Pokemon Brilliant Diamond i Shining Pearl's EXP Share sprawiają, że przeróbki są zbyt łatwe dla ich dobra

Pokemon Genialny Diament

(Źródło zdjęcia: Nintendo)





Przerobienie gry od podstaw nigdy nie jest łatwym zadaniem. Praca polegająca na uchwyceniu esencji oryginałów, a jednocześnie wymyśleniu ich na nowo, aby sprostać oczekiwaniom ustalonym przez współczesne alternatywy, jest w najlepszych czasach chodzeniem po linie. W przeszłości wydaje się, że Nintendo odniosło sukces w tym zadaniu. FireRed i LeafGreen Gen 1 oraz HeartGold i SoulSilver Gen 2 pozostają ukochanymi przeróbkami swoich gier. Ale ponieważ moc Nintendo Switch przyspiesza to, czego oczekujemy od nowej gry Pokemon, Brilliant Diamond i Shining Pearl wydają się zmierzać w przeciwnym kierunku, odwracając umysły społeczności z klasyczną, odgórną nostalgią. bawić się. Biorąc pod uwagę autentyczne odtworzenia, jakimi były te przeróbki, takie podejście ma sens, ale nowy EXP Share grozi zerwaniem całej sprawy.

W swoich najwcześniejszych iteracjach element EXP Share mógł zostać przekazany jednemu członkowi twojej drużyny do przetrzymania, dając mu część zdobytych punktów doświadczenia bez konieczności faktycznego przełączania go do walki. Późniejsze iteracje oferowały wzmocnienie całej twojej drużynie, a w ostatnich grach tego przedmiotu nie można wyłączyć. Jest to konsternacja dla graczy szukających większego wyzwania, aw Brilliant Diamond zaczynam dzielić się ich punktem widzenia.

Wysokie loty

Pokemon Diament



(Źródło zdjęcia: Nintendo)

Kiedy dotarłem do drugiej siłowni w grze, mój najsilniejszy Pokemon, latający typ Staravia, był na wyższym poziomie niż wszystkie Pokemony lidera. Niekoniecznie jest to nowe zjawisko – na początku mojej kariery trenera pojawiałem się na każdej bitwie z jednym chronicznie przewyższonym Pokemonem startowym, podczas gdy reszta mojej drużyny domagała się nawet najmniejszej uwagi. Ale tym razem, podczas gdy moja Staravia mogła prowadzić stado, wszystkie moje pięć innych Pokemonów nie było daleko w tyle.

Po przybyciu na siłownię Eterna City przekształciłem już mojego Turtwiga w Grotle, mojego Starly w Staravię, a moją Abrę w Kadabrę – wyczyn, który w poprzednich pokoleniach musiałbym w pełni poświęcić mojemu udziałowi EXP wynik bardzo ograniczonej puli ruchów Abry. Jedynymi członkami mojej wczesnej drużyny, którzy nie rozwinęli się kilka godzin w grze, byli Buizel, którego zamieniłem, aby zakryć pojedynek z brakującym typem, oraz Machop, który ewoluuje tylko na stosunkowo wysokim poziomie. Zanim dotarłem do trzeciej sali gimnastycznej, miałem już Floatzel i machoke.



Ponownie, nic z tego nie było niemożliwe w przypadku wcześniejszych iteracji udziału EXP. Mógłbym przez kilka godzin biegać po długiej trawie, walcząc z dziesiątkami dzikich Pokemonów, ale ledwo zszedłem z utartej ścieżki. Jedynym szlifowaniem, jakie do tej pory wykonałem w Brilliant Diamond, było przeniesienie Turtwiga z poziomu 15 na 16, gdzie błędnie pamiętałem, że będzie ewoluował. A jednak byłem tam, na obrzeżach Veilstone City, z zespołem pełnym wyewoluowanych Pokemonów, niektórzy podwajają siłę niż przeciwnicy pierwszego poziomu, z którymi się spotykają. Pomruki z Drużyny Galactic oferują paszę, jak Wurmple i Zubat. Trenerzy wyrzucają Budew i Pachirisu, aby zostali odepchnięci jednym ciosem. Jak dotąd tylko jeden z moich Pokemonów zemdlał, w wyniku Glameowa rzucającego nieoczekiwany Thunderbolt w mojego nieco słabego Buizela.

