Recenzja Dead Rising 4: „Sprawia, że ​​apokalipsa zombie znów jest zabawna i głupia”

Nasz werdykt

Nie zawsze ekscytujące, ale Dead Rising 4 wydaje się, że serial odzyskuje poczucie zabawy. I to jest świetna rzecz.





Plusy

  • Frank West to czarujący antybohater, którego nie możesz nie kochać
  • Willamette Memorial Megaplex to ekscytujący labirynt do odkrycia
  • Usunięcie stopera oznacza, że ​​możesz bawić się we własnym tempie

Cons

  • Większość Willamette to senne, mało inspirujące rozmycie
  • W historii brakuje satysfakcjonującego złoczyńcy
  • Zbyt wiele celów zamienia się w bieżnikowanie tych samych starych tras

Werdykt GamesRadar+

Nie zawsze ekscytujące, ale Dead Rising 4 wydaje się, że serial odzyskuje poczucie zabawy. I to jest świetna rzecz.

Plusy

  • + Frank West to czarujący antybohater, którego nie możesz nie kochać
  • + Willamette Memorial Megaplex to ekscytujący labirynt do odkrycia
  • + Usunięcie stopera oznacza, że ​​możesz bawić się we własnym tempie

Cons

  • - Większość Willamette to senne, mało inspirujące rozmycie
  • - W historii brakuje satysfakcjonującego złoczyńcy
  • - Zbyt wiele celów zamienia się w bieżnikowanie tych samych starych tras
NAJLEPSZE OFERTY NA DZIŚ 31,10 zł w Amazon

– Frank West wrócił! To motto i obietnica Dead Rising 4, które reprezentuje więcej, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Nie chodzi tylko o powrót postaci – chodzi o powrót serialu do korzeni po tym, jak Dead Rising 3 przybrał brązowo-szaro zabarwienie na serio. I w tym celu DR4 odnosi sukces. Jest to najbardziej zbliżona gra Dead Rising do poczucia właściwej kontynuacji zwariowania, które zdefiniowało oryginał.

Najpierw małe zastrzeżenie o biznesie „Frank powraca”. Jest i nie jest. ten postać Frank powrócił i ma tę samą mądrość ze złotym sercem, którą zawsze miał. Jego kwestie są zabawne, ale nie są nieprzyjemne, a on sprawia wrażenie sympatycznego antybohatera. Nie jest tam, aby ratować sytuację, ale i tak może to zrobić, ponieważ pod całym tym sarkazmem wiemy, że jest mięczakiem. Jednak Frank ma nowy, bardziej przystojny wygląd (nie ma już zapadającej się linii włosów ani bulwiastego nosa), a aktor głosowy TJ Rotolo został zastąpiony. Szkoda, że ​​nigdy nie dostaniemy kolejnej linijki w stylu niesławnego „Omówiłem wojny, no wiesz”, ale nowy Frank jest nadal wart kibicowania.



Teraz przejdźmy do prawdziwej gwiazdy: Willamette Memorial Megaplex. Tutaj możesz robić okrążenia po torze gokartowym, strzelać z armat ze statku pirackiego, odkrywać wewnętrzną dżunglę, degustować jedzenie w średniowiecznej wiosce i robić zakupy w oknie, aby znaleźć kolejną świetną broń do użycia przeciwko nieumarłym. Może znajdziesz wypchanego smoka, który nieszkodliwie wystrzeliwuje zombie, a może odkryjesz młot lub karabin szturmowy.

Często wydaje się, że wszystko jest do Twojej dyspozycji, niezależnie od tego, jak (nie)skuteczne może to być. I to jest wspaniałe uczucie; wejść do sklepu i zobaczyć, jak kilkanaście lub więcej ikon zapala się, błagając o ich złapanie, sprawia, że ​​czujesz się jak dziecko w sklepie z zabawkami. Zwłaszcza, gdy jesteś w prawdziwym sklepie z zabawkami i zaczynasz rzucać pianką w swoich wrogów. Jasne, może nie wyrządzić większych szkód, ale o to chodzi. Chodzi o to, żeby być niemądrym, dzikim i nie brać tego całego zombie-jedzą-wszystko tak poważnie.



Ale jeśli ty robić chcą być skuteczni w walce, są opcje. Broń kombinowaną można wytworzyć ze szczątków, które znajdziesz wokół Willamette, pod warunkiem, że znalazłeś również plan, który nauczy cię właściwej formuły. Więc jeśli znajdziesz plany miecza, który zamraża zombie, możesz go wytworzyć następnym razem, gdy podczas podróży natkniesz się na azot i maczetę. Bez kopytkowania go z powrotem do bezpiecznego domu, bez szukania dodatkowych materiałów - stajesz się jakimś czarodziejem klasy sklepowej i po prostu udajesz się tam w terenie.

Każda broń combo emanuje osobowością w swoim wyglądzie i stylu. Niezależnie od tego, czy wymachiwałem młotem kowalskim przymocowanym do butli z propanem – tworząc przy każdym trafieniu mini-eksplozje – czy strzelałem żywym miecznikiem w klatkę piersiową moich wrogów, byłem podekscytowany i oszołomiony próbowaniem każdej nowej broni. Jest ich mnóstwo do wypróbowania, a poszukiwanie planów staje się czymś w rodzaju poszukiwania skarbów, zachęcając do opuszczenia centrum handlowego i odkrywania większej ilości Willamette.



