Retrospektywa Star Wars: Republic Commando: Jak spin-off prequela odkupił się, odrzucając wszystko, co Jedi

Komandos Republiki Gwiezdnych Wojen

(Źródło zdjęcia: Disney)





W 367 dniu Wojen Klonów, na statku widmo dryfującym przez gromadę Chaykin, genetycznie zmodyfikowany żołnierz potyka się o drzewce miecza świetlnego. – Elegancka broń na bardziej cywilizowane czasy, co – szydzi. 'Zastanów się? Czasy się zmieniły.'

W żołnierzach-klonach jest punkowy nihilizm, zbudowany, by wspierać Jedi, ale bez przywiązania do ich historii i wartości. W Star Wars: Republic Commando następuje niemal umyślne odłączenie od romansu i spirytualizmu głównego nurtu Gwiezdnych wojen: Republic Commando, który toczy się z dala od jakichkolwiek ideologicznych zmagań między dobrem a złem. Jego świat jest całkowicie zamknięty w hełmie klona i dotyczy misji jednego oddziału. To siła militarna, a nie moralna, wygrywa ten dzień.

Star Wars: Republic Commando był dziwnym pomysłem w 2005 roku, choć być może mniej, niż się wydaje dzisiaj. W tamtych czasach Rainbow Six była niespodzianką dla powstającego Xbox Live, a strzelanki taktyczne były krótko uważane za propozycję komercyjną. Gearbox wypuścił Brothers In Arms, które spotkały się z uznaniem krytyków, a siedem miesięcy później jego sequel. W następnym roku Ghost Recon Advanced Warfighter znalazłby równowagę między bezlitosną taktyką drużynową a pełną akcji, zdobywając Edge 8 i stając się najszybciej sprzedającą się grą 360 swoich czasów.



LucasArts mógł już robić operę planetarną i roztrzęsionych, głupkowatych kosmitów w trybie Halo – być może domyślnym ustawieniu Gwiezdnych Wojen. Dzięki wynalezieniu komandosów do prequelowej trylogii George'a Lucasa, udało im się również zastosować satysfakcjonujący protokół SWAT, który zawładnął duchem czasu. Musiało to zapewnić gwiezdną prezentację boiska. Mimo całej swojej przenikliwej syntezy popularnych trendów, Republic Commando pomogło również rozpocząć inną: diegetyczną grę akcji, której przykładem są Dead Space i Mirror's Edge.

Nowa perspektywa

Gwiezdne wojny: Komandos Republiki

(Źródło zdjęcia: LucasArts)



Tam, gdzie Lucas lubi wymazywać przejścia, które usuwają sceny na bok, gdy spełniły swój cel, Republic Commando jest całkowicie oddany swojej pojedynczej perspektywie wszechświata. Nie ma przerywników; odprawy dotyczące misji są dostarczane za pośrednictwem hologramu, gdy drużyna gromadzi się wokół przezroczystej niebieskiej postaci doradcy klonów. Jedyną ściereczką jest laser czyszczący, który przesuwa się po ekranie, gdy zostanie rozchlapany przez owady.

King Kong Michela Ancela, który ukazał się w tym samym roku, osiągnął diegezę, pozbawiając interfejs liczników amunicji i zdrowia, zamiast tego umieszczając informacje w projekcie audio. Ale Republic Commando przyjmuje odwrotne podejście, obejmując światowy HUD żołnierzy-klonów. Duża część nieruchomości na ekranie jest poświęcona w procesie: czarne litery zasłaniają każdy kąt widzenia, naśladując wizjer T-bone, który widzisz na żołnierzach wokół ciebie. Pozostała przestrzeń jest zatkana wskaźnikami tarcz, parametrów życiowych, celów misji i statusu członków drużyny.

Jest to klaustrofobiczny i zimny sposób, aby zobaczyć świat, zaprojektowany przez dowódców, którzy wyróżniają ich podwładni tylko przez numer: 38, 62, 40, 07. Co jest fascynujące, jest sposobem, w jaki drużyna już przekroczyła granice kliniczne. Są to mężczyźni wyhodowani posłuszni, uprawiani z podwójną prędkością, jak rośliny GM. Ich życiowe doświadczenie składa się z dekady symulacji bitwy w pustym obiekcie. Inwazja na Geonosis, gdzie zaczyna się gra, to ich pierwsza wyprawa.



