211service.com
Recenzja Dragon Ball Z: Kakarot: „Nostalgia to za mało”
(Image: Bandai Namco)Nasz werdykt
Dragon Ball Z: Kakarot jest fajny, ale ma wiele wad. Z walką pozbawioną niuansów, poszukiwaniem przygód z brakującym znaczeniem, wiernie opowiedziana historia wydaje się jedyną atrakcją.
Plusy
- Ogromna miłość do materiału źródłowego
- Świetny sposób na ponowne przeżycie historii DBZ
- Dużo rzeczy do zrobienia
Cons
- Aktywnościom pobocznym brakuje wartościowych nagród
- Zniszczy twoje poczucie sensu, jeśli będziesz pracować z liczbami
- Nieuczciwa mechanika walki
Werdykt GamesRadar+
Dragon Ball Z: Kakarot jest fajny, ale ma wiele wad. Z walką pozbawioną niuansów, poszukiwaniem przygód z brakującym znaczeniem, wiernie opowiedziana historia wydaje się jedyną atrakcją.
Plusy
- +
Ogromna miłość do materiału źródłowego
- +
Świetny sposób na ponowne przeżycie historii DBZ
- +
Dużo rzeczy do zrobienia
Cons
- -
Aktywnościom pobocznym brakuje wartościowych nagród
- -
Zniszczy twoje poczucie sensu, jeśli będziesz pracować z liczbami
- -
Nieuczciwa mechanika walki
- -
Dragon Ball Z: Kakarot może być uważany za dziwną nazwę dla osób, które nie są zakorzenione w tradycji Dragon Ball. Akcja gry toczy się we wszechświecie, w którym mimo wszystko istnieją kosmici, a większość gry grasz jako Goku, który sam pochodzi z obcej rasy zwanej Saiyanami. Jest powód, dla którego Dragon Ball Z: Kakarot ma taką nazwę – to imię Saiyan Goku – ale jest to przykład tego, czego brakuje w wiedzy w grze.
Chociaż częściowo wynika to z faktu, że Dragon Ball Z to kontynuacja Dragon Ball, z którego pochodzi wiele tej ekspozycji, ale niestety oznacza to, że jeśli jesteś tu po fabułę, możesz poczuć się trochę zagubiony we wczesnych stadiach Kakarot. Byłoby miło mieć właściwe podsumowanie niektórych podstawowych informacji, aby przyspieszyć nowicjuszy w serii.

(Źródło zdjęcia: Bandai Namco)
Z drugiej strony, czasami Kakarot – gra, a nie sam Goku – wyjaśnia wiele rzeczy, jak to ma miejsce w przypadku wielu samouczków. Widzisz, Dragon Ball Z: Kakarot to RPG akcji, z wieloma otwartymi obszarami, ale nie w pełni otwartym światem. Oznacza to, że możesz wykonywać zadania poboczne lub mnóstwo różnych rozrywek, z których prawie wszystkie mają strony z samouczkami. Te samouczki sprawiają, że te rozrywki wydają się ważne, jakby były czymś, w co powinieneś inwestować swój czas i swoją mentalną przepustowość. Ćwiczenia kłamią i powinny się wstydzić.
Większość z wielu działań, które obejmują między innymi wyścigi, zbieranie smoczych kul, łowienie ryb, polowanie, walkę z dinozaurami, a nawet losowe bitwy, są w dużej mierze niewdzięczne. Wiele czynności da ci przedmioty, których możesz użyć do gotowania i tymczasowego zwiększenia statystyk lub na stałe podniesie je. Ale te ulepszenia są szybko zwalniane przez własny system poziomowania RPG, co oznacza, że działania poboczne są warte tylko zabawy, zamiast poświęcać dużo czasu i wysiłku.
I to niestety obejmuje bitwy losowe. Ze względu na dziwne wybory dotyczące punktów doświadczenia, ilość otrzymywana z losowych bitew szybko staje się całkowicie bezsensowna. Na przykład możesz zdobyć około 10 000 dziwnych punktów doświadczenia z losowych bitew w późnej fazie gry, ale pomiędzy misjami fabularnymi twoje postacie są obdarzone ogromnymi skokami poziomu, które czasami równają się spadkowi punktów doświadczenia bananów, które mogą osiągnąć 15,7 miliona punktów doświadczenia.
Nadal decyduję się wierzyć, że ten absurdalny wzrost liczby jest świadomym ukłonem w stronę ciągłego pełzania mocy samych programów, ale tak naprawdę sprawia, że liczby są bezsensowne. Kiedyś byłem księgowym, liczby nigdy nie są bez znaczenia, a przynajmniej tak myślałem, dopóki nie zobaczyłem, jak zmieniają się statystyki w tej grze. Nie ma tu ładu i składu, porzuć wszystko, co wiesz o matematyce i zaakceptuj chaos. To mój główny wniosek z każdego użycia liczby w Dragon Ball Z: Kakarot.
Walka o znaczenie

