211service.com
Recenzja Batman v Superman: Dawn of Justice: „Istnieje nieuniknione uczucie anty-punktu kulminacyjnego”
Nasz werdykt
Mroczny rycerz Bena Afflecka i Wonder Woman Gal Gadota to mile widziane dodatki do nowo stworzonego uniwersum DC, nawet jeśli tytułowa walka nie do końca oddaje sprawiedliwość jego komiksowemu dziedzictwu.
Werdykt GamesRadar+
Mroczny rycerz Bena Afflecka i Wonder Woman Gal Gadota to mile widziane dodatki do nowo stworzonego uniwersum DC, nawet jeśli tytułowa walka nie do końca oddaje sprawiedliwość jego komiksowemu dziedzictwu.
W tym roku dwaj tytani popkultury wagi ciężkiej idą łeb w łeb. Tak, Marvel i DC wydają sequele przedstawiające starcie ich własnych supermocnych dobrych facetów.
Kapitan Ameryka i Iron Man przynajmniej kłócili się wcześniej na ekranie, ale Batman v Superman: Świt sprawiedliwości to pierwszy raz, kiedy ci tytułowi bohaterowie (prawdopodobnie najsłynniejsi w komiksach) dzielili przestrzeń w filmie aktorskim. Tworzy to natychmiastową aurę, którą trzeba zobaczyć, niezależnie od tego, co myślisz o Człowieku ze stali, pierwszym filmie Supermana reżysera Zacka Snydera i punktem wyjścia dla rozszerzonego uniwersum Warner Bros, skupionego na Lidze Sprawiedliwości.
Strukturalnie podobna do swojego poprzednika, Batman v Superman nie spieszy się z wprowadzeniem opartej na rzeczywistości scenerii science-fiction przed główną atrakcją. Jeśli starcie tytułu ostatecznie zawiedzie, budowanie świata, które do niego prowadzi, ma wiele do zaoferowania.
W czarnym (lub bardzo, bardzo ciemnoszarym) kącie znajduje się szpakowaty Crusader Bena Afflecka, strażnik znużony niewdzięcznym, syzyfowym zadaniem oczyszczenia podziemia Gotham. W czerwono-niebieskim rogu Kal-El/Clark Kent (Henry Cavill) pracuje w Daily Planet (ma za zadanie relacjonowanie sportu, kiedy woli pisać artykuł o Nietoperzu), podczas gdy światowa opinia jest podzielony na swoje alter ego, Superman: czy jego bohaterskie czyny usprawiedliwiają szkody uboczne, które wyrządza?
W drugim prologu, po obowiązkowym podsumowaniu tragicznego dzieciństwa Bruce'a Wayne'a, budynek Wayne Financial (zawierający kilka pięter pracowników) zostaje zniszczony podczas poprzedniej kulminacyjnej bitwy Supermana z generałem Zodem, wydarzenia odtwarzanego na poziomie gruntu w ekscytującej nowej perspektywie zniszczenie. Z wraku Bruce stawia sobie za cel powstrzymanie pozaziemskich emigrantów przed powodowaniem dalszych szkód, poprzez neutralizację zagrożenia.

Przeskakując 18 miesięcy do przodu, Snyder kontynuuje historię w tempie, z Lois Lane (Amy Adams, która ma więcej do zrobienia, niż można by się spodziewać) goni historię w Afryce, podczas gdy Lex Luthor Jr. (Jesse Eisenberg) jest szczególnie zainteresowany kryptończykiem statki uśpione w różnych miejscach katastrofy na całym świecie. Tymczasem enigmatyczna Diana Prince (Gal Gadot) zaczyna pojawiać się na wszystkich fantazyjnych wieczorach, które Bruce przyłapuje na węszeniu. Jeremy Irons i Holly Hunter to mocne dodatki do obsady i tak już roi się od powagi.
Filmy Christophera Nolana o Batmanie nie są częścią tego kanonu, ale to nie znaczy, że ich wpływ nie jest wyraźnie odczuwalny (tutaj Nolan i Emma Thomas ponownie są producentami wykonawczymi). W dużej mierze trzymając się ugruntowanego podejścia, które sprawiło, że trylogia Mrocznego Rycerza była tak fascynująca, nie jest to radykalnie nowa interpretacja Krzyżowca w Pelerynie, więc jest to zasługa Afflecka – i trwałej popularności postaci – że nie wydaje się zbyt niedługo znowu go na ekranie.
Wspomagany przez wizualną werwę Snydera, jest to niezwykle wierne podejście do postaci, a on sam jest odpowiedzialny za wiele najlepszych momentów filmu: od zmierzenia się z pokojem pełnym zbirów w złomie wręcz po wybuchową pogoń za batmobilem .

W rzeczywistości najbardziej zaskakujące jest to, że BVS działa najlepiej, gdy jego bohaterowie są osobno. Jeśli chodzi o samo starcie, nieuniknione jest poczucie anty-punktu kulminacyjnego. Nie tylko animozja między parą nigdy nie wydaje się w pełni zasłużona, ale ewentualna walka nie do końca uzasadnia szum przedpremierowy ani nie wykorzystuje w pełni jego historycznego znaczenia.
Gęsia skórka jest nieunikniona, gdy dwie ikony w końcu się zmierzą, i wydano kilka spektakularnych ciosów, ale nie wydaje się, jak to przedstawia Lex, największa bitwa gladiatorów w historii świata. I jeśli brzmi to tak, jakby misja zemsty Batmana miała częściowo zadośćuczynić za krytykę pornograficznego finału Człowieka ze stali, to tak nie jest; BvS kończy się podobnie paraliżującym przeciążeniem CG.
Podobnie jak w Iron Man 2, istnieje poczucie, że Dawn of Justice (jak sugeruje podtytuł) jest urządzeniem pomostowym, platformą do uruchomienia większego wszechświata filmowego i jako taka może działać lepiej, gdy oglądana jest jako część kolekcji 10 filmów niż jako samodzielny. Nawet jeśli odbywa się to kosztem głównego konfliktu, BvS działa jako promo dla filmów, które dopiero nadejdą: nie ma nikogo, kto nie chciałby lepiej poznać cudownej Wonder Woman Gadota po napisach końcowych, podczas gdy Eisenberga zarozumiały spadkobierca Lexcorp ma problemy z tatusiem i czuje się gotowy do dalszych poszukiwań.

Więc chociaż Batman v Superman nie ma problemu z przyspieszeniem pulsu, jest mniej skuteczny, jeśli chodzi o dbanie o ciebie. Jest na co się gapić, a wynik Hansa Zimmera i Junkie XL elektryzuje, ale emocjonalne ciosy nigdy tak naprawdę nie łączą się, a chropowaty realizm od czasu do czasu zwraca uwagę na kilka policzkowych dziur w fabule (nawet w obliczu gigantycznych zbiegów okoliczności nikt nie gałązki sekretnej tożsamości Clarka ). Nie wygra z zagorzałymi nienawidzącymi Człowieka ze Stali, ale dla każdego, kto ma zawroty głowy w perspektywie wspólnego oglądania flagowych gwiazd DC, w końcu oglądanie na dużym ekranie jest prawie obowiązkowe.
Werdykt 33 z 5
Batman v Superman: Świt sprawiedliwościMroczny rycerz Bena Afflecka i Wonder Woman Gal Gadota to mile widziane dodatki do nowo stworzonego uniwersum DC, nawet jeśli tytułowa walka nie do końca oddaje sprawiedliwość jego komiksowemu dziedzictwu.
Więcej informacji
| Dostępne platformy | Film |