211service.com
Recenzja „Manchester by the Sea”: „Pakuje prawdziwy walop”
Nasz werdykt
Jeśli kiedykolwiek był film, który uosabiał powiedzenie „bez bólu, bez zysku”, to jest to. Pakuje prawdziwe walnięcie.
Werdykt GamesRadar+
Jeśli kiedykolwiek był film, który uosabiał powiedzenie „bez bólu, bez zysku”, to jest to. Pakuje prawdziwe walnięcie.
NAJLEPSZE OFERTY NA DZIŚ Sprawdź AmazonTrzeci film Kennetha Lonergana w 16-letniej karierze stanowi kolejny dowód jego ucha do dialogu i oka do bałaganu życia. Podobnie jak „Możesz na mnie liczyć” z 2000 roku, a zwłaszcza „Margaret” z 2011 roku, „Manchester by the Sea” odmawia osłodzenia lub upraszczania, zamiast tego pozwala, by dramat się rozrastał i rozlewał, aż w centrum uwagi staje się 360-stopniowy portret mężczyzny, rodziny i społeczności.
Bostoński woźny Lee (Casey Affleck) wraca do tytułowego miasteczka w Massachusetts, gdy jego starszy brat Joe (Kyle Chandler) umiera na atak serca. Ponury, małomówny samotnik, który po zbyt wielu piwach porozumiewa się pięściami, jest przerażony, gdy odkrywa, że został mianowany prawnym opiekunem swojego nastoletniego siostrzeńca Patricka (Lucas Hedges), którego powiązania z Manchesterem-by-the-Sea – hokej zespół, zespół rockowy, dwie dziewczyny – oznacza to, że Lee będzie musiał przez jakiś czas zostać w swoim rodzinnym mieście.

Pod szarym niebem zatkanym grudkami śniegu dramat ciągnie się dalej, a retrospekcje ujawniają, że Lee był kiedyś żonaty z Randi (Michelle Williams), która wciąż mieszka w okolicy. To prawda, że powstrzymanie źródła emocjonalnego wyłączenia Lee z powodu późnego ujawnienia jest czymś, czego oczekujesz od thrillera, a nie ponurego studium postaci. Ale taka jest autentyczność prezentowana gdzie indziej, nie wydaje się to schematyczne.
Patrząc z innej strony, powstrzymywanie tego może być nawet postrzegane jako akt odwagi ze strony Lonergana, odmawiający widzom łatwego sposobu na współodczuwanie z tak zamkniętą, zamkniętą postacią. Jedno jest jednak pewne: retrospekcje uderzają w ciebie jak pociąg towarowy, kiedy w końcu nadjeżdża.
Manchester nad morzem nie jest łatwym filmem do obejrzenia. Nie każdy będzie kontynuował luźną (ale nadal kontrolowaną) fabułę, zawierającą luźne rozmowy i inne wydarzenia, które inne filmy uznałyby za niepotrzebne.
Tymczasem jego twarda, zimowa sceneria wystarczy, by stawy widzów zaczęły pulsować. Jeszcze ostrzejszy jest ból w sercu: oddana rola Afflecka jako człowieka zwapniałego z żalu jest wstrząsająca do oglądania. Tymczasem Williams nawiedza obrzeża obrazu, zanim wyjdzie na środek, by zamieszkać w scenie tak surowej i bezkompromisowej, że kłuje jak uderzenie w twarz w lodowaty dzień.
Jeśli szukasz emocji lub radości, jesteś w złym miejscu. Lonergan nie robi zamków błyskawicznych i radości, choć nadal docenia znaczenie humoru w najtrudniejszych okolicznościach. Jednak Manchester by the Sea oferuje swoje szczególne przyjemności, odwiedzając miejsca, które niewiele filmów odważy się rozważyć w dzisiejszych czasach.
Film przedkłada również prawdę nad banalne postanowienia, odważny wybór, który prawdopodobnie zniweczy jego szanse z Akademią poszukującą wzlotu. Bez znaczenia. To triumf. Lonergan umacnia swoją reputację jednego z najważniejszych głosów w amerykańskim kinie.
NAJLEPSZE OFERTY NA DZIŚ Sprawdź Amazon Werdykt 55 z 5
Manchester nad morzemJeśli kiedykolwiek był film, który uosabiał powiedzenie „bez bólu, bez zysku”, to jest to. Pakuje prawdziwe walnięcie.
Więcej informacji
| Dostępne platformy | Film |