211service.com
Recenzja pierwszego odcinka The Book of Boba Fetta: „Ustanawia scenę, nie oferując niczego nieoczekiwanego”
(Zdjęcie: Disney)Nasz werdykt
Księga Boby Fetta ustanawia złego łowcę nagród jako nową siłę w galaktyce, ale nie robi nic nieoczekiwanego, aby nas wciągnąć
Werdykt GamesRadar+
Księga Boby Fetta ustanawia złego łowcę nagród jako nową siłę w galaktyce, ale nie robi nic nieoczekiwanego, aby nas wciągnąć
Ostrzeżenie: To jest droga do naszej recenzji odcinka 1 Księgi Boby Fetta, która zawiera łagodne spoilery – odwróć się, aby całkowicie wyczyścić!
Boba Fett powraca! Jeśli to stwierdzenie Cię nie ekscytuje, to Księga Boby Fetta może nie być dla Ciebie serią. Zamiast rozpoczynać się odcinkiem wypełnionym kameami z całej galaktyki lub przedstawiać MacGuffina wielkości Baby Yoda, premiera trzyma wszystko w tajemnicy, ustawiając scenę bez oferowania niczego nieoczekiwanego. Scenarzysta Jon Favreau i reżyser Robert Rodriguez dokładnie wiedzą, dlaczego tu jesteś – aby oglądać jedną z najbardziej kultowych niemych postaci kina, będącą złym – i nie odchodź od tego celu. To samo w sobie jest gratką dla fanów, którzy desperacko chcieli dowiedzieć się więcej o tym hełmie od czasu jego debiutu w Star Wars Holiday Special z 1978 roku. Każdy, kto szuka czegoś więcej, może mieć trudności ze znalezieniem powodu do powrotu po tym chudym pierwszym odcinku.
Odcinek zaczyna się od kilku retrospekcji, pokazujących, jak Boba jest nawiedzany przez wydarzenia na Geonosis, gdzie Mace Windu Samuela L. Jacksona odciął głowę swojemu ojcu, Jango Fettowi. Istnieje krótkie wyjaśnienie, w jaki sposób Boba uciekł z Sarlacc Pit (najwyraźniej nie tak trudny, jak zakładało wielu fanów), a stamtąd Boba został schwytany przez Tusken Raiders, a połowa pozostałego czasu pracy spędziła na ujawnieniu, w jaki sposób udaje mu się zdobyć przychylność Sand People.

(Źródło zdjęcia: Disney/Lucasfilm)
Tusken Raiders rozwinęli już swoją kulturę w The Mandalorian i po raz kolejny dochodzimy do lepszego zrozumienia ich sposobów. Jednak dokładnie, dlaczego spędzamy tak dużo czasu z tymi stworzeniami, pozostaje tajemnicą. Widzimy, że Boba jest bardziej życzliwym człowiekiem niż jego dziedzictwo – zamrożenie Hana Solo w karbonicie i sprzedanie go Jabbie the Hutt – może dyktować, choć zostało to już pokazane w The Mandalorian. Tusken Raiders bez wątpienia odegrają pewną rolę w ewentualnym przejęciu przez Boba Mos Espa, ale retrospekcje mają wrażenie, że mogły być nieco bardziej skondensowane lub być może pokazane w większej liczbie odcinków. Prawdziwe podekscytowanie Księgą Boby Fetta – tytułem, który obiecuje ujawnić więcej o całym życiu Boba, a nie tylko o jego królewskich czasach – tkwi w teraźniejszości.
Boba jest obecnie na Tatooine, właśnie przejął funkcję przestępcy Mos Espy po śmierci Biba Fortuny. Wraz z krwiożerczym Fennec Shandem (w tej roli nie starzejąca się Ming-Na Wen), para musi zdobyć szacunek osady, Boba obiecuje robić rzeczy inaczej niż Huttowie. Po zebraniu hołdu z nostalgicznej kantyny, duet – wraz z nowo odkrytymi lojalnymi Gamorreanami – zostaje zaatakowany przez tajemniczych zabójców. Podobnie jak w przypadku Mandalorianina, Temuera Morrison naprawdę wciela się w przerażającego łowcę nagród podczas scen akcji, a Boba bez wątpienia będzie miał mnóstwo powodów, by walczyć naprzód. Kto dokładnie udowodni, że jest jego największym wrogiem, dopiero się okaże, chociaż zabójcy z pewnością zostali wysłani przez burmistrza Mos Espa. Szkoda, być może, że nie ma więcej tropów do kontynuowania.
Powrót do uniwersum Gwiezdnych wojen to pewna przyjemność. Jedno szczególnie piękne ujęcie, które ustawia Mos Espa w jednym z kraterów Tatooine, jest oszałamiające, podczas gdy rynek ogólny i kantyna mają kilka ukłonów w stronę tradycji Gwiezdnych Wojen. Wszystkie stworzenia są również znajome, od Twi'leka Jennifer Beals po Rodianina (tego, który wygląda jak Greedo) zamkniętego z Bobem. Jedyna prawdziwa niespodzianka pojawia się pod koniec – gdy z piasku wyłania się wieloręka bestia, by walczyć z Bobem. Patrząc z jednej strony na Goro z Mortal Kombat, z drugiej Machamp z Pokémon, dzikie zwierzę ma łuskowatą estetykę, która nie przypomina niczego innego w Gwiezdnych Wojnach i pokazuje zdolność Favreau do stopniowego wprowadzania nowych zabawek do piaskownicy.
Premiera przydałaby się trochę więcej tej pomysłowości. Zamiast tego otrzymujemy śliskie ponowne wprowadzenie do Boby Fetta, które przywraca miejsce budzącemu postrach łowcy nagród w odległej galaktyce, bez oferowania większego haka dla tych, którzy nie są jeszcze zaabsorbowani kultem Boba, aby powrócili. Trzymamy kciuki w następnym odcinku, a piłka toczy się trochę bardziej.
Księga Boby Fetta jest wydawana co tydzień w Disney Plus. Sprawdź nasze pełne Harmonogram wydań Księgi Boby Fetta po więcej szczegółów. A jeśli chcesz wiedzieć jeszcze więcej o tym, co nadchodzi do tej galaktyki daleko, daleko, przeczytaj nasz przewodnik po wszystkich nadchodzące filmy Gwiezdne Wojny i wkrótce pokaż kierunek.
Werdykt 3,53,5 na 5
Recenzja pierwszego odcinka The Book of Boba Fetta: „Ustanawia scenę, nie oferując niczego nieoczekiwanego”
Księga Boby Fetta ustanawia złego łowcę nagród jako nową siłę w galaktyce, ale nie robi nic nieoczekiwanego, aby nas wciągnąć
Więcej informacji
| Dostępne platformy | telewizja |
| Gatunek muzyczny | Science fiction |