Recenzja Expanse S2.05: „Ekscytujący odcinek, który potyka się w najważniejszym momencie”

Nasz werdykt

Przeważnie ekscytujący odcinek, który potyka się w najważniejszym momencie.





Werdykt GamesRadar+

Przeważnie ekscytujący odcinek, który potyka się w najważniejszym momencie.

Obcy są podstępni. Spraw, by były zbyt ludzkie i nudne, ale spraw, by były zbyt obce i wydają się nierealistyczne lub niesatysfakcjonujące. Kiedy w końcu widzimy, co kryje się w sercu Erosa pod koniec Home, stajemy twarzą w twarz – dosłownie – z tym drugim rodzajem obcej obecności. Odcinek gęsty od zapierającego dech w piersiach napięcia zostaje cofnięty właśnie wtedy, gdy powinien być najbardziej ekscytujący.

Eros leci prosto na Ziemię, a Miller wciąż na pokładzie zajmuje się swoją ulubioną bombą atomową. Ziemia wykonuje jedyny ruch, jaki może, i wystrzeliwuje połowę swojego arsenału nuklearnego, mając nadzieję, że zamieni Erosa w pył, zanim się za bardzo zbliży. Świetny pomysł, z wyjątkiem sytuacji, gdy Erosowi udaje się stać niewidzialnym dla radaru. Rosynant może pełnić rolę wskazówek dla pocisków, o ile będzie w stanie dotrzymać kroku Erosowi, chociaż wymagana prędkość, którą będzie musiał utrzymać, prawdopodobnie zabije całą załogę. Wyczerpując się opcji, Miller udaje się do serca Erosa, aby zrzucić swoją bombę i, miejmy nadzieję, wysadzić stację od środka. Walka z Erosem – a dokładniej z protomolekułą, która go porwała – jest prawie idealna, ponieważ każdy ruch i kontratak sprawiają, że wstrzymujesz oddech, przerażony, jak to wszystko się potoczy. Stawka jest ogromna, ale występy są powściągliwe, ponieważ każda postać koncentruje się na problemie i swojej roli w uratowaniu całej planety przed katastrofą. Szczególnie scena między Chrisjen i jej mężem Arjunem jest znakomitym przykładem tego, jak świetne jest czasem pisanie o tym, czego bohaterowie nie mówią.



Wszyscy główni gracze są aktywni w Home – ONZ na Ziemi, Fred Johnson na Tycho, załoga Roci i Miller na Eros – wszyscy osobno pracują razem, aby dowiedzieć się, kto wygra wyścig. A potem Miller w końcu dociera do źródła rozkwitu ciepła i patrzcie, jest to Niebieski Sokół, gdzie znaleźli ciało Julie Mao, które wydaje się być milionem lat temu. I tutaj Home zaczyna się kręcić. Miller wysuwa teorię, że świadomość Julie w jakiś sposób połączyła się z protomolekułą i że to ona kieruje Erosem, myląc to z jej statkiem Brzytwy. Ok, to fajny pomysł, ale kiedy widzimy nagą Julie unoszącą się w kawałkach niebieskiej mazi, to trochę za dużo. Tylko że nie jest naprawdę naga; ma pępek, ale brakuje jej sutków. Słuchaj, rozumiem potrzebę uspokojenia cenzorów telewizyjnych i chociaż bardziej sensowne byłoby dla niej bycie surowym, to nie będzie latać. W porządku. Dlaczego więc nie przedstawić jej w kombinezonie lotniczym Razorback? To pasowałoby do jej stanu psychicznego, zachowując jednocześnie niezbędną skromność. Półśrodek jest bezsensowny i rozpraszający.



Protojulie jest smutny i przerażony i po prostu chce wracać do domu, dlatego Eros leci w kierunku Ziemi. Miller próbuje wyjaśnić jej sytuację i sugeruje, że zamiast tego może udać się na Wenus, ale tak naprawdę nie może się z nią skontaktować, więc zdejmuje hełm i całuje ją. Hoo chłopcze. Szczerze mówiąc, mniej chodzi o siłę loooooooove, a bardziej o jego rezygnację z losu. Był gotów poświęcić się, by ocalić Ziemię, odkąd wziął tę zepsutą broń nuklearną od Diogo, a osiągnięcie jego końca z tym, co zostało z Julie, byłoby z nim całkiem w porządku. Zdejmowanie hełmu i wdychanie powietrza nasyconego protomolekułami i pozwolenie na to, co się wydarzy, jest bardzo odpowiednie dla Millera, który w tym momencie jest po prostu cholernie zmęczony. Ale on przytulający świecącą, unoszącą się w powietrzu, nie całkiem nagą Julie jest po prostu… głupi. Ogólnie rzecz biorąc, efekty protomolekuły są po prostu oszałamiające, ale wizualizacje Protojulie okradają ostatnie chwile Millera z ich piękna.

Protojulie kieruje Erosa na Wenus, ratując Ziemię. Cóż, przynajmniej z bezpośredniego problemu. Wciąż jest fakt, że Marsa swędzie się do wojny, połowa ziemskich bomb atomowych wciąż krąży po całym układzie, fiolki protomolekuły są ukryte gdzieś na skale i kto do diabła wie, co te rzeczy na Erosie zrobią Wenus? Nie widzieliśmy ostatniego Millera, jestem cholernie pewien.

Werdykt 4

4 z 5



Przestrzeń

Przeważnie ekscytujący odcinek, który potyka się w najważniejszym momencie.

Więcej informacji

Dostępne platformytelewizja
Mniej