211service.com
X-Men crossover X Sekrety tarota w stylu Swords ujawnione przez Tini Howard
(Źródło zdjęcia: Marvel Comics)
ten „Świt X” pierwszy crossover ery X-Men „X of Swords” rozpoczyna się w tym tygodniu X of Swords: Stworzenie #1 , który przygotowuje scenę dla epickiego 22-odcinkowego wydarzenia, które rozciąga się przez każdy tytuł w linii X-Men – wszystkie kierowane przez architektów wydarzenia, pisarza X-Men Jonathana Hickmana (tzw. „Głowa X”) i Pisarka Excalibura Tini Howard.
Opierając się na ziarnach historii, które rosły od czasu premiery „Świtu X”, jednym z głównych wkładów Howarda w „X of Swords” – poza nazywaniem wydarzenia, które jest wymawiane „Dziesięć mieczy” – była koncepcja nowy rodzaj zmutowanej magii, która napędza historię i wstrzykuje symbolikę ze sztuki wróżbiarskiej kart tarota do struktury.
Newsarama rozmawiała z Howardem tuż przed wydaniem Kreacji #1, napisanej wspólnie przez Hickmana i Howarda z grafiką od Pepe Larraza, aby omówić, co to znaczy budować zmutowaną kulturę (w tym mniej oczekiwane części) i jak wykonać misję Apokalipsy to bezpośrednio doprowadziło do kryzysu w „X of Swords”.

(Źródło zdjęcia: Marvel Comics)
Newsarama: Tini, jesteś jednym z „architektów” „X of Swords” obok Jonathana Hickmana, razem z wami piszecie odpowiednio Excalibur i X-Men. W którym momencie stało się jasne, że jest to konkretna historia, do której dążysz? Kiedy naprawdę wykrystalizowała się fabuła „X of Swords”?
Tini Howard: Redaktorzy i twórcy X-Men spotykają się i spotykają w sali tak fizycznie, jak to możliwe – przed COVID-19, to było kilka razy w roku. Ostatni raz był na C2E2, tuż przed tym, jak wszystko zaczęło się wyłączać. Więc spędzamy razem dużo czasu w pokoju i jest wiele rzeczy, które powstają w sposób, który może być bardziej skodyfikowany niż inne doświadczenia związane z tworzeniem komiksów, które miałem.
Wszyscy omawiamy nasze wątki, a sednem dyskusji stał się pomysł, że obaj z Jonathanem musieliśmy opowiedzieć historie o Apocalypse, która jest ważną postacią w erze „Świtu X” i „X of Swords”. I trzeba przyznać Jonathanowi, że zamiast mówić: „Hej, opowiadam historię o Apokalipsie. Wycofaj się”, chciał wspólnie zbudować historię. Bawimy się, budując się nawzajem – chyba dlatego użyto terminu „architekci”.
I to nie tylko we dwoje – to całe biuro X-Men. Naprawdę ufamy sobie nawzajem jako gawędziarzom i jako ludziom, jako pisarzom. Wiedziałem, zanim zdecydowaliśmy się zrobić „X of Swords”, że Jonathan i ja pracowaliśmy razem, aby opowiedzieć tę historię o Apokalipsie, która stała się centralną narracją crossovera.
Wyrzucaliśmy pomysły, postacie, fabuły i lokalizacje, i stało się jasne, że ten pomysł, który budowaliśmy, do którego dążył Jonathan, stanie się podstawą pierwszego crossovera „Świtu X” i że zgadzało się to z tym, co robię, więc zaprosił mnie, żebym przyszedł i razem z nim napisałem, co było dla mnie naprawdę ekscytujące. Więc oczywiście powiedziałem tak i teraz o tym rozmawiamy!
O ile to się skrystalizowało, trudno powiedzieć. Wszyscy w pewnym sensie współpracujemy nad pomysłami i fabułami, a wtedy ktoś wyjdzie i powie: „Och, tak możemy to zrobić, a to będzie łuk tego” i tak dalej. Planujemy bity fabularne organicznie, a następnie łączymy je zgodnie z wymaganiami.
Nrama: „X mieczy” – powiedziałem „X mieczy”, powinienem powiedzieć „dziesięć mieczy”. Czytając to, mój mózg chce wymówić literę, a nie cyfrę.
