Recenzja The Cat Returns

Jeśli jesteś fanem wszystkich rzeczy futrzastych, puszystych i kocich, bez wątpienia będziesz mruczał nad tym wydawnictwem japońskiego domu animacji Studio Ghibli. Przedstawiający rój kotowatych, bardziej usposobionych niż gepard z uzi, The Cat Returns to wspaniałe święto slinky, wabiących myszy mogów na całym świecie.





Studio Ghibli już udowodniło, że jest niesamowitą siłą w animowanym opowiadaniu historii, zachowując wkrótce utraconą sztukę starannie wykonanych, ręcznie rysowanych celi i unikając używania CGI, chyba że jest to absolutnie konieczne. To godne podziwu staromodne podejście do kręcenia filmów przyniosło studiu już Oscara za uznaną bajkę Spirited Away i The Cat Returns, która opiera się na tym samym podstawowym założeniu: niezadowolona młoda dziewczyna zostaje przeniesiona do fantastycznego świata pełnego niezwykłych obywateli. Końcowy rezultat nie jest tak wspaniały, dopracowany i szczegółowy jak jego poprzednik, ale wciąż jest wystarczająco oryginalny, by zachwycić młodych ludzi.

Niestety, The Cat Returns jest skierowany tak prosto do gałązek, że część jego dorosłego crossovera została utracona. I jest jeszcze jeden problem: jeśli znajdziesz kino wyświetlające wersję z napisami (w przeciwieństwie do nieuchronnie zamerykanizowanej wersji dubbingowej), jest kilka wyjących literówek.

Ale niech cię to nie zniechęca. Choć Cat może nie pochodzić bezpośrednio od sternika Spirited, Hayao Miyazakiego (opracował konceptualizację historii – – luźno powiązaną z filmem Ghibli Whisper Of The Heart – a następnie przekazał ją pierwszemu reżyserowi Hiroyuki Morita), wciąż błyszczy tym posypką. magicznego pyłu Ghibli. Jest energiczny, wciągający i zabawny. I jak możesz nie pokochać filmu, w którym koty wypychają szkolną szafkę małej dziewczynki pełną wijących się myszy w prezencie?



Kipiąca od zabawy, to wesoła - choć raczej głupia - przygoda dla dzieciaków, która powinna wywołać uśmiech na ustach najbardziej nieszczęsnej kwaśnicy.

Więcej informacji

Dostępne platformyFilm
Mniej