Podobnie fabuła gry wkrótce wypchnie cię z pułapki turystycznej, jaką jest Megaplex, do samego miasta. Niestety, niczym konwencjonalnie atrakcyjna nastolatka uciekająca przed zombie w horrorze, tutaj Dead Rising 4 potyka się i potyka.

Willamette to nudziarz. To senne przedmieścia Kolorado, z domkami na wsi i małą główną ulicą z firmami mamusi i popu. I chociaż jego obraz może być dokładny w stosunku do tego, jakie byłoby małe miasteczko, nie jest to najbardziej ekscytujące miejsce dla apokalipsy zombie. Ogólna mapa jest podzielona na wiele podsekcji, ale szczerze mówiąc, nie mogę powiedzieć żadnych większych różnic między którymikolwiek z nich, poza tym, że jedna jest nieco bardziej mieszkalna, druga jest nieco bardziej przemysłowa. Akcja gry toczy się w okolicach Bożego Narodzenia, ale nie zauważyłem żadnego szczególnie świątecznego wystroju na ulicach poza dziwnym zestawem kolorowych świateł.



To dziwna i rozczarowująca zmiana tempa, aby przejść z centrum handlowego – gdzie jest mnóstwo broni i zabawek do zabawy, wszystko w odległości kilku stóp od siebie – do ponurego miasteczka Willamette, gdzie wszystko wydaje się tak odległe od siebie, że Podejrzewam, że zdecydowana większość moich ogólnych zabójstw pochodziła po prostu z jazdy do i z celów. Często tęskniłem za powrotem do jasnego i kolorowego centrum handlowego, ale tylko rzadko gra mnie tam kierowała. Zamiast tego zacząłem zapamiętywać ulice, gdy gra przerzucała mnie tam iz powrotem w tych samych kilku miejscach.

Dead Rising 4 to pierwsza z serii (poza portem Wii z oryginału), w której zrezygnowano z systemu czasowego, co zmusiło cię do ukończenia celów w stale skracającym się limicie czasu. To fantastyczne ulepszenie, pozwalające graczom poświęcić więcej wysiłku na eksplorację i zabawę. Ale odeszło też kilka innych podstaw, które fani mogą przegapić.

Dziwni i przerażający bossowie, którzy zdefiniowali świat Dead Rising, zostali zredukowani do opcjonalnych zadań pobocznych, a żaden z nich nie ma własnych przerywników ani poczucia osobowości, które mieli poprzedni maniacy. Przykro mi więc mówić, że nie będzie klaunów żonglujących piłą łańcuchową, niezadowolonych pracowników pocztowych, którzy rzucają bombami domowej roboty, nie będzie fetyszystów niewoli z penisami z miotaczem ognia (i tak, to wszyscy prawdziwi szefowie z poprzednich gier).

Zniknęło też poleganie na stacjonarnych punktach zapisu. Walka może nadal być owłosiona, a śmierć cię cofnie, ale możliwość zapisywania w dowolnym miejscu i łaskawy system automatycznego zapisywania sprawia, że ​​Dead Rising 4 nie obawia się tego klasycznego horroru przed „o boże, gdzie jest następny punkt zapisu”. To bardziej swobodny, swobodny wpis niż jego starsze rodzeństwo.

Kompromis polega na tym, że czujesz się swobodniej, bawiąc się wieloma, wieloma zabawkami, które oferuje Dead Rising 4, i nie jest tak onieśmielające odkrywanie swojego otoczenia. Ta zmiana w odczuciu, przejście od pełnego napięcia horroru, w którym w każdej chwili możesz stracić mnóstwo postępów, do przygody w otwartym świecie, w której zachęca się do zaglądania pod każdy zakamarek, może wydawać się dziwne.

Zachęcam do trzymania się tego, ponieważ jest to zmiana, która dobrze sprawdza się w serialu. A ponieważ w Dead Rising 4 jest o wiele więcej do zrobienia (do czasu, gdy pojawiły się kredyty, ledwo udało mi się rozwiązać ponad połowę jego wyzwań), jest to zdecydowanie na korzyść wykonawców.

Wygląda na to, że każda zaleta Dead Rising 4 ma na to wpływ, jest trochę słabsza. Fabuła jest znacznie ciaśniejsza i bardziej skupiona, kosztem barwnych psychopatów z poprzednich gier. Licznik został usunięty, dzięki czemu eksploracja jest przyjemniejsza, ale to zabija poczucie napięcia. Frank wrócił, ale czuje się trochę bardziej skupiony i ogólny. Jednak Dead Rising 4 odnosi większe sukcesy niż porażki – a kiedy się udaje, robi to w sposób, który wydaje się znaczący.

Jest to seria powracająca do tego, co sprawiło, że była niezapomniana, i będą pewne bóle wzrostu. Dead Rising 4 stawia pierwsze kroki w celu poprawienia kursu, sprawiając, że apokalipsa zombie znów jest zabawna i głupia, a jednocześnie daje serii świeżą porcję nowych pomysłów.

NAJLEPSZE OFERTY NA DZIŚ 31,10 zł w Amazon Werdykt 4

4 z 5

Martwe powstanie 4

Nie zawsze ekscytujące, ale Dead Rising 4 wydaje się, że serial odzyskuje poczucie zabawy. I to jest świetna rzecz.

Więcej informacji

Dostępne platformyXbox One
Gatunek muzycznyAkcja
Mniej