Gwiezdne wojny: Komandos Republiki

(Źródło zdjęcia: LucasArts)

Subskrybuj Edge

Magazyn krawędzi



(Źródło zdjęcia: Przyszłość)

Ta funkcja pojawiła się po raz pierwszy w magazynie Edge. Więcej jak to, zasubskrybuj Edge i odbierz magazyn prosto do Twoich drzwi lub na urządzenie cyfrowe.

Mimo to wykazują oznaki niezależności. Zamiast trzymać się wyznaczonych cyfr, nazwali się nawzajem, jak chłopcy w szkole z internatem. Jesteś obsadzona jako Delta-38 lub Boss. W pewnym momencie 07 stał się Sev, a twoja drużyna została wypełniona przez Fixera i Scorcha. Ta rozbieżność jest wzmacniana tylko przez aktorstwo głosowe. Szefa gra Temuera Morrison, człowiek, który dostarcza genetyczny szablon klonów w filmach jako Jango Fett. Ale reszta drużyny jest obsługiwana przez różnych aktorów: Sev ma grupę Bloodhirsty Bariton, mocator rozsądny drawl i przypuszczalny w gardłowej charyzmie Raphael SBarge, znanych fanom Carth i Kaidan w przygodach BioWare i Obsydian. Te typy osobowości nie są nietypowe dla gatunku – SWAT 4 ma sprytną drużynę, podobnie jak Rainbow Six: Vegas. I są oczywiste praktyczne korzyści z różnicowania NPC dla gracza.

Jednak to, do czego Republic Commando idzie, aby powiedzieć nam, że nie wszystkie klony są takie same, nie można zignorować. Podczas wchodzenia na pokład skompromitowanego statku klonów Delta Squad szarpie i przewraca oczami na niedbały zabieg, który prowadzi do gryzoni w komorach silnikowych. Później, podczas misji solo, Boss ubolewa nad faktem, że żołnierze klonów, których znajduje, nie są wyposażeni w chip komandosowy, który pozwala im na regenerację sił na stacjach Bacta. Mogą być genetycznie identyczni, ale nie są jego oddziałem. Samo istnienie elitarnej jednostki sugeruje, że nie każdy Fetta jest sobie równy.

Wielką ironią jest to, że to dym i lustra. Chociaż Sev jest przedstawiany jako strzelec wyborowy, Fixer jako wyspecjalizowany haker, a Scorch jako entuzjasta materiałów wybuchowych, który kiedyś spalił brwi swoim towarzyszom z oddziału, faktem jest, że pełnią wszystkie te role z równymi umiejętnościami. Republic Commando pozwala na kontekstowe rozkazy ustawiania punktów snajperskich, zrzucania bomb lub łączenia systemów komputerowych, ale oddział, który odbiera każde wezwanie, jest po prostu określany przez tego, kto jest wolny. Być może fundamentalne różnice między Delta Squad tkwią w ich głowach – ale czy nie uczyniłoby ich to bardziej ludzkimi, gdyby to była prawda?

Gwiezdne wojny: Komandos Republiki

(Źródło zdjęcia: LucasArts)

„To klaustrofobiczny i chłodny sposób patrzenia na świat, zaprojektowany przez dowódców, którzy wyróżniają swoich podwładnych jedynie liczbą”

Republic Commando może wydawać się dziwnym miejscem debaty na temat natury i wychowania, ale jest to zawarte w materiale źródłowym. Oprócz zapłaty za kod genetyczny i wiedzę ekspercką Jango Fetta prosi tylko o własny klon – dziecko, które może wychowywać w zwykłym tempie wzrostu, jak syn. To dziecko jest świadkiem ścięcia swojego ojca z rąk Jedi, a trauma stawia go na drodze do zostania łowcą nagród o imieniu Boba, różniącym się od wszystkich jego braci w armii Republiki.

Biorąc to pod uwagę, nie jest niespodzianką, że Republic Commando jest nastawiony na tworzenie życia. Walczysz z droidami dosłownie, gdy schodzą z linii montażowej na Geonosis, obserwując, jak ich torsy przesuwają się na przenośnikach, gotowe do otrzymania świadomości. Większość bojowników na ziemi urodziła się w tej wojnie bez zgody, a to sprawia, że ​​są współczujący, nawet gdy rozsadzają się nawzajem.

