211service.com
The Walking Dead: Saints and Sinners sprawi, że poczujesz się jak John Wick w świecie The Walking Dead
(Źródło zdjęcia: Skydance Interactive)
Nie daj się zwieść początkowemu samouczkowi The Walking Dead: Saints and Sinners. Jasne, nauczysz się posługiwać nożami, uzyskiwać dostęp do przedmiotów i przeładowywać broń dzięki mechanice VR. Będziesz nawet miał szansę poczuć, ile siły będziesz potrzebował, aby przebić głowę chodzika (spoiler: dużo). Ale żadna ilość samouczków nie jest w stanie przygotować cię na to, co się stanie, gdy zadzwoni dzwonek.
Skybound Entertainment i Skydance Interactive nawiązały współpracę przy tworzeniu The Walking Dead: Saints and Sinners. Zespoły odpowiedzialne za komiksy The Walking Dead (Skybound) i Archangel: Hellfire (Skydance) utrzymywały przyjazne stosunki przed grą, co w naturalny sposób doprowadziło do jej powstania. „Jesteśmy naprawdę wielkimi fanami tego, co [Skybound] zrobili od strony narracyjnej, więc było to coś w rodzaju meczu wykonanego w niebie” – mówi mi Guy Costantini, wiceprezes ds. globalnego marketingu interaktywnego w Skydance, gdy wycieram pot. z czoła po praktycznej sesji z The Walking Dead: Saints and Sinners. Mówię o sesji, ale można ją określić jako osobiste piekło, biorąc pod uwagę zawartość gry.
Kluczowe informacje 
(Źródło zdjęcia: Skybound Entertainment )
Gra Żywe trupy: święci i grzesznicy
Deweloper Skydance Interactive
Wydawca Skybound Rozrywka
Platformy gruźlica
Uwolnienie 23 stycznia 2020
The Walking Dead: Saints and Sinners zabierze Cię do postapokaliptycznego Nowego Orleanu, gdzie nisko położone miasto nawiedziła powódź, pozostawiając po sobie odmienne archipelagi, które musisz przemierzyć skifem. Sprawdź nasz artykuł o zwiastunie tutaj. Możesz wyruszyć na misję lub dać się zwieść, przeszukując ruiny. Możesz także zabić dowolnego NPC w grze, jeśli masz na to ochotę. „To było prawdziwe wyzwanie projektowe, ale sprawiliśmy, że zadziałało”, mówi mi dyrektor kreatywny Adam Grantham, gdy pytam o strzelanie w twarz szczególnie kwaśnemu rzucającemu zadania. „Każdego człowieka, którego spotkasz w całej grze, możesz zabić, jeśli masz przy sobie broń”.
The Walking Dead: Saints and Sinners pyta: Jakim człowiekiem stałbyś się w apokalipsie zombie? I pozwoli ci odpowiedzieć na to pytanie z zaciśniętymi pięściami.
The Walking Dead spotyka VR

(Źródło zdjęcia: Skybound Entertainment)
„Wiele z tego, co widzisz w VR, to rodzaj doświadczenia lub gry, która ma jedną dopracowaną mechanikę, a ty po prostu ponownie ją wykorzystujesz i to jest cała gra”, odpowiada Grantham, gdy pytam, czym ta gra różni się od innych Tytuły VR. „Chcieliśmy w pewnym sensie podnieść poziom VR za pomocą czegoś, co jest pełną grą, która ma ogromny świat i wszystkie te różne mechaniki, które grają razem… Chcieliśmy, aby była na czele „tu jest prawdziwa gra w VR wreszcie dla zapalonych graczy”.
I to jest hardcore. Po około 35 minutach rozgrywki muszę schować dwie bronie na biodrze, sięgnąć po jedną za prawe ramię, sięgnąć przez lewe ramię, aby uzyskać dostęp do ekwipunku plecaka, przygotować trochę jedzenia, aby inne znalezione jedzenie nie wywołało u mnie choroby , weź notatnik z prawej przedniej kieszeni i uzyskaj dostęp do zakładek, aby uzyskać informacje o zadaniach, weź moją latarkę z lewej przedniej kieszeni i potrząśnij nią, aby ją naładować, zamień nóż i pistolet między ręce, ponieważ przypadkowo schowałem pistolet na moim innym -dominująca strona, wymień magazynek pistoletu w połowie walki, zabandażuj mi nadgarstek w połowie walki, wdrap się na samochód wśród morza chodzących, strząśnij szwendacza próbującego ugryźć mnie w ramię, wbij szwendacza w czaszkę stłuczoną butelkę i zdecyduj, czy człowiek zasługuje na śmierć, opierając się na historiach dwóch różnych osób.

