211service.com
Recenzja 1 odcinka 1 sezonu Legion: „Jak teledysk z lat 90. nakręcony przez załogę Blade Runner 2049”
Prawdopodobnie najlepiej będzie, jeśli nie spróbujesz zrozumieć wszystkiego w odcinku 1 sezonu 2 Legionu i po prostu się z tym zgodzisz. W ten sposób na pewno ci się spodoba. Jeśli już, to wydaje się, że showrunnery poszli jeszcze bardziej artystycznie i koncepcyjnie w sezonie 2, a pierwsze pół godziny jest prawie niemożliwe do naśladowania, ponieważ nie ma „normalnych” scen, które nadałyby kontekst dziwacznym wydarzeniom, które się rozgrywają. W piwnicy są setki ludzi szczękających zębami, facet z koszem na bieliznę na głowie, otoczony przez androgyniczne roboty z wąsami oraz scena z Aubrey Plaza i Jemaine Clement pijącymi koktajle w basenie. Jednak pomimo dość tępego opowiadania historii, przez większość tego genialnego pierwszego odcinka uśmiechałem się szeroko.
Aby cię dogonić: minął rok, odkąd Król Cieni uciekł z ciałem Olivera, pozostawiając Davida uwięzionego w mechanicznej kuli. Chociaż David dostrzega tylko, że był nieczynny przez jeden dzień. Reszta jego zmutowanych przyjaciół utworzyła organizację z różnymi dywizjami zajmującymi się tropieniem Króla Cieni, ale po drodze napotkali duży problem: Katalizator. Zasadniczo jest to infekcja psychologiczna, która powoduje, że zwykli ludzie trwale przestają reagować i nieustannie szczękają zębami. To bardzo niepokojące. Powiedzieć więcej, to zepsuć większą część odcinka, więc tego nie zrobię, ale to podstawowa konfiguracja. Jeśli myślisz o wejściu do 2 sezonu Legionu bez oglądania S1: nie rób tego. To jest wystarczająco mylące, gdy wiesz, co wydarzyło się wcześniej. Bez patrzenia Sezon legionowy 1 , jest nieprzenikniony.

To, co dostajesz w tej pierwszej części sezonu 2, to dziwny zbiór scen, który trudno byłoby opisać jako spójny odcinek telewizji. To jak teledysk z lat 90. nakręcony przez ekipę Blade Runner 2049. To telewizja superbohatera, która odkrywa niektóre obrazy, które zrobiła po szczególnie niepokojącej podróży na kwasie. Pod wieloma względami jest piękny, a kiedy dostajesz to, co mówi ci serial, niektóre sceny wydają się całkowicie, genialnie wyjątkowe. Być może słyszałeś, że jest potańcówka w połowie tego odcinka. Dobrze słyszałeś, ale w żaden sposób nie jesteś przygotowany na to, jak niesamowita jest ta scena.
Nie jesteś też gotowy na jedną konkretną scenę, w której Melanie Bird (Jean Smart) prowadzi tragiczną rozmowę z Syd na temat naszych mężczyzn, która porusza temat męskiej obsesji superbohatera na punkcie ratowania świata i konsekwencji, jakie ich działania mają dla tych, których zostawiają. To kieszeń otrzeźwiającej ludzkości wciśnięta w szaleństwo reszty odcinka. Jednak tonalnie jest to w dużym stopniu wyjątek – Legion pozostaje tak mroczny jak zawsze pełen humoru, pakując w garść naprawdę zabawnych momentów, aby utrzymać wszystko tak mocno, jak to możliwe.

To zawsze był prawdziwy geniusz Legionu, a ten pierwszy odcinek sezonu 2 zdecydowanie wydaje się najbardziej wyrafinowanym przykładem. Wędruje po linii między dobrowolnie konceptualną telewizją, spektaklem wizualnym i cudownie ludzką historią – nigdy nie pozwalając, by jeden element przesłonił drugi. Powstała mieszanka to program, który niewątpliwie nie jest dla wszystkich, a wielu może obejrzeć ten odcinek i uznać, że to ładunek starego artystycznego bzdury. Śledzenie tego, co się dzieje z minuty na minutę, nadal jest bardzo wymagające. Wytrwaj jednak, a Legion nagradza cię scenami, kwestiami i postaciami, których nigdy nie zobaczysz nigdzie indziej w telewizji. To jedyne przedstawienie, które może się odsunąć. Więc… Mam znaleźć Króla Cieni z wnętrza daiquiri i tym lepiej.
Masz ochotę na więcej? Sprawdź nasze najlepsze nadchodzące programy telewizyjne 2018 roku .