(Źródło zdjęcia: Bandai Namco)
Jednak pomijając liczby i samouczki, świat Dragon Ball Z: Kakarot jest w rzeczywistości całkiem fajny do odkrywania. Jest mnóstwo miejsc do odkrycia, od jaskiń po wąwozy. Szkoda tylko, że nie ma ku temu powodów. Jednym z największych problemów, z jakimi boryka się Dragon Ball Z: Kakarot, jest znaczenie, przynajmniej jeśli chodzi o wszystko poza główną fabułą. Nigdy nie ma wystarczającego powodu, aby brać udział w wielu rzeczach, które możesz zrobić, chyba że po prostu próbujesz zabić czas, co sprawia, że wiele dużych otwartych przestrzeni jest faktycznie bezwartościowych.
Oczywiście wiele osób przyjedzie tu na walki – w końcu to Dragon Ball Z, seria, która nosiła budzącego podziw Dragon Ball FighterZ. Jeśli jednak spodziewasz się bitew na równi z Dragon Ball FighterZ, będziesz rozczarowany, ponieważ są one bliższe temu, co znajdziesz w Dragon Ball Zenoverse. Oznacza to akcję przez ramię, proste sterowanie i system walki, który jest zabawny, ale nie aż tak skomplikowany. Możesz używać różnych ataków, ale nie wszystkie są równe, a podstawowy atak w zwarciu i specyficzne ataki wybuchowe, takie jak atak Wielkiego Wybuchu Vegety, zawsze okazują się najskuteczniejsze. Specjalne ataki w zwarciu nie mają wymaganego *hem*, ciosu, w wyniku czego kończą się po to, aby wymieszać rzeczy dla siebie, a nie dla przewagi taktycznej.

(Źródło zdjęcia: Bandai Namco)
To powoduje, że walka jest w większości fajna, ale wiąże się z mnóstwem problemów. Największe to niektóre z unikalnych umiejętności, jakie posiada interfejs użytkownika. W grach walki jest coś, co nazywa się Super Armor; pozwala postaciom otrzymywać obrażenia bez wzdrygnięcia się, co oznacza, że mogą reagować szybciej, a nawet przepychać się za pomocą niektórych technik zadających duże obrażenia. Wrogowie w Dragon Ball Z: Kakarot, nawet ci podstawowi, wydają się mieć dostęp do swojej super zbroi przez alarmującą ilość czasu. Oznacza to, że możesz wykonać atak, który w jednej sekundzie je zdmuchnie, a w następnej jest całkowicie bezużyteczny. Jak możesz docenić, sprawia to, że walki regularnie wydają się niewiarygodnie niesprawiedliwe.
Innym głównym problemem jest to, że niektóre ataki mają te krótkie, dwusekundowe przerywniki, w których kamera skupia się na tobie lub twoim przeciwniku. Są fajne, ale w rzeczywistości mają wpływ na walkę, podczas gdy powinny być trochę więcej niż trochę dodatkowego stylu. Nie możesz się poruszać, gdy kamera jest skierowana na przeciwnika, a jeśli zainicjujesz specjalny atak tuż przed jedną z tych scen przerywnikowych, zostanie on anulowany, bez względu na to, jak daleko jesteś. Jednak jeśli kamera jest na ciebie, twój przeciwnik nadal może się poruszać, co często prowadzi do tego, że zostajesz lekko uderzony w twarz, zanim zaczniesz atakować go.
Do tego wszystkiego dochodzi też kilka problemów technicznych – przynajmniej w moim komputerze. Rzeczy takie jak zrywanie ekranu można łatwo rozwiązać, zmieniając ustawienia, ale doświadczyłem również kilku fatalnych awarii, które wydawały się zatrzymać ładowanie niektórych przerywników i całkowicie wyrzuciły mnie z gry. Wydaje się, że jedynym sposobem na ich obejście jest zmiana moich umiejętności. Ale był też czas, w którym Yamcha po prostu zniknął z ekranu podczas rozmowy. Wiem, że to tchórz, ale daj spokój.

(Źródło zdjęcia: Bandai Namco)
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że w Dragon Ball Z: Kakarot jest rozrywka. Istnieje niezaprzeczalne i niesamowicie zwycięskie poczucie miłości do materiału źródłowego. Taki, o który trzeba by aktywnie walczyć, by oprzeć się uśmiechowi, który chce wpełznąć na twoją twarz – jest zaraźliwy. Ponowne odwiedzanie wszystkich tych postaci i historii jest przyjemnością samą w sobie i pomimo moich problemów z tym, jest to prawdopodobnie najskuteczniejszy sposób na cieszenie się historią Dragon Ball Z, co jest dobre dla osób, które chcą po prostu oglądać Dragon Ball Super. Jednak nostalgia to za mało.
Prawie wszystko psuje frustrujący brak równowagi lub brak sensu. Zabawa dla samej zabawy jest czasami świetna, ale zadania i mechanika w grze powinny służyć celowi, a tutaj tak nie jest. Ogólnie podobał mi się czas spędzony z grą, ale bardzo mnie to denerwuje. Możesz z łatwością spędzić dwa razy więcej niż 22 godziny, które spędziłem z grą, jeśli chcesz, ale Boże, nie wiem, dlaczego miałbyś to zrobić.
Werdykt 33 z 5
Recenzja Dragon Ball Z: Kakarot: „Nostalgia to za mało”Dragon Ball Z: Kakarot jest fajny, ale ma wiele wad. Z walką pozbawioną niuansów, poszukiwaniem przygód z brakującym znaczeniem, wiernie opowiedziana historia wydaje się jedyną atrakcją.