Ostatecznie wiedza, że ​​jesteś klonem, wpływa na Twoje zachowanie. Ponieważ każdy członek oddziału może ożywić każdego innego za pomocą wstrząsu defibrylatora, każdy jest do dyspozycji — łącznie z tobą. Czasami warto wstrzymać się i wysłać komandosa na ryzykowny manewr, upewniając się, że możesz sprowadzić go z powrotem, jeśli to nie zadziała. W innych możesz być takim poświęceniem, biegnąc do przodu, aby wykonać określone zadanie, którego nie można przekazać za pomocą poleceń oddziału, akceptując, że prawdopodobnie zostaniesz powalony w tym procesie. Kiedy rozkażesz swoim oddziałom, aby cię podciągnęli, zanim skończy się strzelanina, przypomnisz ci z niemałym frustracją, że zrobienie tego jest niezgodne z protokołem – twoje życie nie jest ważniejsze niż ich.

Odkrywanie historii wartej opowiedzenia

Gwiezdne wojny: Komandos Republiki

(Źródło zdjęcia: LucasArts)

Wszystkie strzelanki taktyczne stanowią rodzaj porno efektywnościowego. To ta sama przyjemność, która prowadzi nas do oklaskiwania pilota po perfekcyjnym lądowaniu, widząc operującego profesjonalistę u szczytu swoich umiejętności. W szczególności Republic Commando dotyczy triumfu dobrego treningu nad siłami chaosu, w przeciwieństwie do bałaganu i emocjonalnej działalności Jedi, którzy tak często nie kontrolują swoich impulsów. „Podczas gdy Jedi zdobywają chwałę, mały oddział żołnierzy opuszcza Geonosis, wiedząc, że wykonali swoją misję z odwagą, precyzją i doskonałością” – czytamy w jednym ze sprawozdań. – I to wszystko, czego potrzebują.

Jeśli Republic Commando wydaje się być historią poboczną, to dlatego, że tak jest: jej pierwsza trzecia biegnie równolegle do wydarzeń z Attack Of The Clones, fani filmu Gwiezdne Wojny zrobili, co w ich mocy, aby zapomnieć. Pomimo swojej post-Jedi postawy, pozwala sobie na kilka oczywistych ukłonów. „To muszą być te droidy, których szukamy”, żartuje Scorch podczas wczesnej potyczki. Posłuchaj uważnie, a po kilku minutach usłyszysz krzyk Wilhelma. Najbliżej filmowi z prequeli łączy się jednak z polityką.

Niezrównoważona wojna w Nowej nadziei została zainspirowana Wietnamem, a Lucas z biegiem lat stał się bardziej wyraźny. W czasach, gdy podgrupa fanów Gwiezdnych Wojen drwi z nowych filmów z powodu politycznego zaangażowania, ważne jest, aby pamiętać, że większość akcji prequelowej trylogii miała miejsce w sali senackiej. Republic Commando nie wykazuje takich tendencji aż do ostatniej trzeciej części, kiedy nagle staje się opowieścią o wyzwoleniu z aresztów. Oddział wyrusza na Kashyyyk, aby znaleźć Wookiee uwięzione i zniewolone. Po uwolnieniu stają się jak lekarze i strażnicy Half-Life – wrażliwi NPC, którymi nie możesz się oprzeć, ale staraj się o nie dbać.

Dziwnie jest patrzeć wstecz na Republic Commando w czasie, gdy Disney był krytykowany za zamknięcie dużej części uniwersum Gwiezdnych Wojen. Nowy właściciel posiadłości zdekanonizował wiele ze swojej przeszłości, próbując powiązać dziesięciolecia luźnych końców łukiem w The Rise Of Skywalker. Natomiast Republic Commando siedzi w samym środku wykładniczych spin-offów. Narodził się z filmu, który sam w sobie wywodzi się z kilku jednorazowych odniesień do klonów w Nowej nadziei. I zrodziło jeszcze więcej historii: serię powieści Republic Commando, a także garść komiksów i grę mobilną. Republic Commando to gra z uniwersum, które podobnie jak nasze, wciąż się rozwijało. Jest to z natury bardziej obiecujące i ekscytujące miejsce niż takie, które wydaje się kurczyć do jednego punktu.


Ta retrospektywa Star Wars: Republic Commando pojawiła się po raz pierwszy w numerze 334 z Krawędź . Ulepszony port wydania 2005 jest już dostępny na PS4 i Nintendo Switch.