211service.com
Wydałem 24 dolary na pokonanie jednego bossa w Let It Die i prawdopodobnie zrobię to ponownie
Pod wieloma względami Let It Die jest trudniejsze niż Dark Souls. Tak, w dzisiejszych czasach to porównanie robi się tak często, że graniczy z bezsensownością - ale w tym przypadku ma to sens. Ekskluzywna, dostępna wyłącznie na PS4 gra RPG firmy Grasshopper Manufacture naśladuje podstawowe ramy legendarnej serii Souls firmy FromSoftware, z jej pracochłonną, napędzaną wytrzymałością walką z perspektywy trzeciej osoby, zdradzieckimi układami poziomów i groteskowymi wrogami, którzy mogą szybko cię przytłoczyć. nie jesteś ostrożny. Ale Let It Die zawiera jeden test woli, którego nie znajdziesz w Dark Souls: pokusę wydawania prawdziwych pieniędzy, aby ułatwić postęp w grze. A z mojego doświadczenia z tą fantastyczną, potencjalnie kosztowną darmową grą, związek Let It Die ze śmiercią staje się odurzającą mieszanką sprawdzania umiejętności i samokontroli, coś innego niż jakakolwiek inna gra na konsole.
Wbrew przestarzałym przypuszczeniom dotyczącym modelu free-to-play, Let It Die nie jest skąpą, żłobiącą pieniądze grą, która daje ci trochę smaku przed zażądaniem stałej daniny pieniężnej. Jest to rzadki tytuł F2P z prezentacją i głębią pełnowartościowej gry, wraz z sympatyczną obsadą postaci, które są poza dziwacznymi i mnóstwem zniuansowanych mechanik walki – dokładnie tego, czego można oczekiwać od studia stojącego za kultowymi klasykami, takimi jak Nie Więcej Heroes and Killer 7. Niesamowicie daje też zasoby, do tego stopnia, że możesz grać godzinami, nie myśląc o wydaniu ani grosza. Po tym, jak Let It Die zadebiutowało na PlayStation Experience w grudniu zeszłego roku, było to właściwie wszystko, w co grałem przez resztę miesiąca – więc kiedy pracownicy GR+ mieli okazję pochwalić niedocenianych bohaterów 2016 roku, obiecałem, że Wydałbym przynajmniej 60 dolarów na mikrotransakcje Let It Die, aby pokazać moje poparcie dla tego rodzaju cudownie niekonwencjonalnej gry. Głosuj portfelem, zawsze powtarzam.
Za swoje pieniądze możesz kupić Death Metale, małe czaszki, które wyglądają jak tęczowe, rockowe cukierki. Są to najcenniejsza forma podstawowej waluty w ekonomii Let It Die, ale gra nie boi się obrzucać cię nimi za darmo: stale otrzymujesz je w premiach za logowanie i wydarzeniach specjalnych, a wiele zadań oferuje Death Metal jako nagroda (choć niestety, niektóre z tych zadań zostały zbugowane od czasu premiery ). I chociaż teoretycznie możesz zamienić swoje Death Metale na Kill Coins używane do kupowania przedmiotów, oczywiste jest, że byłaby to strata. Death Metale są używane głównie do powiększania twojego magazynu, co staje się niezbędne do zaawansowanego rzemiosła, lub - co najważniejsze - płacenia za przywilej natychmiastowego ożywienia po śmierci.
Jeśli wydaje ci się to poważną malarką typu „płatność, aby wygrać”, powiedziałbym, że masz tylko połowę – lub jeszcze lepiej, ćwierć – rację. To prawda, że jeśli wyczerpią się twoje zarobione za darmo Death Metale, kupienie jednego, aby wskrzesić go dokładnie tam, gdzie byłeś, z pełnym paskiem zdrowia i kilkoma chwilami niewykrywalności dla wrogów, może sprawić, że ominiesz część, którą powinieneś inaczej zawiodłem. Aby pomóc Ci w podjęciu decyzji, po śmierci zawsze wita Cię Kiwako Seto z Direct Hell Insurance, słodziak odpowiedzialny za sprzedaż ubezpieczeń w nieustannie zmieniającej się Wieży Barbs, na którą wspinasz się. Ale wydawanie dużych sum pieniędzy nie gwarantuje zwycięstwa; jeśli już, to każde odrodzenie przybliża cię do stanu, w którym twoje Death Metale przynoszą malejące zyski, ponieważ wszystkie twoje przedmioty zniknęły i nic poza surowymi umiejętnościami może cię uratować.