(Drużyna) Galaktyczny Mózg

Pokemon Genialny Diament

(Źródło zdjęcia: Nintendo)



Nie oznacza to, że jestem jakimś geniuszem Pokemonów i że Brilliant Diamond jest poniżej moich umiejętności, ale warto zauważyć, że wchodzę do Gen 4 – jedynego pokolenia, w którym wcześniej nie grałem – całkowicie ślepy. Robiłem to już wcześniej ze starszymi grami, w które wtedy nie grałem, ale w niektórych z tych przypadków pamiętam, że niektórzy liderzy siłowni odrzucili mnie na bok.

Tym razem jedyną znaczącą przeszkodą, którą musiałem pokonać, był Skuntank ze znaczną przewagą typu nad dwoma członkami mojego zespołu. Trwająca debata na temat EXP Share prawdopodobnie została rozstrzygnięta. Po dwóch głównych wpisach i dwóch remakech Nintendo raczej nie odwróci się od nowego systemu. Jest to pomysł, za którym ogólnie jestem zwolennikiem, nie znajduję przyjemności w wyrównywaniu mocy przeciwko dzikim Pokemonom.

Ale w Brilliant Diamond i Shining Pearl – przeróbkach gier, w których wykorzystano starą wersję przedmiotu i upewniono się, że nie jest on dostępny od razu – zawsze włączony EXP Share wydaje się, jakby nie został ponownie zbalansowany z oryginalnym poziomem trudności krzywa kruszenia się w połączeniu z systemem, który ułatwia wyrównanie ulubionego Pokemona. Nigdy nie czułem się tak potężny tak wcześnie i nie widzę, żeby to się zmieniało, gdy przechodzę do późniejszych etapów wyzwania na siłowni.



Wielki Underwhelm

Zrzuty ekranu z Pokemon Brilliant Diamond i Shining Pearl Grand Underground

(Źródło zdjęcia: The Pokemon Company)

Może to mieć swoje zalety, jeśli po prostu chcesz być najlepszy, ale wydaje się, że jest to pozbawione blasku Brilliant Diamond i Shining Pearl w sposób, który różni się od innych ostatnich gier. Inny najnowszy przykład nowego systemu, Pokemon Sword and Shield, mógł wydawać się łatwiejszy niż starsze gry, ale także wypchnął łódź z Wild Area.

Starsze przeróbki, takie jak Omega Ruby i Alpha Sapphire czy gry Let's Go, oferowały wizualne odświeżenie ich materiału źródłowego. Dla kontrastu, odgórna grafika w stylu chibi dołączona do Brilliant Diamond i Shining Pearl bardzo przypomina oryginalne gry Nintendo DS, a po wspaniałości Wild Area, Grand Underground jest bardziej zabawną ciekawostką. Z większym wyzwaniem, na którym można się skupić, powrót do bardziej tradycyjnego doświadczenia z Pokemonami mógł zadziałać, ale odnowiony EXP Share oznacza, że ​​​​niezbędna trudność po prostu nie istnieje.

Jest kilka części Brilliant Diamond i Shining Pearl, które zmieniają to, co było oferowane w Diamond, Pearl i Platinum, ale nie są na tyle znaczące, aby odwracać uwagę od tego, co zawsze tam było. Pozbawiona wszelkich prawdziwych trudności „to, co zawsze tam było”, jest tylko kolejną grą Pokemon. Nie tak dawno to mogło wystarczyć, ale franczyza poczyniła kroki w kierunku ponownego wynalezienia tej formuły za pomocą Miecza i Tarczy, i Legendy Pokemonów: Arceus , tradycyjna sztuka nostalgii wydaje się być niepewnym fundamentem, na którym można budować.

Jeśli nie masz ochoty na powrót do Sinnoh, oto najlepsze gry Pokemon wszechczasów, aby zamiast tego sprawdzić.