Recenzja odcinka 11 The Walking Dead sezonu 10: „Wiązanie luźnych końców przed ustawieniem ostatniej walki”

(Zdjęcie: AMC)

Nasz werdykt

Nieco pochodny, ale jednak przekonujący prekursor tego, co może być największą bitwą w historii Walking Dead.





Werdykt GamesRadar+

Nieco pochodny, ale jednak przekonujący prekursor tego, co może być największą bitwą w historii Walking Dead.

NAJLEPSZE OFERTY NA DZIŚ Sprawdź Amazon

Sezon 10 Walking Dead jest dowodem na ogromny wpływ Game of Thrones na prestiżową telewizję. Kilka odcinków temu ledwo co widziałem gdy Alpha uwięziła naszych ocalałych – rysując porównania do równie słabo oświetlonej bitwy w Winterfell.

Teraz „Morning Star” czerpie wyraźną inspirację z „Rycerza Siedmiu Królestw”, drugiego odcinka 8 sezonu Thrones, który polegał na związaniu luźnych końców przed ustawieniem ostatniej walki. W przypadku Żywych Trupów jest to (miejmy nadzieję) ostateczne spotkanie z Szeptaczami.



Nie zadowalając się już swoją strategią szpiegostwa i wyniszczania, Alpha postanowiła eskalować konflikt do pełnego oblężenia, wysyłając całą swoją armię (żywą i martwą) w kierunku bram Hilltop, w tym, co Negan nazywa „zasłużonym masakra'. Na szczęście powrót Lydii w szeregi Aleksandrii – i posiadane przez nią dane – daje ocalałym wystarczająco dużo czasu na przygotowanie się do nadchodzącego ataku, przygotowując scenę dla odcinka, który koncentruje się na ciszy przed burzą.

(Źródło zdjęcia: AMC)



Wiedząc, że dzisiejsza noc może być ich ostatnią, każda postać wykorzystuje odcinek, aby uporządkować swój dom i pogodzić się ze sobą. Są zjazdy, przeprosiny, kłótnie, przyznania się, a nawet niespodziewany seks w makijażu, a wszystko to ma na celu pozostawienie widzów zgadujących, które sceny będą ich ostatnimi. Rzeczywiście, sądząc po stanie, w którym kończy się odcinek, ta bitwa nie odbędzie się bez ofiar.

Używając terpentyny destylowanej z soku sosnowego jako prowizorycznej benzyny, Szeptacze zanurzają obrońców Wzgórza w łatwopalnej cieczy, podatnej na salwy płonących strzał i uwięzionych między płonącym Szczytem a hordami Szwendaczy. Tymczasem Negan znajduje się na drugim końcu rzezi, najwyraźniej strzelając strzałami w swoich byłych porywaczy bez obawy o ich bezpieczeństwo, pomimo próby przekonywania Alfy przeciwko robieniu takiej gry na początku odcinka. Jeśli naprawdę działa jako podwójny agent Carol, to z pewnością czeka na swój czas.



(Źródło zdjęcia: AMC)

Warto podkreślić występ Normana Reedusa w „Morning Star”. Aktor doskonale czerpie emocjonalną czułość z szorstkiej powierzchowności Daryla. Jego ostatnie sceny z Carol, Ezekielem i Judith tworzą najbardziej fascynujące momenty odcinka, podczas gdy każda sekwencja pokazująca ulubionego motocyklistę wszystkich, wrzucającego średniowieczny cep w czaszki zombie, jest warta delektowania się. The Walking Dead naprawdę sprawia, że ​​wygląda na to, że Daryl zaraz dostanie cios, co z pewnością pozwoliłoby na poczucie konsekwencji wysokiej stawki, której The Whisperers po prostu nie przekazali do tej pory.

Chociaż wydawało się trochę wstrząsające, że odcinek zakończył się zaledwie kilka minut po rozpoczęciu bitwy, intensywność i pewność jego początkowych momentów dobrze wróży pełnej akcji kontynuacji, która nie wyciągnie jej ciosów. Chociaż nadal martwię się, że nocna sceneria powtórzy błędy swojej prawie niezauważalnej premiery w połowie sezonu, „Squeeze”, to, co widzieliśmy do tej pory z tej totalnej wojny, nie jest tylko kompetentnie wykonane – ale naprawdę rozrywkowy.



NAJLEPSZE OFERTY NA DZIŚ Sprawdź Amazon Werdykt 3,5

3,5 na 5

Program telewizyjny „Żywe trupy”

Nieco pochodny, ale jednak przekonujący prekursor tego, co może być największą bitwą w historii Walking Dead.

Więcej informacji

Dostępne platformytelewizja
Mniej