(Źródło zdjęcia: Skydance Interactive)
VR i The Walking Dead, to idealne połączenie, prawda?
Adam Grantham, dyrektor kreatywny
Nie trzeba dodawać, że zanim zdejmuję słuchawki i siadam, by zadać kilka pytań, pocę się obficie. To dużo do zniesienia, ale jest to również świetna zabawa, gdy to rozgryziesz. Możliwość rozbicia butelki whisky nad ladą i wbicia jej w głowę spacerowicza jest dziwnie satysfakcjonująca, ale nie tak satysfakcjonująca, jak za pierwszym razem, gdy udało mi się wysunąć i przeładować magazynek mojego pistoletu.
Jest tak blisko, jak kiedykolwiek będę walczył w apokalipsie zombie (dzięki Bogu, bo spanikowałem, gdy tylko spotkałem więcej niż dwóch spacerowiczów) i na pewno ma szczególny rodzaj odwołania zarówno dla fanów The Walking Dead, jak i zapalonych graczy . Dla każdej osoby będzie to również zupełnie inne, nie tylko dlatego, że świat gry zmienia się za każdym razem, gdy do niego wejdziesz, ale dlatego, że sposób, w jaki zdecydujesz się grać, dramatycznie wpływa na wrażenia. „Chodzi o styl gry danej osoby”, mówi Costantini po zwróceniu uwagi, że każda z kilkunastu sesji, które mieli, przebiegała zupełnie inaczej. „Ten facet był naprawdę zafascynowany kijem, chciał tylko zabić wszystkich kijem – czułem się trochę nieswojo, ale tak właśnie grał”.
Mecz zrobiony w piekle zombie

(Źródło zdjęcia: Skybound Entertainment)
VR i The Walking Dead, to idealne połączenie, prawda? - pyta mnie Grantham. „Na oczywistym poziomie istnieje aspekt survival horroru, który sprawia, że są oczywistym dopasowaniem. Skradając się przez dom i ledwo słyszysz chodzącego za rogiem, ale słyszysz dźwięki, które informują, że jest w sąsiednim pokoju… [to] idealne do VR. Ale potem także wielkie momenty narracyjne – spacerowicze to po prostu pogoda w The Walking Dead; tak naprawdę chodzi o ludzkie wybory. To naprawdę potężne w VR. Trzymasz pistolet przy głowie faceta, poruszasz nim, a on reaguje, gdy się zbliża. Błaga o życie, a w VR jest to o wiele bardziej intensywne”.
Okazuje się, że facet dzierżący kij baseballowy szybko dowiedział się, że świat The Walking Dead: Saints and Sinners jest równie bezlitosny jak wszechświat, na którym się opiera. Podczas podglądu przypadkowo zastrzelił jednego ze swoich sojuszników, powodując chaos. „Wszyscy strzelali do wszystkich i to był kipiel” – śmieje się Costantini. „Tak właśnie dzieje się w świecie The Walking Dead, strzelasz do czyjegoś kumpla, zgadnij co, teraz jesteś wrogiem”.
Jest też coś do powiedzenia na temat tego, jak szybko możesz zostać przytłoczony w tej grze. Pamiętam, jak oglądałem pierwszy sezon The Walking Dead i miałem napad niepokoju, gdy po raz pierwszy rój spacerowiczów zbliżył się do Ricka Grimesa. Wyobraź sobie, że rój zbliża się do ciebie – jest klaustrofobiczny i przytłaczający, i wielokrotnie naciska twój wewnętrzny przycisk paniki.
To jest powód, dla którego zginąłem podczas demonstracji – starałem się uniknąć morza spacerowiczów, które wystrzeliwał dzwon kontrolowany przez tajemniczą organizację o nazwie The Tower, która zarządza całym postapokaliptycznym Nowym Orleanem. Próbowałem znaleźć drogę, aby wrócić do mojego skiffa, ale gdy tylko wyszedłem na ulicę, zaroiło się od spacerowiczów i nie pamiętałem, jak wskoczyć na dach samochodu. – Podoba mi się pomysł, że planujesz swoją misję, a potem wszystko idzie do diabła. To się często zdarza” – śmieje się Costantini, wyraźnie nawiązując do fiaska mojego samochodu.
Wybór, decyzja, konsekwencja