Howarda: To moja wina. Właściwie to wina Jonathana. [śmiech] Nazwał Powers of X [ wymawiane „potęgi dziesięciu” ], a ja na to: „OK, jeśli używamy X jako dziesięciu…”
Nrama: To ma sens – nawet symbolicznie X jest jak starcie lub skrzyżowanie mieczy.
Howarda: Prawidłowy? Myślę, że jedną z pierwszych krytyki, jakie Jonathan i Jordan zadali mi było: „A co jeśli ludzie powiedzą „krzyż mieczy?”, a ja na to: „Cóż, to też w porządku!”.
Nrama: „X of Swords” został pierwotnie ogłoszony jako mniejszy crossover z mniejszą liczbą rozdziałów. Ale zyskał wiele dodatkowych części w miesiącach, w których rynek komiksów został zamknięty z powodu COVID-19. Jak zmieniła się twoja część historii w tamtym czasie i jak wpłynęło to na sposób, w jaki patrzysz na „X of Swords” jako całość?
Howarda: Zaplanowaliśmy wszystko, zanim COVID zmienił cały krajobraz. Wiedzieliśmy, że jest szansa, że w branży może się potoczyć naprawdę źle, ale szliśmy pełną parą do przodu, w pewnym sensie trzymając się ziemi – to są komiksy, to jest to, co robimy i uwielbiamy to.

(Źródło zdjęcia: Marvel Comics)
Naprawdę zdaliśmy sobie sprawę, że jeśli wydarzenie ma się zmienić w harmonogramie, to musi być coś nieco innego i że możemy go powiększyć, i na szczęście nie brakuje nam wśród nas pomysłów. Więc nie było to tak: „Musisz go powiększyć”, a bardziej „Możemy zrobić to tak duże, jak chcesz”. Zawsze mamy więcej, co chcemy zrobić.
Spędziliśmy tyle czasu na burzy mózgów, że jest wiele rzeczy, które składają się na rdzeń tematyczny wydarzenia, które moim zdaniem nie zostałyby zrealizowane, gdybyśmy zrobili to w mniejszej ilości części.
Wydaje mi się, że jest to sposób, w jaki historia miała być opowiedziana – dodatkowa przestrzeń pozwala nam dostarczać nie tylko wielkie hity, ale także te ważne momenty postaci.
Nrama: Jak właśnie powiedziałeś, tytuł „X of Swords” to twoje dzieło. Redaktor grupy Jordan D. White powiedział nam, że zdecydowanie znasz swój Tarota i że powinniśmy traktować symbolikę, której używasz tak bezpośrednio, jak nam się podoba. W jaki sposób wpadł na pomysł włączenia symboliki Tarota do historii i jak kierowałeś innych pisarzy, by używali jej w swoich częściach historii?
Howarda: Było już trochę obrazów Tarota w Uprawnienia X i ród X również, więc nie jest zupełnie nowy. W X-Men była już mitologia Tarota – jest mutant o imieniu Tarot, Gambit miał karty Tarota. Nie jestem pierwszą osobą, która włącza te koncepcje. I oczywiście wiele z tej symboliki istniało w różnych częściach ludzkiej historii i mitów.

(Źródło zdjęcia: Marvel Comics)
Ale uważam, że Tarot ładnie zazębia się z komiksami, ponieważ kiedy rozdajesz karty Tarota, tak naprawdę masz narrację, która jest opowiedziana sekwencyjnie za pomocą obrazów, które tworzą opowieść o tym, dokąd może się toczyć. Trochę jak komiksy, prawda?
Myślę więc, że Tarot i komiks bardzo dobrze ze sobą współgrają jako wizualizacje, które kierują potencjałem fabuły.
Jeśli chodzi o samą Dziesiątkę Mieczy, cóż, Dziesięć kart zawsze symbolizuje zakończenie.
Jeśli nie znasz kart Tarota, mają one cztery kolory, a każda karta jest ponumerowana, trochę jak karty do gry – a Dziesiątka to ostatnia karta każdego koloru. Tak więc karty, które są Dziesiątką w ich kolorze, zwykle symbolizują kulminację pomysłu, coś, co dobiega końca.
Nrama: To zwięzłe. I… złowieszczy…
Howarda: [śmiech]
Nrama: Wspomniałeś o mistyce. To taka strona mutacji i społeczeństwa krakoan, którą odkrywasz w Excaliburze, odwiedzając Avalon i Otherworld w ramach planów Apocalypse – nie mam pojęcia, jak wymówić ten symbol, więc mówię Apocalypse.
