211service.com
Recenzja 2 odcinka Book of Boba Fetta: „Tu zaczyna się zabawa”
(Zdjęcie: Lucasfilm)Nasz werdykt
Rozdział 2 jest ogromnym ulepszeniem tak sobie premiery, zakotwiczonym przez bardziej wciągające fabuły, wzruszające retrospekcje i wysokooktanową sekwencję akcji, która należy do najlepszych w najnowszej historii Gwiezdnych Wojen
Werdykt GamesRadar+
Rozdział 2 jest ogromnym ulepszeniem tak sobie premiery, zakotwiczonym przez bardziej wciągające fabuły, wzruszające retrospekcje i wysokooktanową sekwencję akcji, która należy do najlepszych w najnowszej historii Gwiezdnych Wojen
Księga Boby Fetta znajduje się na wczesnym rozdrożu. Wielu fanów Gwiezdnych Wojen spotkało się z jego początkiem z letnią reakcją dzięki skróconemu czasowi działania i wolno poruszającej się historii. Ale jeśli rozdział 2 zawiera więcej akcji, nigdy nie trzeba się martwić: seria Disney Plus jest w bezpiecznych rękach Jona Favreau i reszty zespołu kreatywnego.
Drugi odcinek, umiejętnie wyreżyserowany przez nominowanego do Oscara Stepha Greena (New Boy), to wyraźna poprawa w stosunku do lodowatej, bezkierunkowej premiery. Tam, gdzie to się zawiodło i nie zapewniło fanom mięsistego haka, aby dostroić się w przyszłym tygodniu, kontynuacja zdjęła hamulec ręczny i zapaliła przysłowiowy ekran dotykowy w odległej galaktyce.
Fennec Shand dostarczając zabójcy Zakonu Nocnego Wiatru do stóp Boby Fetta, pomaga wprawić w ruch wciągające wydarzenia od samego początku. Następuje fałszerstwo Rancora i lodowate przyjęcie w biurze burmistrza, zgrabnie wplatające się w podwójne groźby tego starego wroga z Gwiezdnych Wojen – biurokracji – i nowych sił wjeżdżających do Mos Espa.
bliźniacza magia

(Źródło zdjęcia: Lucasfilm)
Mówiąc o bliźniakach, to Hutt Twins – kuzyni Jabby, wraz z ochroniarzem Wookiee – stanowią jeden z najbardziej fascynujących punktów w odcinku. Kuzyni pretendują do tronu Jabby, który od tego czasu został uwolniony z uścisku Biba Fortuny przez naszego byłego łowcę nagród.
Scena jest kluczowa, nie tylko dlatego, że działa jak mikrokosmos dla dotychczasowych mocnych i słabych stron serialu.
Jednym z największych postępów Księgi Boby Fetta jest sposób, w jaki ukształtowała uliczne historie z Gwiezdnych Wojen. Mimo że udaje się tylko do kilku miejsc, Tatooine tętni życiem i jest bogata w szumowiny i nikczemność, których można się spodziewać po pozornie zawsze wrogiej planecie. Oznacza to również przewagę Boby Fetta – z Temuerą Morrisonem stale rosnącą w roli lidera w zwięzłej rozgrywce.
Ale odcinek (i scena) nie są pozbawione wad. Najważniejszym z nich jest to, że po raz kolejny kończy się zbyt wcześnie, zanim zostaniemy wciągnięci w wir retrospekcji z czasem Boba na surowych piaskach Tatooine. Podkreśla również dziwną funkcję Fenneca Shand do tej pory, a mianowicie jako narzędzie do ekspozycji, a nie zimny, wyrachowany zabójca, którego widzieliśmy w The Mandalorian.
Na szczęście retrospekcje, jeśli nie dialog Shand, zostały znacznie ulepszone w tym tygodniu. Przedstawiają nową relację Boby z Tuskenami (sprowadzanie ich do rangi „Najeźdźców” wydaje się prawie niewłaściwe, biorąc pod uwagę, jak bardzo ten rozdział urzeczywistnia ich kulturę z dobrym skutkiem) po ataku przemytników w śmigaczu o przezabawnej nazwie.
Pociąg do złapania

(Źródło zdjęcia: Lucasfilm)
To pozwala odcinkowi wkręcić się w to, czego fani prawdopodobnie oczekiwali – i czego sobie życzyli – od samodzielnego projektu Boby Fetta: łowcy nagród wydobywającego swoją brutalną stronę. Boba kradnie zestaw śmigaczy gangowi motocyklowemu, a następnie przystępuje do zmasowanego ataku na pociąg, który zabił jego nowo odnalezionych sojuszników Tusken.
Mówiąc najprościej, pościg pociągiem The Book of Boba Fetta jest jedną z najlepszych scen akcji na żywo w Gwiezdnych Wojnach w najnowszej pamięci. W tym, co zasadniczo jest odpowiedzią franczyzy na Mad Max: Fury Road, sekwencja jest pełna energii kinetycznej, którą George Miller zaaprobowałby i kładzie do łóżka wszelkie wyobrażenie, że Gwiezdne Wojny są niczym bez Jedi, Sithów i mieczy świetlnych.
Co najważniejsze, dokądś prowadzi. W introspekcyjnych scenach, o które założymy, że pochodzą z własnego dziedzictwa Maorysów Morrisona, Boba Fett uczestniczy w rytuale z Tuskenami. Wygląda na to, że człowiek za hełmem ma tu tyle samo miejsca do rozwoju, co ikona Boby Fetta. Jest to mile widziany rozwój i, znając jego prawdopodobne osobiste powiązania z głównym aktorem, jest to głęboko poruszający, który tylko wzmacnia zarówno serial, jak i postać. Mimo to stosunek retrospekcji do współczesnych scen jest wciąż nieco zbyt ciężki. Miejmy nadzieję, że na dalszym etapie zostanie przywrócona równowaga.
Pomimo kilku zachwiań, Księga Boby Fetta w końcu znalazła swój rytm. Widzowie również powinni powoli przyzwyczajać się do tego, jak seria Disney Plus opowiada swoją historię. Mianowicie, retrospekcje nie służą jedynie wydłużeniu czasu działania; działają jako zdecydowana eksploracja transformacji Boby, a także – jak się spodziewamy – historia w prawdopodobnym przypadku, gdy potrzebuje wsparcia w Mos Espa. Odcinek 2 dostarcza więcej niż iskierkę nadziei, że to – jak powiedział kiedyś pewien Padawan, który stał się Sithem – zaczyna się zabawa.
Aby uzyskać więcej informacji na temat Księgi Boby Fetta, odkryj gdzie program wpisuje się w oś czasu Gwiezdnych Wojen.
Werdykt 44 z 5
Recenzja 2 odcinka Book of Boba Fetta: „Tu zaczyna się zabawa”Rozdział 2 jest ogromnym ulepszeniem tak sobie premiery, zakotwiczonym przez bardziej wciągające fabuły, wzruszające retrospekcje i wysokooktanową sekwencję akcji, która należy do najlepszych w najnowszej historii Gwiezdnych Wojen
Więcej informacji
| Dostępne platformy | telewizja |
| Gatunek muzyczny | Science fiction |