Recenzja Kingsman: The Golden Circle: „Zagrało się bezpiecznie i brakuje mu przewagi, która sprawiła, że ​​pierwszy film zapadł w pamięć”

Nasz werdykt

Zabawna, ulotna rozrywka, jeśli szukasz czegoś więcej, ale nie udaje ci się znaleźć świeżego gruntu.





Werdykt GamesRadar+

Zabawna, ulotna rozrywka, jeśli szukasz czegoś więcej, ale nie udaje ci się znaleźć świeżego gruntu.

Kontynuacja 2014 roku Kingsman: Tajna Służba była nieuniknioną, ale mile widzianą perspektywą. W końcu ten film zrobił dla szpiegów to, co Kick-Ass zrobił dla superbohaterów z komiksów, i zgarnął ponad 400 milionów dolarów na całym świecie. Reżyser Matthew Vaughn i pisarka Jane Goldman po raz pierwszy tylko luźno trzymali się komiksowego materiału źródłowego Marka Millara, a tutaj mają wolną rękę, aby iść w dowolnym kierunku.

Szkoda więc, że zagrano go tak bezpiecznie, bez przewagi, która sprawiła, że ​​pierwszy film zapadł w pamięć. Zaczyna się całkiem nieźle, od delirycznego złomu OTT w londyńskiej taksówce, gdy Eggsy (Taron Egerton) odpiera znajomego napastnika. Pomysłowo nakręcony i zapierający dech w piersiach, to energetyzujące otwarcie, które jest przepełnione entuzjazmem, dumą i gadżetami Bonda, który podniósł się do 11 roku życia.



Jest jeszcze kilka zuchwałych stałych fragmentów, którymi można się później cieszyć, ale minęło trochę czasu, zanim tempo znów nabierze tempa, a główny wątek – nasz bohater zmuszony jest do skorumpowania, gdy syndykat przestępczy bierze na cel jego pozostałych Kingsmenów – jest mocno zdeptany teren ostatnich misji 007 i Ethan Hunt.

Pierwsza poprawka

We współpracy ze wsparciem technicznym Kingsmana, Merlinem (Mark Strong, zawsze niezawodny), Eggsy podąża za wskazówką, która prowadzi go do destylarni whisky na amerykańskim Południu, frontu amerykańskiego odpowiednika Kingsmana. Prowadzeni przez Champa Jeffa Bridgesa i Tequilę Channinga Tatuma, The Statesmen są mile widzianym dodatkiem do owczarni, choć trudno nie ukryć wrażenia, że ​​Bridges i Tatum byli dostępni tylko przez kilka dni zdjęć.

To dzięki mężom stanu Eggsy odkrywa, że ​​jego rzekomo zmarły były mentor, Harry Hart (Colin Firth), pozornie żyje i ma się dobrze. Rola pasuje do Firtha jak szyty na miarę but Oxford, ale sposób jego powrotu jest trochę rozczarowaniem, biorąc pod uwagę otaczającą ją tajemnicę. To kolejny „zbyt bezpieczny” moment w filmie, który powinien był podjąć większe ryzyko.



Julianne Moore świetnie się bawi jako Poppy, narkotykowa królowa – Vaughn opisuje ją jako Martha Stewart na cracku – zaszyta w kryjówce w stylu Americana w kambodżańskiej dżungli. Ale jej główny plan rozciąga łatwowierność w wewnętrznej logice tego komiksowego świata. Złapanie największego śmiechu to bardzo dobrze wykorzystany Elton John. Na szczęście jest to jedna kontynuacja, która nie stała się ciemniejsza. Obsada jednolicie emituje pełny urok, więc przebywanie w ich towarzystwie nigdy nie jest uciążliwe.

Bardziej problematyczny jest tym razem brak prawdziwego łuku. Bardzo brakowało przejścia między chłopcem a lordem w pierwszym filmie, podobnie jak kontrast między robotniczym pochodzeniem Eggsy'ego a wysokimi tajnymi służbami. Zespół Transatlantic po prostu nie oferuje tego samego zingu. W rezultacie złoty krąg często wydaje się być precyzyjnie dopasowany, gdy powinien być nieco luźniejszy.

Werdykt 3

3 z 5



Kingsman: Złoty Krąg

Zabawna, ulotna rozrywka, jeśli szukasz czegoś więcej, ale nie udaje ci się znaleźć świeżego gruntu.

Więcej informacji

Dostępne platformyFilm
Mniej