Howarda: W porządku, jesteś człowiekiem! Tak powinno się go nazywać. Nie masz wzniosłego języka mutanta, który pozwoliłby ci wymówić jego krakoańskie imię.
Nrama: Och dobrze, czuję się wtedy trochę lepiej [śmiech]. Ekskalibur #12 wiązało się z zakończeniem rytuału Apokalipsy, aby ukończyć bramę do Otherworldu. Jak ten rytuał i sama Apokalipsa pasują do „X of Swords”? Odegrał tak wiele ról w historii mutantów.
Howarda: Apocalypse była pierwszą postacią, którą naprawdę zniewoliła ich przyszłość, kiedy przeczytałam opis tego, co planował Jonathan, i dostałam propozycję dołączenia do nich, jeśli spodobają mi się te pomysły i będę ich częścią. Zrobiłem – i to, co naprawdę utkwiło we mnie, to pomysł na Apocalypse, jakim człowiekiem się stanie.
Mutanci przeszli ten rodzaj naprawdę szybkiego zwrotu, w którym przeszli od aktywnego polowania i ledwo zdolnego do przetrwania, nie mówiąc już o prosperowaniu jako kultura, do posiadania własnej wyspy i własnego społeczeństwa, na którym można było budować. Ale dla większości społeczeństw, antropologicznie, przechodzą przez ten długi okres, w którym budują kulturę i historię oraz rzeczy, które się z tym wiążą.
Mutanci nigdy tego nie dostali. Przeszli od ucieczki przed zagładą i prześladowaniami do polubienia, oto twoje królestwo. Ale dla Apocalypse jest jeszcze wiele do zrobienia, zmutowane dziedzictwo kulturowe i tradycje do zbudowania – takie rzeczy jak idea magii.

(Źródło zdjęcia: Russell Dauterman (Marvel Comics))
Antropologicznie i kulturowo magia jest wyrazem mądrości i idei, które rozwijają się wraz z rozwojem społeczeństwa. Tak więc Apocalypse wpada w te idee budowania koncepcji zmutowanej tradycji magicznej. Chodzi o to, czym naprawdę jest magia, do czego może służyć, do czego służy – jest bardzo mózgowa, ale wkraczamy w nią już na samym początku.
Apokalipsa wyłania się z ideą zmutowanej magii i tego, co ona dla niego znaczy i jak zamierza ją praktykować. I to wszystko wydaje się być zagrożeniem. Ale to, co robił, było zasiane przez długi czas, aż do Domu X, Mocy X, Komiksy Marvela #1000 , zobaczysz elementy, które zostały zapowiedziane w tych historiach.
Dowiesz się wiele o tym, co robi Apocalypse i jakie są jego rzeczywiste cele w X of Swords: Creation #1.
Nrama: Odgrywanie tej idei magii jako pewnego rodzaju kulturowej interpretacji mądrości, czegoś, co teraz rozwijają mutanty i które rzeczywiste ludzkie kultury rozwinęły w prawdziwym świecie, oraz Tarota jako zbioru symboli i idei, które odbijają się echem w różnych kulturach , czy zobaczymy coś, co jest równoważne, z braku lepszego określenia, zmutowanej wersji Tarota?
Howarda: Społeczeństwo krakoańskie to coś, o czym rozmawiamy, coś, o czym często przeprowadzamy burzę mózgów w pokoju X. Dużo myślimy o tym, co to znaczy być mutantem mieszkającym na Krakoa. I pod pewnymi względami idea Krakoa to nie tylko miejsce, ale kultura, komplikuje to dla niektórych mutantów. Wiele mutantów przybywa do Krakowa z własnymi praktykami kulturowymi i wierzeniami.
Niektóre mutanty od razu się tym zajmują, ale inne nie chcą żadnej jego części. Na przykład Pete Wisdom chce być w domu i robić swoje – nie interesuje go życie na Krakoa. Ale dla innych mutantów bardzo łatwo jest przyjąć tę ideę tożsamości krakoan.