To tutaj decydujące różnice między Let It Die a Dark Souls – poza współczesną scenerią postapokalipsy, segmentowanymi etapami i zestawem broni prosto ze sklepu z narzędziami – zaczynają błyszczeć. Twój arsenał broni i wyposażonej zbroi będzie regularnie rozpadał się na bezwartościowy złom, ponieważ Let It Die traktuje trwałość przedmiotu tak, jakby cały twój sprzęt był tak zardzewiały, delikatny i mieszany, na jakie wygląda. Ponadto przedmiotów przywracających zdrowie jest niewiele: jeśli chcesz wskoczyć do walki w pełni przygotowanym, musisz znaleźć i zaopatrzyć się w jadalne robactwo i grzyby wzmacniające rozrzucone po Wieży. Dla kontrastu, nie sądzę, żebym kiedykolwiek złamała mi broń, kiedy potrzebowałem jej w grze Souls, a sposób, w jaki twoje butelki Estus uzupełniają się przy każdym ognisku, wydaje się strasznie miłosierny z perspektywy czasu. Ale największym wyróżnikiem Let It Die od Dark Souls jest sposób, w jaki wyrównujesz całą listę wymiennych bohaterów, zamiast przelewać wszystkie swoje zasoby w jednego, zawsze wzmacniającego nieumarłego bohatera.
Let It Die czerpie inspirację z gatunku roguelike, w którym śmierć pozbawia cię nie tylko twoich przedmiotów, ale także twojej postaci (zwanej wojownikiem) i wszystkich wzmacniających statystyki kalkomanii, które przymocowałeś do ich skóry, jak kombinezon wyścigowy Nascar . Nie są stracone na zawsze: możesz odzyskać swojego zabitego Wojownika, płacąc sporą opłatę za Kill Coin lub odnajdując i wykonując swoją przeszłość, która jest teraz zombie, z nową postacią, przywracając jej duszę i ekwipunek do swojej kolekcji. Mimo to konieczność wdrapywania się z powrotem na Wieżę podczas podnoszenia nowego wojownika jest dość poważną konsekwencją śmierci; to nie jest tak bolesne, jak utrata postaci Hardcore w Diablo 3, ale jest to (miejmy nadzieję, tymczasowa) strata ogromnej ilości zainwestowanego czasu. Pojedynczy Death Metal może temu zapobiec, przynajmniej tymczasowo. Ale nadejdzie czas, kiedy wasze Death Metale się skończą lub sytuacja wydaje się zbyt beznadziejna, że musicie zacząć od nowa. Przygotujesz się na zbudowanie nowej postaci, przyjrzysz się z powagą zwłokom swojego bohatera i pozwolisz mu umrzeć. Cholera, nie masz nawet wyboru, gdy po raz pierwszy nauczysz się tej mechaniki na własnej skórze, po tym, jak początkowa postać, którą stworzysz, zostanie automatycznie zabita na końcu samouczka.

Teraz, gdy już wiesz, jak działa śmierć i podatki – hm, mikrotransakcje – w uniwersum Let It Die, nadszedł czas, by opowiedzieć ci, jak wydałem 24 dolary, aby pokonać pojedynczą walkę z bossem. Na 23 piętrze obecnej 40-piętrowej struktury Wieży czeka GOTO-9 poz. 7, absurdalnie wzmocniona wersja bossa, którego już pokonałeś. Pamiętaj, że pokonałem około 200 pięter przez dziesiątki godzin, aby dotrzeć do tego punktu, zbierając materiały rzemieślnicze, zdobywając kolejne poziomy wojowników i po prostu ogólnie ucząc się gry; Let It Die bezwstydnie kładzie nacisk na grindowanie i cofanie się. Teraz czułem się całkiem pewnie co do moich postępów do tego momentu, przebijając piętra 15-22 po spędzeniu większej części miesiąca na odtwarzaniu tego samego pierwszego obszaru. Byłem uzależniony od poczucia szybkiego i stałego awansu, ale GOTO-9 był ceglaną ścianą na drodze do dalszego wznoszenia się.
Ten wyjątkowo paskudnie wyglądający boss oznacza interes: GOTO-9 może strzaskać twoją zbroję zaledwie kilkoma ciosami, ma samonaprowadzające uderzenie w brzuch, które jednym plaskiem zabijało mojego wojownika na maksymalnym poziomie, i ciągle wymiotuje szkielety, które dostają się do twojego sposób lub żółć, które sprawiają, że poślizgniesz się i wpadniesz jak skórka od banana w z pewnością śmiertelny stan oszołomienia. Po tym, jak dwukrotnie zostałem zniszczony przez GOTO-9 i nie mogłem sobie pozwolić na więcej wskrzeszenia Kill Coin, zdecydowałem, że nadszedł czas, aby zrekompensować moje niedociągnięcia odrobiną moolah. Spaliłem zestaw 10 Death Metalów za 5 USD, potem większy pakiet za 14 USD za 30 i kolejne 5 USD za jednorazową zniżkę na kolejne 30 sztuk. W tym momencie moja biedna Wojowniczka robiła uniki w swoich spodniach, jej zbroja dawno została zniszczona, a nawet mój zapas świeżo spreparowanej broni zaczynał się wyczerpywać. Kiwako i ja tak często wymienialiśmy spojrzenia, że zastanawiałam się, czy to początek pięknego romansu.

