Recenzja Thomas And The Magic Railroad

Przyjrzyj się wystarczająco uważnie, a zwykle możesz znaleźć wywrotowe podteksty we wszystkim, co uważa się za „kultowe” seriale dla dzieci. Ale piskliwie czysty Thomas The Tank Engine zawsze opierał się analizie (chyba że Fat Controller jest maniakiem niewoli). I chociaż pierwszy łyk Thomasa w kinach utrzymuje tę czystość, scenariusz jest tak dziwnie bałaganiarski, że trzeba się zastanawiać, czy scenarzysta/reżyser Britt Allcroft działał na wszystkie neurony.





Akcja jest podzielona między wyspę Sodor (dom pociągów) i realną stację czasu Shining. Do Sodor przyjeżdżają złe pociągi z silnikiem diesla, zrzędliwy Peter Fonda (jego specjalny pociąg damski nie działa), pan Conductor (Alec Baldwin) gubi swój teleportujący kurz i, hm, jest coś w magicznej kolei.

Sygnalizuje dużo przewracania oczami, dziwaczne efekty CG i dużo moralizatorstwa. Czego się nauczyliśmy? Że „pomaganie sobie nawzajem ożywia magię w nas wszystkich”. Czysta jak pieprzona sadza.

Więcej informacji

Dostępne platformyFilm
Mniej