211service.com
Przegląd w toku Mass Effect Legendary Edition: Wciąż uderza... ale teraz w 4K
(Źródło zdjęcia: BioWare)
Mass Effect Legendary Edition zajmie ci dokładnie minutę pierwszej gry, od momentu, gdy wypadnie karta tytułowa. Kamera przesuwa się nad imponującym widokiem Ziemi z kosmosu. Wytworne tony Keitha Davida zapewniają historię komandora Sheparda, gdy oglądasz swojego niestandardowego Sheparda w profilu trzy czwarte (i nie możesz nie zauważyć ulepszonej tekstury skóry i włosów), podczas gdy kultowa muzyka nabrzmiewa. Zanikanie w czerni i krótki fragment tekstu stanowią kontekst dla tej trylogii, który wielu z nas już zna. Postaraj się stłumić zawijasy podniecenia wijące się wokół twojego żołądka jak paszcza młocarnia. Minęło prawie 15 lat, ale sekwencja otwierająca wciąż wali – z wyjątkiem tego, że teraz pada w 4K.
Po minucie od zremasterowanego Mass Effect 1, karta tytułowa pojawia się z trzaskiem, a następnie włącza się syntezator, gdy flara obiektywu mruga i znika za Ziemią. Zanim Normandia wdziera się na ekran, twoje serce bije w rytmie, który mógłby konkurować z muzyką z Chora's Den. BioWare dokładnie wie, co robi z Mass Effect Legendary Edition: daje wielu z nas szansę na powrót do gry, którą kochaliśmy przez połowę naszego życia, a innym daje możliwość zagłębienia się w jedną z największych trylogii gier wideo wszechczasów .
Ale jak się układa Mass Effect Legendary Edition, kiedy oczekiwania wokół niej są większe niż nadchodzący Żniwiarz? Spędziłem z nim prawie 20 godzin od momentu, gdy otrzymałem kod recenzji, co oznaczało ponad połowę Mass Effect 1 i spędziłem kilka godzin zarówno w 2, jak i 3. Mogę śmiało powiedzieć, że nosiciele flagi dla Mass Effect będą bądź zadowolony, a nowicjusze w trylogii będą bardziej niż usatysfakcjonowani – to pozostaje moja ulubiona seria gier w galaktyce.
Kalibracje

(Źródło zdjęcia: BioWare)
Zarówno BioWare, jak i cała społeczność wiedzieli, że rozgrywka w Mass Effect 1 wymaga najwięcej pracy, gdy nadszedł czas na remaster obejmujący całą trylogię. Wydany w 2007 roku, tuż po popularnych grach RPG, takich jak Star Wars: Knights of the Old Republic i Jade Empire, oryginalny Mass Effect 1 zawiera bardziej tradycyjną mechanikę RPG, co powoduje, że broń często wydaje się zawodna i niedokładna. Chociaż istniała mechanika osłon, trudno było wejść i wyjść z osłony – jeśli udało ci się ją znaleźć, ponieważ często było jej mało. Walka sprawiała, że niektóre starcia (zwłaszcza bitwy z bossami w późnej fazie gry) były frustrująco trudne, a czasami wręcz niemożliwe.
W Publikacja o kalibracji rozgrywki na oficjalnym blogu EA , BioWare szczegółowo opisuje wszystkie ulepszenia, które zostały wprowadzone, aby zbliżyć walkę w Mass Effect 1 do Mass Effect 2 i 3, zachowując jednocześnie część tego staromodnego uroku. Minęło dużo czasu, odkąd grałem w Mass Effect 1 i chociaż walka w wersji pierwszej gry Mass Effect Legendary Editions z pewnością poprawiła się z tego, co pamiętam, nadal jest dość cholernie niezgrabna. Jeszcze bardziej oczywiste jest, jak lepka i powolna jest walka, gdy możesz łatwo wyjść z Mass Effect 1 i wskoczyć bezpośrednio do Mass Effect 2, ponieważ wszystkie trzy gry można uruchomić z tego samego programu uruchamiającego. Być może remont walki zbyt wiele by naraziło na szwank oryginalną grę, ale byłoby miło, gdyby walka w Mass Effect 1 przypominała jej sequele, zwłaszcza gdy mierzy się z szybkimi jak błyskawica prześladowcami Gethów, którzy przelatują od podłogi do sufitu tak szybko, że jest prawie niemożliwe do zdobycia je w twoich oczach. Nawet na normalnym poziomie trudności jestem łatwo powalony przez salę pełną stalkerów lub całkowicie powalony przez rój raknińskich żołnierzy.
