Najbardziej nadużywane projekty Pokemonów

Wymyślanie nowych Pokemonów w dzisiejszych czasach musi być ciężką pracą. Z ponad 500 Pokemonami na liście do tej pory, niektóre nakładanie się jest nieuniknione i całkiem wybaczalne. Ale nawet we wczesnych dniach Pokemona projektanci podwajali, a nawet potrajali się na Pokemonach opartych na tym samym zwierzęciu lub podobnym szablonie projektu.





Chodź z nami, fanami Pokemonów, trenerami i mistrzami, ponieważ wskazujemy najbardziej zbędne Pokemony w naszym Pokedeksie…

Niesamowitą rzeczą w tych uroczych kulkach maślanych jest to, że oprócz Blissey, wszystkie zostały wprowadzone do oryginalnej listy 151 Pokemonów. Różowe plamy wprowadzone w Pokemon Red i Blue można podzielić na odmiany wielkookie (Jigglypuff/Wigglytuff) lub paciorkowate (Clefairy/Clefable, Chansey).

Jigglypuff miał pamiętny występ w serialu animowanym, w którym krążył, powodując psoty, usypiając ludzi ze swoim kołysanka i rysował im po twarzach markerem. Był totalnie twardzielem. Ale co znowu zrobił Clefairy? Cóż, miał swój własny odcinek w serialu („Clefairy Tales”, odcinek 62), w którym… zostaje pobity przez Jigglypuffa?! To dość szorstkie, stary. Biedny Clefairy.



Nie jest to jednak najgorsza rzecz, jaka przytrafiła się Clefairy'emu – pierwotnie miał być pierwszym Pokemonem i głównym pomocnikiem Asha w serii, ale z jakiegoś powodu został zamieniony na Pikachu w ostatniej chwili. Miał również zostać główną maskotką serialu, dopóki nagła popularność Pikachu nie zniweczyła jego szans. Jak radzi sobie z podstawową statystyką szczęścia 140 po tym wszystkim, co mu się przydarzyło?

I nie możemy zapomnieć o słodkiej Chansey, której miejsce w uniwersum Pokemonów ugruntowuje jej powołanie jako pielęgniarki w Pokemon Centers. Jej połączenie rzadkości i niskiego wskaźnika łapania może sprawić, że będzie frustrującym Pokemonem, ale ze wszystkich innych różowych plam, które prawdopodobnie jest najbardziej przydatna w walce, zwłaszcza gdy ewoluowała w jej ostateczną formę, Blissey.

I żeby być dokładnym, nie zapomnij o ich prewolucjach:



Gen V ma wprowadzić kolejny różowy blobby duet z Munną i jej ewolucją, Musharną, która przypomina nam różową wersję Drowzee:



Honorowe, różowe okrzyki kropelkowe trafiają również do rodziny Slowpoke.

Patrząc na wszystkie cztery generacje Pokemonów, nie chodzi o to, że kaczki są tak bardzo przesadzone, ale o to, że pierwsza generacja natychmiast podwoiła się na kaczkach. Przy tak wielu zwierzętach do wyboru na świecie, po co poświęcać trzy miejsca w swojej ograniczonej linii potencjalnych Pokemonów kaczkom?

Kolejnym dowodem na to, że ktoś z zespołu projektowego Pokemonów ma niezwykłe uczucie do rodziny Anatidae, wydaje się, że kilka Pokemonów bez kaczek zostało obdarowanych niezwykle podobnymi do kaczki cechami.



Och Magmar, co my z tobą zrobimy?

Jest mnóstwo ptasich Pokemonów i nie przeszkadza nam to. Psyduck jest fajny w naszych książkach, to samo dotyczy Honchkrowa i hej, nawet Farfetch'd i Chatot. Ale zbyt wiele ptasich Pokemonów jest po prostu zbyt nudnych i zbyt podobnych do swoich prawdziwych odpowiedników, aby stworzyć interesujące Pokemony.

Każde pokolenie wydaje się obowiązkowe, aby wprowadzić przynajmniej jedną ewolucyjną rodzinę całkowicie pozbawionych inspiracji ptaków i wygląda na to, że czarno-białe nie będą wyjątkiem. Pomimo całkowitego podobieństwa Mamepato do zwykłego gołębia (nawiasem mówiąc, gołębie są wyjątkowo fajnymi ptakami), wciąż mamy nadzieję, że jego ostateczna ewolucja będzie czymś ciekawszym. Szanse są jednak niewielkie, jeśli weźmiesz pod uwagę historię ptasich Pokemonów.