Pół godziny i około 47 Death Metali od rozpoczęcia walki, w końcu pokonałem GOTO-9 sporym kosztem mojego zdrowia psychicznego i karty debetowej. I, jak można się domyślić, uczucie triumfu było trochę puste, przeważone przez ulgę, że odrzuciłem pokusę wydawania większej ilości pieniędzy, aby zapewnić zwycięstwo. Technicznie wygrałem walkę i posunąłem się trochę dalej, ale przegrałem walkę woli z moim portfelem (ignorując fakt, że byłem już przygotowany na wydanie takich pieniędzy w pewnym momencie i wciąż mam sposoby, dopóki nie osiągnął mój limit 60 USD).
Rzucając wszystkie Death Metale, które miałem i więcej w tej walce, i kupując środki na postęp, o które nie walczyłem tak ciężko, czułem się jak wezwanie innego gracza w Dark Souls, aby skutecznie wykonał za ciebie całą pracę w przezwyciężeniu szczególnie trudna walka z bossem. Zamiast poznawać zawiłości pojedynku, wszystkie podpowiedzi i słabości szefa, które ujawniają się dopiero po wielu próbach, oparłem się o kulę wykonaną z Death Metals, aby zrekompensować mój brak wytrwałości i uporczywego wysiłku. Gdybym zaakceptował fakt, że pokonanie GOTO-9 zajmie więcej czasu, mógłbym zebrać taktykę jak wykorzystując swoją słabość do broni Red Hot Iron , lub gromadzenie niewidzialności i spowalniających czas grzybów więc mogłem łatwo uniknąć jego ataków, dopóki nie eksplodował w kałużę flaków.
Jednak kiedy patrzę wstecz na to doświadczenie, jedyne, co mogę zrobić, to się uśmiechnąć. Biorąc pod uwagę możliwość wydawania prawdziwych pieniędzy, Let It Die dało mi wyjątkowe wyzwanie, jakiego nie podjąłem wcześniej w RPG akcji. Dark Souls i tym podobne testują twoją gotowość i wytrwałość, ale umieranie i ponawianie próby nigdy nie jest kwestią oszczędności. Dzięki Let It Die możesz skutecznie zrównać każdy przypadek porażki z wydatkami 50 centów, jeśli zdecydujesz się walczyć dalej. Możesz też trzymać pieniądze w kieszeni PSN, przejrzeć zdobytą wiedzę i spróbować ponownie później. Koszt dwóch czwartych kontynuacji natychmiast przywodzi na myśl klasyczne gry zręcznościowe: możesz spróbować brutalnie przebić się przez twardziela, takiego jak Metal Slug, lub postarać się o 1 kredyt, który można osiągnąć tylko dzięki prawdziwemu mistrzostwu. Pytanie ile czasu oraz pieniądze, które chcesz wydać. Satysfakcja, jaką czerpiesz z tego spotkania, jest bezpośrednio skorelowana z pracą, którą włożysz, i z tym, jak bardzo jesteś zdecydowany, jeśli chodzi o pozwolenie, by pieniądze wypalały ci dziurę w kieszeni.

Mam nadzieję, że zaczerpniecie z mojej historii, że Let It Die przetestuje wasze umiejętności na nowe, odświeżające sposoby, nawet jeśli struktura RPG akcji jest przyjemnie znajoma. Kupowanie dodatkowych żyć może brzmieć jak najniższa forma, jaką mogą przybrać mikrotransakcje, z wyjątkiem możliwości przejścia do kończącego przerywnika lub odblokowania po grze za pomocą prostej płatności. Ale Let It Die obsługuje swoje systemy generujące przychody z gracją i powściągliwością, dając Ci całą odpowiedzialność za to, co chcesz wydać. Wielu graczy wspominało, że doszli do 40. piętra bez płacenia za jeden Death Metal. Szczerze mówiąc, nie mam nic przeciwko powtórce mojego doświadczenia z GOTO-9 dla późniejszych szefów blokujących drogi, ponieważ jestem gotów wydać trochę gotówki zamiast czasu, aby ułatwić sobie podróż na szczyt Wieży. Jak wie każdy, kto ma ogromne zaległości w grze, czas może być cenniejszym zasobem niż pieniądze.
Jednym z powodów, dla których ludzie kochają gry Souls, jest sposób, w jaki sprawiają, że jesteś nadwrażliwy na niebezpieczeństwo, co sprawia, że jesteś w ciągłym stanie wysokiej czujności, aby nie stracić swoich cennych dusz. Wynikające z tego napięcie i poczucie samozachowawczy sprawiają, że porażka jest tak gorzka, a zwycięstwo tak radosne. Ale Let It Die podnosi poprzeczkę jeszcze bardziej, ponieważ nic tak nie wzmacnia wartości wirtualnego życia, jak powiązanie z nim kosztów w świecie rzeczywistym. Jedynym sposobem, aby zobaczyć, jak zareagujesz na to dodatkowe ryzyko, jest pobranie Let It Die i wypróbowanie go samemu, co nic Cię nie kosztuje. To, czy zamierzasz zachować to komplementarne, zależy wyłącznie od Ciebie.