(Źródło zdjęcia: Skybound Entertainment)
Twoje decyzje będą cię prześladować w The Walking Dead: Saints and Sinners. Pierwszy wybór, jakiego dokonałem, dotyczył faceta, który rzekomo zabił małą dziewczynkę. Zostałem wysłany, by go uratować, ale gdy tylko usłyszałem historię jego oprawcy o tym, jak zabił swoją córkę, wpadłem w złość i dźgnąłem faceta, którego miałem uratować w głowę. Kilka minut później znalazłem jego nagranie głosowe, w którym był dręczony poczuciem winy z powodu śmierci dziewczyny i był zdeterminowany, aby naprawić swoje krzywdy. Wskaż nieunikniony cios w jelito.
„Na początku współpracy ze Skybound rozmawiali z nami o tym, że The Walking Dead to kwestia wyboru, decyzji i konsekwencji” – mówi Grantham. „Rozmawialiśmy o zbudowaniu dużej gry, w której gracz jest bardzo wolny, co naprawdę odzwierciedla wybór, decyzję i konsekwencje. Jak widziałeś, mogłeś zastrzelić pierwszego gościa, który da ci zadanie, ale widziałeś też, że za każdym razem, gdy zabijasz faceta z tej frakcji, oznacza to, że nie lubi cię, co miałoby konsekwencje krótko- i długoterminowe. Naprawdę, naprawdę możesz decydować, kim jesteś w tym. Nie mówimy ci, kim jesteś jako postać.

(Źródło zdjęcia: Skydance Interactive)
– Naprawdę, naprawdę możesz decydować, kim jesteś w tym. Nie mówimy ci, kim jesteś jako postać”
Adam Grantham, dyrektor kreatywny
Nawet sposób, w jaki zdecydujesz się zabić, ma swoje konsekwencje. Oszczędziłem pierwszą napotkaną grupę, ale gdybym tego nie zrobił, powiedziano mi, że sprawy potoczyłyby się zupełnie inaczej. „Gdybyś poszedł tam i zaczął strzelaninę, hałas strzelaniny przyciągnąłby spacerowiczów i oni by tam podeszli” – zauważa Grantham. — A każdy facet, który zostanie zabity, jeśli nie dostanie mózgu, może wrócić jako piechur. Tak więc to, co na początku wydaje się być normalną, rozgałęzioną historią, może po prostu zacząć rozwijać się w systemach, które są w toku – otrzymujesz całkowicie wciągającą, osobistą historię gracza, która z tego wynika”.
Główna fabuła The Walking Dead: Saints and Sinners ma około 15 godzin rozgrywki, ale twórcy spodziewają się, że będzie o wiele więcej dla tych, którzy starają się przeszukać każdy zakamarek. Dodatkowo wartość powtórek wydaje się dość wysoka, z różnymi opcjami zakończenia i różnymi dostępnymi ścieżkami (na wypadek, gdybyś za pierwszym razem strzelił potencjalnie pomocnemu NPC w twarz). Tak czy inaczej, ty decydujesz, czy chcesz być świętym, czy grzesznikiem w nieumarłym, podwodnym Nowym Orleanie w The Walking Dead: Saints and Sinners. W rezultacie Twoje wybory nigdy nie były bardziej realne.
Aby uzyskać więcej, sprawdź nasze pełne Podsumowanie Walking Dead żeby cię dogonić na czas Sezon The Walking Dead 10 .