211service.com
Recenzja 8 mil
Bądźmy szczerzy – rola Jimmy'ego Smitha Jr w 8 Mile nie jest dla Eminema przesadą. Jimmy, znany również jako Rabbit, to biały śmieciarz w czarnym świecie, a konkretnie na scenie hip-hopowej w Detroit około 1995 roku. Jest genialnym raperem freestyle, który postrzega swój talent jako jedyne wyjście z parku przyczep, w którym niechętnie dzieli się spisek z matką (Kim Basinger). Ale najpierw musi nauczyć się tłumić swój ognisty temperament, odkryć pewność siebie i wziąć udział w rapowej „walce”, która może przysporzyć mu szacunku, uwagi, a może nawet kontraktu płytowego.
Nawet najbardziej pobieżne spojrzenie na biogram Eminema powinno uwydatnić podobieństwa między Rabbitem a prawdziwym Slim Shady do tego stopnia, że scenariusz Scotta Silvera na 8 Mile można by nazwać pół-biograficznym. Ale nie można zaprzeczyć logice castingu – po co uczyć aktora, jak rapować jak Eminem, skoro można po prostu zmusić Eminema do działania? Zwłaszcza, gdy, jak musiały wykazać pierwsze testy ekranowe, naprawdę potrafi działać.
I dzięki Bogu, że może. 8 Mile to prawie film jednoosobowy, więc Eminem musi go ponieść. Jeśli chodzi o podpory? Basinger jest niewiarygodnie imponująca jako zdzirowata mama Jimmy'ego, ale jej rola to niewiele więcej niż rozbudowany epizod; Mekhi Phifer jest dobry w swojej roli „wspierającego kumpla”, ale nie daje mu to wiele do roboty; a Brittany Murphy stara się sprawić, by jej ukochana dziewczyna choć częściowo była sympatyczna.
Eminem jest jednak niezwykle charyzmatycznym przywódcą, niezależnie od tego, czy daje upust swojej wściekłości na rozlazłego chłopaka swojej mamy, męczy się z powodu jego schrzanionego życia miłosnego, czy też szybko strzela improwizowanymi rymowankami. A kiedy Eminem rapuje, będziesz zachwycony. Każda „bitwa” to słowny pojedynek, z dwoma raperami rzucającymi sobie nawzajem liryczne obelgi, a Rabbit/Eminem to Rocky słownych sparingów – tak jak 8 Mile jest wyraźnie Rocky wśród hip-hopowych filmów. I to jest najlepszy sposób myślenia o tym filmie, ponieważ brak w nim niespodzianek fabularnych jest nadrabiany przez jego kulminacyjny emocjonalny wpływ.
Nie jest to Eminem: The Movie, ale pokazuje Eminem: The Actor – bez wątpienia najlepszy raper-cum-thep od czasów Tupaca Shakura. Co sprawia, że warto to sprawdzić, nawet jeśli hip hop nie jest twoją fabułą.
Więcej informacji
| Dostępne platformy | Film |