanych za najbardziej haniebny atak Serenity Now na pogrzeb w grze

Ale tego dnia złamano zasady, zasady społeczne, które wykraczają poza sztuczne granice reguł gry. Są to te same zasady, które oddzielają nas od dzikusów – i to jest powód, dla którego większość z was nie zebrałaby razem grupy przyjaciół, by wysikać na grób nieznajomego na ich pogrzebie. Co mówisz? Czy działania Serenity Now były zabawne czy okropne? Podziel się z nami swoimi przemyśleniami w komentarzach poniżej.

5 marca 2010 r.