Recenzja The King of Staten Island: „Pete Davidsonowi brakuje uroku, by upodobnić nieznośnego bohatera”

(Zdjęcie: Uniwersalne zdjęcia)

Nasz werdykt

Komedia z kilkoma śmiechami, ponad dwie godziny czasu gry The King of Staten Island nie jest zasłużone





Werdykt GamesRadar+

Komedia z kilkoma śmiechami, ponad dwie godziny czasu gry The King of Staten Island nie jest zasłużone

Ostatni reżyser Judda Apatowa, The King of Staten Island, był jednym z wielu filmów 2020 roku, które zadebiutowały w kinach, zanim trwające efekty Covid-19 sprawiły, że zmienił się w „premium” (tj. drogie) wydanie do wynajęcia w domu . Multipleksy nie przeoczyły: nie można sobie wyobrazić, że ta nijaka dramat wzbudza duże zainteresowanie w kasie.

Scenarzysta/reżyser i producent ma doświadczenie w wypuszczaniu talentów, od przekształcenia Steve'a Carella w gwiazdę filmową w 40-letnim Virgin po ustanowienie referencji wiodącego człowieka Setha Rogena w Knocked Up. Ostatnio, w 2015 roku, rozpoczął karierę Amy Schumer na dużym ekranie od Trainwreck , problematycznej komedii romskiej, która wciąż cieszyła się sporą liczbą śmiechów (i sprawiła, że ​​Schumer natychmiast stał się graczem na dużym ekranie).



Wydaje się mało prawdopodobne, aby The King Of Staten Island podarował swojej gwieździe Pete'owi Davidsonowi tę samą trajektorię. Davidson służy tu również jako pisarz (jak Schumer w Trainwreck) i chociaż materiał jest bardzo osobisty, nie jest ściśle autobiograficzny. Apatow powiedział, że tak się nie stało, ale tak właśnie czuje się Pete. Zarówno Davidson, jak i jego postać Scott stracili swoich ojców strażaków w młodym wieku: ojciec Davidsona zmarł podczas służby w 11 września; Ojciec Scotta podczas niesprecyzowanego pożaru. Ale pomimo surowej i mocnej tematyki, The King Of Staten Island nigdy tak naprawdę nie łączy emocjonalnie.

Davidson, na podstawie tych dowodów, nie ma rogańskiego uroku, aby upodobnić nieznośnego bohatera. Scott jest niedoszłym tatuażystą mieszkającym w piwnicy swojej matki Margie (Marisa Tomei). Kiedy nie jest na haju i/lub nie rysuje na torsach swoich przyjaciół permanentnym atramentem, nie robi w ogóle zbyt wiele. Jego życie na sofie spada, gdy jego młodsza siostra Claire (Maude Apatow) wyjeżdża na studia, a Margie zaczyna spotykać się z Rayem (Bill Burr), który również jest strażakiem.



(Źródło zdjęcia: Universal Pictures)

Szerszy zespół to największa siła filmu: Tomei ma ładną linię w matczynej irytacji, Burr jest prawdopodobnie szorstki jako nieproszony zastępca taty, a Maude Apatow łagodzi skrupuły nepotyzmu. Bel Powley (Dziennik nastolatki) przekonuje do siebie jako dziewczyna Scotta, a Steve Buscemi jako starszy komendant straży pożarnej wnosi pomięty urok. Żaden z kumpli Pete'a nie robi trwałego wrażenia, ale Davidson świeci najjaśniej, gdy Scott jest zmuszony spędzać czas z małymi dziećmi Raya.

Sama Staten Island zapewnia efektowne tło; niekochana dzielnica, która jest promem z Manhattanu, wydaje się być dokładnie naszkicowana, być może dlatego, że to tam dorastał sam Davidson. Ale to jedyna nuta w filmie, która wydaje się naprawdę autentyczna. Pomimo korzeni scenariusza w życiu Davidsona, wiele z nich nie brzmi prawdziwie.



To nawet nie jest straszny film; niewiele jest powodów do rekomendacji. Są dyskretne śmiechy, ale jako komedia nie jest to gardło; jest garść dobrze obserwowanych momentów postaci, ale nie ma katharsis, którego można by się spodziewać po dramacie opartym na poświęceniu i spuściźnie. Największym rozczarowaniem jest to, że zawodzi na tych warunkach, pomimo hojnego, ponad dwugodzinnego czasu pracy.

Mówi się o ojcu Scotta, że ​​uszło mu na sucho tyle gówna, ponieważ był tak cholernie sympatyczny. King Of Staten Island nie otrzymuje takiego samego zwolnienia.

Werdykt dwa

2 z 5



Recenzja The King of Staten Island: „Pete Davidsonowi brakuje uroku, by upodobnić nieznośnego bohatera”

Komedia z kilkoma śmiechami, ponad dwie godziny czasu gry The King of Staten Island nie jest zasłużone

Więcej informacji

Dostępne platformyFilm
Mniej