Recenzja The Little Things: „Przypomnienie, dlaczego kochamy filmy”

(Zdjęcie: Warner Bros.)

Nasz werdykt

Prowadzona przez trio zdobywców Oscarów, którzy wyrzucają go z parku, The Little Things to mroczna pozycja, którą trzeba zobaczyć.





Werdykt GamesRadar+

Prowadzona przez trio zdobywców Oscarów, którzy wyrzucają go z parku, The Little Things to mroczna pozycja, którą trzeba zobaczyć.

The Little Things to miłe w czasie przypomnienie, dlaczego kochamy filmy. Moralnie złożony thriller o seryjnym mordercy z przepyszną obsadą z listy A, to powrót do Hollywood sprzed 30 lat, kiedy tego rodzaju prestiżowe zdjęcia z gatunku były powszechne.

Nie jest więc niespodzianką, gdy dowiadujemy się, że scenarzysta/reżyser John Lee Hancock (The Blind Side) napisał to w 1993 roku, na początku swojej kariery. Historia Los Angeles, której akcja toczy się głównie w nocy, jest niepokojącą opowieścią o morderstwie, obsesji i o tym, jak przeszłość może cię prześladować.



Denzel Washington, prawdopodobnie w swojej najlepszej roli w thrillerze od czasu Dnia Treningu, jest szeryfem Joe Deaconem, czołowym policjantem, który opuścił dzielnicę Los Angeles, by żyć spokojniej w Bakersfield (z powodów, które go duszą w jego psychice i nie będą tu zepsute). Kiedy jego szef wysyła go do wielkiego miasta, aby zebrał dowody w sprawie, zostaje wciągnięty z powrotem w poszukiwania mordercy, który masowo morduje młode kobiety.

Prowadzący sprawę jest gorący detektyw Ramiego Malka, Jim Baxter, który początkowo nie wydaje się być zadowolony z powrotu Deacona, ale wkrótce dostrzega jego wartość. Sprawy stają się naprawdę interesujące, gdy wszystkie dowody wskazują na samotnika Jareda Leto, Alberta Sparma jako mordercę. Gdy Deacon i coraz bardziej zafiksowany Baxter próbują go przygwoździć, granice się zacierają, a etyka jest ignorowana. Tymczasem Sparma pozornie bawi się z glinami w „złap mnie, jeśli potrafisz”.

Osadzając swoją historię na początku lat 90., Hancock stworzył film, który wydaje się godnym podziwu dodatkiem do gatunku seryjnych morderców, nawet mrugając okiem do „Milczenia owiec” w otwieraczu, gdy młoda dziewczyna spiewa na autostradzie głośno do siebie, à la Catherine Martin w klasyku Jonathana Demme'a. W sprytny sposób Hancock utrzymuje również przemoc w dużej mierze poza ekranem; to następstwa, z którymi zostajemy.



Jednak to, co naprawdę rezonuje, to aktorstwo. Waszyngton i Malek – w swoim pierwszym dużym filmie od czasów Bohemian Rhapsody – są świetni, ale Leto jest tutaj całkowicie hipnotyzujący. Od tych niesamowitych brązowych kontaktów w jego oczach po spacer, który przypomina Frankensteina, to prawdziwa transformacja, która przyprawia cię o dreszcze. Czynnik grungy, noir-y od reżysera obrazu Johna Schwartzmana, a The Little Things zawiera wszystkie składniki pierwszorzędnej pokręconej opowieści.

Werdykt 4

4 z 5

Małe rzeczy

Prowadzona przez trio zdobywców Oscarów, którzy wyrzucają go z parku, The Little Things to mroczna pozycja, którą trzeba zobaczyć.



Więcej informacji

Dostępne platformyFilm
Mniej