Pomijając niezdarną walkę, z przyjemnością informuję, że Mako rzeczywiście czuje się o wiele lepiej niż jego wersja OG. Jasne, nadal ślizga się jak samochód z napędem na tylne koła podczas śnieżycy na Long Island, ale teraz możesz skierować go tam, gdzie chcesz, a strzelanie do rzeczy na twojej drodze jest teraz możliwością, a nie mrzonką.
Jeśli chodzi o Mass Effect 2 i Mass Effect 3, po spędzeniu 10 godzin przy pierwszej grze to tak, jakbyś wskoczył na rower po próbie jazdy na monocyklu. Walka w dwóch ostatnich grach jest łatwa i wygodna, a chociaż daleko im do standardowych strzelanek z perspektywy trzeciej osoby, czują się fantastycznie, gdy trzyma się je bezpośrednio obok Mass Effect 1. Mass Effect 2 i 3 pozwalają ci się schować. nad osłoną, która jest łatwo dostępna i dość łatwa do zdobycia, oferują sporą ilość amunicji podłogowej zamiast ciągłego przegrzewania broni, zmuszając cię do oczekiwania na odnowienie. A użycie koła dowodzenia, aby ustawić w kolejce zaporę biotycznych i technicznych zdolności przeciwko wrogom, może nie śpiewać jak Andromeda, ale z pewnością ma lepszą tonację niż pierwsza gra.
Efekty masowe (wizualne)

(Źródło zdjęcia: BioWare)
BioWare jest znane z dostarczania zapierających dech w piersiach krajobrazów wizualnych, które pomagają przekonać Cię o imponująco szerokim zakresie jego gier, niezależnie od tego, czy są to mgławice kosmiczne, czy rozległe obszary Wywyższonych Równin. W Mass Effect przestrzeń jest zalana hiper-nasyconymi akwarelami i poprzecinana odblaskowym połyskiem metalicznego kadłuba Normandii. Zawsze były to elementy tła pulpitu i grafiki ściennej, a przestrzeń Mass Effect Legendary Edition wygląda jeszcze lepiej, z flarami obiektywów, które wzbudziłyby zazdrość JJ Abramsa, wspaniałym oświetleniem, które mruga i świeci jak Bladerunner 2049, i niesamowitymi widokami, które sprawi, że poczujesz się tak mały jak Volus w ogromnej przestrzeni wszechświata.
Najbardziej imponujące są ulepszenia wprowadzone do pierwszej gry. Mass Effect Legendary Edition ma oprawę wizualną Mass Effect 1 i tak bardzo ją poprawia, że jest to prawie mylące – gra z 2007 roku wygląda teraz tak bardzo jak Mass Effect: Andromeda z 2017 roku, że trudno pamiętać, że dzieli je dekada. Podczas gdy widoki takie jak Eden Prime mogą ucierpieć stylistycznie z powodu bardziej realistycznego podejścia wizualnego Legendary Edition, mogę zapewnić, że BioWare nie okrada pierwszej gry z całej jej pikanterii. Szczególnie zaskoczyło mnie, jak pięknie i rześko wygląda Cytadela - spędziłem kilka minut wpatrując się w pluskającą wodę jej fontann, sparaliżowany tym, jak odświeżająco wyglądały. A wnętrza Noverii, które w oryginalnej grze są płaskie, niebiesko-szare, nabierają stylistycznego zielonego odcienia, który naśladuje prace modnych fotografów z Instagrama.

(Źródło zdjęcia: BioWare)
Podczas gdy twarze BioWare pozostają twarzami BioWare (wciąż jest wiele niesfornych oczu i przypadkowo przezabawnych reakcji twarzy), ulepszenia wprowadzone do tekstury skóry i włosów są oszałamiająco dobre. Nie tylko w końcu pojawiło się więcej czarnych odcieni skóry, ale nowe opcje dostosowywania fryzury dają kilka dodatkowych opcji w kreatorze postaci (choć muszę podkreślić, że tak naprawdę jest to tylko kilka). Kiedy gram w Mass Effect 1, patrzę na mieszki włosowe Sheparda i podziwiam jej makijaż, który teraz bardziej przypomina połysk do ust Fenty Beauty, a mniej jak 40-letnia szminka twojego Gamgama. Skóra Liary T'Soni wygląda tak uroczo, że chcę poprosić o jej system pielęgnacji. W pewnym momencie, gdy jestem skarcony przez radę, nie mogę się powstrzymać od wycofania się, gdy zauważam, że radna Asari ma na sukience wzór, którego nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek tam była. Mając tyle czasu między wydaniem tej gry a teraz, trudno byłoby znaleźć fana oryginału, który nie byłby oszołomiony ulepszeniami wizualnymi.
