211service.com
Recenzja Droga do El Dorado
Jesteś studiem animacji. Wydałeś jeden całkiem udany film (Książę Egiptu) i chcesz wreszcie uciec z ogromnego cienia Disneya.
Co robić? Jeśli jesteś 20th Century Fox, kierujesz się do pokolenia PlayStation z kreskówkową przygodową grą akcji (Titan AE). A jeśli jesteś DreamWorks? Wybierasz kilka, no cóż, różnych pomysłów, aby utorować Drogę do El Dorado. Jak różne? Na początek spróbuj seksu, narkotyków i rock'n'rolla.
Podczas gdy najnowszy bojownik w wojnach animacji jest nadal solidnym filmem z certyfikatem U, który może cieszyć się całą rodziną, zawoalowane odniesienia TheRoad To El Dorado sugerują, że do kawy pisarzy wrzucono coś podejrzanego. Jak inaczej wytłumaczyć tropy, które wyszły prosto z pudełka z napisem „komiczna ulga” i mają większą wartość kampową niż dwie serie Hi-De-Hi? Wypowiedziane z entuzjazmem przez Kennetha Branagha i Kevina Kline'a, Miguel i Tulio są uosobieniem podwójnego aktu w stylu Billy'ego Wildera. Są również wyraźnie zakochani w sobie, zapewniając homoseksualny podtekst, który jest bliższy tekstowi niż podtekstowi. Aha, i jednemu z nich przeszkadza złoczyńca podczas czegoś, co naprawdę wygląda na seks oralny (chociaż jest to, co prawda, z kobietą). A narkotyki? Cóż, spójrz na niesamowitą psychodeliczną sekwencję, która sugeruje, że na uczcie dla pary „wino” zawiera coś znacznie bardziej psychoaktywnego niż alkohol.
Niestety, „rock'n'rollowa” strona nie spełnia obietnic innych, nawet jeśli liczyć Miguela brzdąkającego na gitarze. Spokojne gaworzenie Eltona Johna zmiażdżyło wszystko, podczas gdy wymyślne i tandetne teksty Tima Rice'a spadły na najniższy poziom. Na szczęście piosenki są używane jako przejścia fabularne, więc niczego nie przegapisz, jeśli wyskoczysz do toalety.
Co więcej, dlaczego nie włożyć palców do uszu i obejrzeć ładne obrazki? Choć El Dorado nie dorównuje pod względem widowiskowym Księciu Egiptu, oferuje wspaniałe panoramy. A w dziale scenariuszy jest atutem, mieszając czasami niesamowitą komedię z poważnym dramatem; W Tzekel-Kan Armanda Assante mamy szalonego w poświęceniu złego faceta, który jest odpowiedzialny za więcej niż jedną śmierć na ekranie.
Wewnętrzny zespół animatorów może się zrelaksować, a Jeffrey Katzenberg może anulować tabletki na kwas żołądkowy; DreamWorks stworzyło wysokiej jakości film, który z łatwością spełnia obietnicę Księcia Egiptu. Pomijając piosenki, są wszelkie powody, aby podążać tą drogą, zwłaszcza jeśli lubisz animacje z nieco bardziej półtonowym tonem, niż można by się spodziewać po rodzinnym oglądaniu paszy...
Bujną animację i standardowe narracje ożywiają obozowi bohaterowie, zawoalowane odniesienia do seksu i narkotyków oraz mnóstwo przyzwoitych gagów. Tylko upewnij się, że planujesz przerwy na toaletę dla piosenek, albo i tak do nich pójdziesz - żeby zwymiotować.
Więcej informacji
| Dostępne platformy | Film |