(Źródło zdjęcia: Marvel Comics)
A to obejmuje mutantów tworzących własne praktyki kulturowe, własną krakoańską interpretację rzeczy. Myślę, że idea zmutowanych kart tarota jest może trochę dosłowna, ale na pewno zobaczymy zmutowaną wersję wielu archetypów, które są reprezentowane w Tarocie – niektóre z nich być może nawet fizycznie. Zobaczymy, jak X-Men i części tej historii ucieleśniają koncepcje, które pasują do kart Tarota, takich jak Błazen, Hierofant, Wieża i tak dalej.
Nrama: Zatem równolegle pojawia się pytanie, czy Tarot jest narzędziem do wróżenia, jaką rolę odgrywa wróżenie w społeczeństwie takim jak Krakoa, gdzie są mutanci, którzy potrafią dosłownie czytać w myślach lub widzieć przyszłość w konkretny sposób? Ile to wpływa na „X of Swords”?
Howarda: Nie chcę odpowiadać na to pierwsze pytanie i to nie dlatego, że to nie jest dobre pytanie. Właściwie to jest Świetnie pytanie – ale jak działa pisanie w zespole i spoilery, naprawdę nie chcę zdradzać, co może nadejść po „X Mieczy”.
Powiem tylko, że zachęcam ludzi do zastanowienia się, że Tarot nie jest narzędziem do przewidywania przyszłości, jest narzędziem do układania narracyjnych pomysłów o rzeczach, które móc zdarzyć.
Nie chcę, żeby ludzie myśleli, że lubię siadać i ciągle myśleć o Tarocie, albo że to ideologia, albo że piszę „X of Swords”, bo naprawdę kocham Tarota.
Powodem, dla którego studiowałem Tarota i posiadam kilka talii Tarota i jestem nim tak zafascynowany, jest to, że jest on dla mnie naprawdę interesujący jako narzędzie samopoznania. Nie staram się przepowiadać przyszłości kartami, używam ich jako narzędzia do nauczenia się czegoś o sobie.

(Źródło zdjęcia: Marvel Comics)
Więc nawet jeśli za kartami Tarota nie ma żadnego znaczenia ani magicznej mocy, nawet jeśli są to po prostu ładne karty z ładnymi obrazkami, które trzymam w dłoniach i układam w określony sposób, to nadal jest to cenne, ponieważ sprawia, że rozważam ideę wyższego przewodnictwa i wzajemne relacje tych archetypów w sposób, który może dać pewien wgląd w to, czego doświadczam.
Jeśli dostanę wiele kart, takich jak Cesarzowa lub Wysoka Kapłanka, na przykład karty, które reprezentują ten archetyp opiekuńczej energii, może to dać mi wgląd w to uczucie, że muszę bardziej opiekować się sobą.
Jeśli chodzi o Tarot i jego rolę w porównaniu z czymś takim, jak faktyczne przewidywanie przyszłości, Tarot nie polega na konkretnym mówieniu przyszłości, chodzi o zbadanie roli, jaką w nim będziesz odgrywać – ponieważ przyszłość zawsze się zmienia.
Nrama: Mówiąc bardziej ogólnie o „X of Swords”, w historii pojawia się kilka rzeczywistych magicznych mieczy – niektóre z nich są prawdopodobnie rozpoznawalne dla czytelników. Jaka jest twoja perspektywa na to, jak wybrano te miecze i jak zadecydowano, kto będzie dzierżył każdy miecz?
Howarda: Spędziliśmy dużo czasu, siadając i wymyślając każdy pojedynczy magiczny miecz i specjalny miecz z uniwersum Marvela, jaki mogliśmy wymyślić, oraz każdą postać, która już używa mieczy, które mogą odegrać rolę, i każdą postać, która nie? używaj mieczy, które nadal byłyby fajne, aby odgrywać rolę. [śmiech]
A potem spędziliśmy jeszcze więcej czasu na mieszaniu par i decydowaniu, które miecze mają sens, i wymyślaliśmy pomysły.
Przeprowadziliśmy burzę mózgów o nowych rzeczach – na przykład ten nigdy się nie wydarzyło, ale byłoby fajnie, czy nie byłoby super ten istnieć? Hej, ta postać nie ma folii i potrzebuje jednego – folii jak związek między postaciami, a nie folii jak folia ogrodzeniowa. Zdaję sobie sprawę, że dużo mówię o mieczach, więc powinienem to wyjaśnić [śmiech].