Początkowo nie zauważam żadnych większych ulepszeń wizualnych podczas przeskakiwania do Mass Effect 2, ale potem pojawia się Jacob Taylor i widzę niedoskonałości na jego skórze sugerujące, że cierpi na lekkie oparzenie brzytwą. Wracam i ponownie uruchamiam grę, a potem wzdycham, gdy Miranda Lawson kroczy dumnie przez ekran z projekcją LED w legowisku Człowieka Iluzji, z którego widać intensywnie jasną umierającą gwiazdę. Kolory są bogatsze, oświetlenie bardziej ostre i realistyczne. Odbłyski, których, przysięgam, początkowo nie było, mrugają do mnie, jakby chciały powiedzieć „Ta gra wygląda dobrze, prawda?”. I mają rację – to prawda. To samo można powiedzieć o Mass Effect 3, który wymagał najmniej ulepszeń wizualnych, a mimo to jakoś wygląda lepiej.
Spuścizna

(Źródło zdjęcia: BioWare)
Trylogia Mass Effect jest najbardziej znana z kilku funkcji: wciągającej (i tragicznej) historii, żywej obsady postaci, obfitego DLC i dziwacznych usterek. Niezależnie od tego, czy jest to kultowa obracająca się głowa Sheparda, czy coś bardziej niejasnego, prawdopodobnie nie znajdziesz gracza Mass Effect, który nie natknął się na jakąś dziwaczną lub przerywającą grę usterkę w tym czy innym momencie.
W tym momencie mojej rozgrywki jedyną grą, która sprawiła mi jakiekolwiek kłopoty, jest (być może nic dziwnego) Mass Effect 1. Na Noverii natknąłem się na błąd w biurze Synthetic Insights, gdzie bez względu na to, co zrobiłem, drzwi, które miały być otwarty pozostał zamknięty. Oczyściłem pokój z wrogów, przeszukałem każdy zakamarek i ostatecznie musiałem przeładować stary zapis - trzy razy. Później w Noverii na Szczycie 15, kiedy ścigałem Matriarchę Benezię, wszyscy wrodzy NPC tonęli pod podłogą, tak że widoczne były tylko ich głowy. Trwało to około 10 minut i chociaż był to wyraźny błąd, z pewnością pomogło mi zwiększyć szanse na trafienie w głowę. Na Feros wpadłem na ścianę walczącą z falą klonów Asari i zginąłem wystarczająco późno w walce z bossem, że musiałem przestać grać, aby się ochłodzić.
Mass Effect 2 nie miał do tej pory żadnych frustrujących błędów w grze (jestem około czterech godzin), ale miał bardzo rozpraszający błąd wizualny i dźwiękowy przez całą scenę otwierającą, w której mówili Miranda Lawson i Człowiek Iluzja, ale ich usta nie poruszały się synchronicznie. Gra Mass Effect 3 była gładka jak masło, z brakiem złośliwego NPC, jąkającej się postaci pobocznej lub wglądu w zamknięte drzwi.
Pomijając błędy, Mass Effect Legendary Edition wydaje się do tej pory warte swojej ceny, oferując pięknie zremasterowaną wersję 14-letniej gry i zaskakująco odświeżoną oprawę wizualną dwóch nowszych tytułów. Jeśli grałeś już w trylogię Mass Effect i podobała ci się, nie rozumiem, jak nie pokochasz Legendary Edition, ponieważ przywraca wszystkie twoje ulubione postacie i światy w 4K UHD. Jeśli jeszcze w nią nie grałeś, fabuła i ulepszona grafika powinny przeprowadzić cię przez wciąż nieco niezręczną walkę z pierwszej gry. Z całym DLC zapętlonym, będziesz miał przed sobą ponad 100 godzin wspaniałej, zapierającej dech w piersiach rozgrywki. A propos, muszę iść do pracy. Pełna recenzja Mass Effect Legendary Edition pojawi się w przyszłym tygodniu.
Rozgrywka na PC z kodem dostarczonym przez wydawcę.