211service.com
Ong-Bak: Przegląd początku
Wstyd z powodu zakończenia...
Nie daj się zwieść temu tytułowi. W narracji, Ong-Bak: The Beginning nie ma nic wspólnego z wybuchowym tajskim beat-'em-upem z 2003 roku, który wprowadził świat do supermana sztuk walki, Tony'ego Jaa.
Poza tym, że znowu obejmuje to Jaa pokonanie siedmiu odcieni bejesus z różnych wrogów. Nagle jesteśmy w średniowiecznej Tajlandii, ale obietnica jest taka sama: pełny kontakt, brak kabli, brak grafiki komputerowej, dużo bólu.
Sprawy zaczynają się genialnie, gdy chłopiec ze wsi Tiang (Jaa) widzi, jak jego rodzina zostaje zmasakrowana à la Conan i zostaje wrzucony twarzą do dołu z krokodylami. Możesz zapomnieć o gumowych modelach: ten kłapiący szczękami potwór wygląda tak realistycznie, jak się wydaje. Pochlapana błotem, krwią i deszczem akcja jest doskonale nakręcona w stylizowanym zwolnionym tempie, gdy Tiang przetrwa, aby wyszkolić się na ostatecznego wojownika żądnego zemsty.
Rozpętanie wszystkiego, od kung fu po walkę na tyczce, chaos jest bardziej krwawy niż Ong-Bak, ale ma podobny problem, jak Król Wojownik. Rzucanie fal wojowników na ścieżkę Jai nie odwraca uwagi od faktu, że nie ma zbyt wiele historii, do której można by się przyczepić. Bez znaczenia.
Być może jest to nieubłagane, ale rozbijanie czaszek tutaj niszczy wszystko w ostatnich hollywoodzkich aktorach. Co dziwne, wiele z nich obejmuje słonie: oswajanie słonia, bieganie po grzbietach szarżujących słoni, a nawet walkę ze słoniem. W najlepszym wydaniu walka jest szybka, zaciekła, brutalna, wyjątkowa.
A potem po prostu się zatrzymuje. Ekran zanika. Głupi głos każe nam modlić się o powrót Jaa. Rzuć kredyty. Powiedzą, że to konfiguracja klifu na sequel/trylogię. Bardziej prawdopodobne, że po prostu zabrakło im pieniędzy i czasu: obciążony graniem w roli głównej i współtworzeniem/reżyserowaniem, Jaa słynie z pułkownika Kurtza w połowie zdjęć, znikając na chwilę w dżungli.
Kiedy zdajesz sobie sprawę, że Początku nie ma końca, nie możesz oprzeć się poczuciu oszukania.
Kilka nowych ruchów i starych sztuczek od Tony'ego Jaa, wciąż pakujących się w ścianę, ale potrzebujących prawdziwie nokautowej narracji. Z drugiej strony, czy kiedykolwiek widziałeś dwóch mężczyzn walczących na słoniu?
Więcej informacji
| Dostępne platformy | Film |