Po prostu robimy każdą możliwą burzę mózgów, ponieważ wszyscy jesteśmy w jak największym kontakcie. Rozmawiamy prawie codziennie – bardzo niewiele można zrobić bez konsultacji z grupą. To nie tak, że nie możemy zrobić czegoś bez ratyfikacji, ale fajnie jest układać rzeczy w grupie i współpracować.
Fajnie jest samemu zaplanować mój następny łuk – fajniej jest powiedzieć „Hej ludzie, myślę o zrobieniu tego, czy to zły pomysł, czy dobry?”. a następnie możliwość uzyskania pierwszej reakcji ludzi, którym bardzo ufasz, jest naprawdę fajna.
Nrama: Po drugiej stronie tej monety są Miecznicy z Arakko. Jest tajemniczy złoczyńca, który wciąż nie został nazwany – ale wiele dowodów sugeruje, że może to być ktoś, kogo czytelnicy ostatecznie rozpoznają.
Howarda: Mm hmm…
Nrama: Oczywiście, jeśli naprawdę nie chcesz nas zaskoczyć, nie możesz powiedzieć, kto to jest.
Howarda: Och, to Gwenpool. [śmiech]
Nrama: Wow, to ma tyle sensu, że używa tych mieczy! [śmiech]

(Źródło zdjęcia: Marvel Comics)
Chcę zapytać, jaki jest rachunek, który polega na przyjmowaniu znanej postaci i zmienianiu jej roli w zaskakujący sposób?
Howarda: Na Krakoa robimy wiele ruchomych postaci. Dużą frajdą Krakoa jest wielki eksperyment polegający na postrzeganiu ludzi jako kapitanów wojennych, członków rady, twórców królów, zmartwychwstańców – wszelkiego rodzaju rzeczy.
Na Krakoa są różne rodzaje nowych ról, które w niektórych przypadkach mają analogie, na przykład rzeczy, które mutanci już rozumieją, takie jak rząd i przywództwo, a czasami są to rzeczy, których ludzie nie mają.
Co robisz, gdy masz pięciu przyjaciół, którzy kiedyś byli twoimi kolegami z klasy i kumplami od picia, a teraz ich zadaniem jest przywracanie ludzi do życia? To trochę wzniosłe!
Jedną z moich ulubionych rzeczy w byciu pisarzem i pisaniu w Marvelu jest branie postaci i umieszczanie ich w nowych archetypach, nowych rolach, nowych wyzwaniach, więc cała koncepcja Krakoa jest dla mnie jak kocimiętka. Tak więc konkretnie w „X of Swords”, dużą częścią tego jest ciągłe obserwowanie postaci, które są kwestionowane w najgłębszy sposób, w jaki można je kwestionować.
A jak ogólnie podchodzimy do umieszczania postaci w nowych rolach? Zawsze musi być addytywny. Nie chcemy cofać postaci, chcemy rzucić im nowe wyzwania i opowiedzieć historię, która nie została wcześniej opowiedziana.

(Źródło zdjęcia: Marvel Comics)
Nrama: Co najbardziej zaskoczyło cię w pracy nad „X of Swords” i jak myślisz, co najbardziej zaskoczy czytelników, gdy do tego dotrą?
Howarda: Co mnie najbardziej zaskoczyło – chyba nie tak naprawdę że dla mnie zaskakujące, ale może być bardziej zaskakujące dla innych – i jest to coś, o czym ostatnio wspominał Jonathan, czyli jak mało ego mamy we współpracy. Wszyscy chcemy stworzyć najlepszą możliwą historię, więc jako wydarzenie nigdy nie walczymy ze sobą, wszyscy biegniemy w tym samym kierunku w tym samym czasie. Mam nadzieję, że w opowiadaniu trafi to do czytelników. Mam nadzieję, że z zewnątrz jest tak gładko, ponieważ dla nas to naprawdę jedna wielka historia.
Myślę, że najbardziej zaskoczy fanów, jak poważni jesteśmy i jak bardzo to się robi.
Jako fani komiksów jesteśmy znudzeni trwałością czegokolwiek, znaczeniem czegokolwiek lub prawdą historii. Ale teraz wszyscy naprawdę kochamy naszą pracę, całą naprzód. Próbuję odpowiedzieć, nie psując niczego…
Myślę, że ludzie będą najbardziej zszokowani zakresem. Naprawdę wielkie rzeczy, a nawet naprawdę małe rzeczy osobiste zmieniają się w życiu tych postaci – na zawsze.