Recenzja The Elder Scrolls V: Skyrim Dragonborn

Gry Elder Scrolls i Skyrim w szczególności są prawie niemożliwe do zobaczenia wzdłuż i wszerz. Dragonborn, trzecie DLC do ogromnego arcydzieła zeszłej zimy, nie jest wyjątkiem. Jest tak wiele do zobaczenia i zrobienia, o wiele bardziej niemożliwe jest nie zostać przytłoczonym i zagubionym. Ale, podobnie jak w głównej grze, nie będziesz chciał tego w żaden inny sposób. Bez względu na to, czy byłeś zachwycony, czy rozwścieczony ostatnimi dwoma rozszerzeniami Skyrim, kiedy zrobisz pierwszy krok z łodzi w Morrowind, zgodzisz się, że to było rozszerzenie, na które czekałeś.





Jeśli jednym słowem podsumowuje serię Elder Scrolls, to z pewnością jest to zakres. Jeśli grałeś w Skyrim tylko dziesięć minut, nie możesz uciec od wrażenia, że ​​jesteś tylko malutką plamką na ogromnym płótnie. To jest coś, co Dragonborn bardzo dobrze odtwarza. Mapa wyspy Solstheim jest rozległa, a przejście z jednego końca na drugi na piechotę zabierze ci prawie godzinę życia. Spory kawałek południowego wybrzeża wyspy różni się również estetycznie od reszty gry, co jest zmianą scenerii, której gra desperacko potrzebowała.

Niezależnie od rozmiaru dodatku, nie oczekuj, że rozgrywka będzie radykalnie inna niż to, co już widzieliśmy. Główne zadanie polegało na nurkowaniu w lochach niemal natychmiast po wjechaniu do Morrowind, a nie na eksploracji pogranicza. To prawda, że ​​piękno tej gry polega na tym, że nikt nie jest poddawany określonej ścieżce gry, ale zaskakujące było to, że kazano mi wejść do dziury zamiast oglądać świat. Na szczęście jest mnóstwo zadań, które zabiorą cię na całą wyspę i tak łatwo się na nie natkniesz, że, podobnie jak w normalnym świecie gry, ponownie rozpalisz radość z bycia całkowicie zagubionym i samotnym, zanim osiągniesz dziesięć stóp z pierwszego miasta.



Szkoda, że ​​Dragonborn nie oferuje wielu nowych umiejętności ani profitów dla twoich postaci. To, co oferuje, to dwa nowe okrzyki: zbroja o supermocy, która zapewnia niesamowicie wzmocnione statystyki, a następnie możliwość dosiadania smoków. Ich głównym zastosowaniem jest walka, choć w pewnym sensie wydaje się to straconą szansą. Podczas gdy krzyk Smoczego Aspektu (zbroja) jest przydatny we wszystkich rodzajach sytuacji bojowych (i zmienia niektórych bossów w popychacze), jazda na dowolnym smoku jest efekciarska. Jego jedynym realnym zastosowaniem jest krążenie wokół grupy wrogów, aby ugotować ich smoczym oddechem, a nie eksplorowanie krajobrazu na ich plecach. Smoki będą nadal krążyć i krążyć po określonym obszarze, w którym je oswoiłeś, i mogą szybko podróżować do dowolnego miejsca wcześniej odwiedzonego, ale kontrola nad ich ścieżką lotu jest poza twoimi rękami, co jest absolutnym wstydem. Mimo to, do celów bitewnych, odłożenie kontrolera, aby patrzeć, jak wrogowie bezradnie smażą się na głębokości 15 metrów, jest radosnym prezentem, który pojawia się we właściwej porze roku.

Samo główne zadanie jest długie i trwa około pięciu godzin w zależności od twojego tempa. Gdyby był to jedyny powód, aby rozwidlić ponad 1600 punktów Microsoft (20 USD), możesz poczuć się trochę oszukany. Ale rozmiar krajobrazu, ilość nowej broni i okrzyków do zdobycia punktów oraz fakt, że prawie niemożliwe jest, aby nie znaleźć się na liście opcjonalnych zadań pobocznych do prania, sprawia, że ​​Dragonborn jest mięsistym, wartościowym rozszerzeniem do głównej gry. W żadnym wypadku nie jest to niezbędne do czerpania przyjemności z Elder Scrolls V, a nowe łupy i umiejętności całkowicie pokonają twoje postacie w drodze powrotnej na stały ląd. Jeśli jednak czujesz, że widziałeś już wszystko, co Skyrim miał do zaoferowania, to czas pobrać to DLC i pożegnać się ze wszystkimi znajomymi na kolejny weekend.



Nasz werdykt

Kup to

Ta recenzja została przeprowadzona na konsoli Xbox 360.