211service.com
Thunder Force w recenzji Netflix: „Zwrotka Melissy McCarthy spada płasko w fazie pierwszej”
(Zdjęcie: Netflix)Nasz werdykt
Z super-parodią, która czasami jest zabawna, ale zawsze zapomniana, zwrotka Melissy McCarthy spada płasko w fazie pierwszej.
Werdykt GamesRadar+
Z super-parodią, która czasami jest zabawna, ale zawsze zapomniana, zwrotka Melissy McCarthy spada płasko w fazie pierwszej.
Może zbyt wiele filmów o superbohaterach nie traktuje siebie wystarczająco poważnie, by parodia zadziałała, a może po prostu Melissa McCarthy i Ben Falcone nie są odpowiednimi ludźmi do tego. Tak czy inaczej, MCU jest bezpieczny od Thunder Force – marny Fantastyczna Czwórka parodia z sercem, ale bez humoru.
Falcone po raz piąty kieruje swoją żoną McCarthy, po Tammy (2014), Szefie (2016), Life Of The Party (2018) i Superinteligence (2020), cofając swoją karierę o kilka lat, by odtworzyć stereotyp, który ma już przerośnięty. Oto Lydia (bałagan w mieszkaniu, koszulka Van Halen, lager lager na płatki śniadaniowe…), kierowca wózka widłowego z Chicago, którego życie potoczyło się inaczej niż jej dawna przyjaciółka Emily (Octavia Spencer), która (w praktyce) wyrosła na Tony'ego Starka.
W latach 80. promień kosmiczny uderzył w Ziemię i dał zmutowane moce socjopatom na całym świecie, tworząc wszechświat superzłoczyńców bez nikogo, kto mógłby ich powstrzymać. Po tym, jak rodzice Emily giną w ataku mutantów, ona poświęca swoje życie tworzeniu zaawansowanego technologicznie superserum, wystarczająco potężnego, by się bronić. Ale kończy się to tym, że Lydia przypadkowo wpada do maszyny genowej Emily podczas nocnej wizyty w laboratorium.
Serum daje Lydii supermoc (jak również superbiegunkę), a jeden montaż później dołącza do zasilanej niewidzialnością Emily jako połowa Thunder Force – duetu walczącego z przestępczością, który wykorzystuje naukę i bezczelność, aby pokonać mutanta Bobby'ego Cannavale'a armia.
Falcone wyraźnie chce reżyserować odpowiedni film komiksowy zamiast parodii, a ilość czasu, który spędza na budowaniu świata zamiast żartować, daje coś, co zawsze wydaje się kompromisem. Pomijając naprawdę zabawną scenę Jasona Batemana, dowcipy opadają pośród niezdarnej akcji. Powtarzające się gagi trwają zbyt długo, a McCarthy mocno pochyla się nad każdym stereotypem, a Spencer marnuje się na ustawieniach heteroseksualnych, które nigdy do końca nie trafiają.
Jak zawsze w filmach Falcone'a, pod wszystkimi szerokimi pociągnięciami biegnie cienka linia patosu, mówiąca tutaj coś miłego o rozstających się starych przyjaciołach. Thunder Force mogłaby prawie działać jako komedia rodzinna, gdyby nie starała się tak bardzo, aby być w średnim wieku Kick-Ass.
Werdykt dwa2 z 5
Thunder Force w recenzji Netflix: „Zwrotka Melissy McCarthy spada płasko w fazie pierwszej”Z super-parodią, która czasami jest zabawna, ale zawsze zapomniana, zwrotka Melissy McCarthy spada płasko w fazie pierwszej.
Więcej informacji
| Dostępne platformy | Film |