Mark Hamill opowiada o śmierci Luke'a (i możliwym zmartwychwstaniu), utracie Carrie Fisher i jego ulubionych wspomnieniach z Gwiezdnych Wojen

Mark Hamill jako Luke Skywalker





Jak odchodzisz od grania jednej z najbardziej kultowych postaci w historii kina? Nie zawracaj sobie głowy pytaniem Marka Hamilla, ponieważ po ponad 40 latach od debiutu Luke'a Skywalkera wrócił do rozmowy o duchach Force, prawie Jedi i mieczach świetlnych dzięki Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi . Hamill – wraz z Harrisonem Fordem i Carrie Fisher – jest prawdopodobnie jednym z niewielu aktorów, którzy odegrali tak ważną rolę na początku i (w pewnym sensie) końcu tak ukochanej serii filmowej, i nie obwiniałbyś go, gdyby był chory do śmierci mówienia o tym - ale tak naprawdę nie jest. Cieszyłem się każdą minutą, mówi mi, kiedy rozmawiamy o jego ostatniej wyprawie w Gwiezdne Wojny na domowe wydanie Ostatniego Jedi.

Prawdziwe pytanie brzmi jednak, czy pokochał to na tyle, by powrócić jako duch Mocy w? Gwiezdne Wojny 9 ? Niestety wydaje się, że nie, ale może nie z powodów, których można by się spodziewać. Tak naprawdę nie myślałem o tym, ponieważ jest takie poczucie zamknięcia, opowiadana jest historia Łukasza. Co więcej mogę zrobić? I wiesz, musisz zacząć się od tego odłączać emocjonalnie. Mówi, dodając, że było to coś, co wydarzyło się poza ekranem, co naprawdę sprawiło, że poczuł, że nadszedł czas, aby przejść dalej. Najważniejsze [która mnie zszokowała w Gwiezdne wojny: Przebudzenie mocy ] było - Han Solo zostaje zabity! Nigdy więcej nie będę pracował z Harrisonem. Luke już nigdy nie zobaczy Hana. Uderzyło mnie to, to była pierwsza przerwa, straciliśmy członka zespołu. A potem, co stało się z Lukiem [w Ostatnim Jedi], powiedziałem „Ok, to następny link”, kiedy wciąż myślałem, że wrócę jako duch Mocy. A potem, aby stracić Carrie w prawdziwym życiu, powiedziałem „To wszystko”. Mówią, że już nigdy nie możesz wrócić do domu, a to dla mnie było prawdziwą wskazówką, że nadszedł czas, aby przejść dalej.

Nic dziwnego, że tragiczna śmierć Fishera miała tak duży wpływ na decyzję Hamilla o kontynuacji roli Luke'a Skywalkera. Para była przyjaciółmi na całe życie po pojawieniu się w oryginale z 1977 roku i często rozmawiała o tym, jak czuli się jak brat i siostra na ekranie i poza nim. Hamill pamięta jedną ze swoich ulubionych scen z Gwiezdnych Wojen i, co nie dziwi, zawiera księżniczkę Fishera Leię. Uwielbiam huśtanie się z księżniczką [w Powrocie Jedi], mówi mi, odnosząc się do scena, w której Luke i Leia uciekają z barki Jabby . W rzeczywistości byliśmy w uprzęży, tak jak kręcili Piotrusia Pana w teatrach, i normalnie wszystko idzie nie tak: kamera D nie ujęła tego, albo wyszedłeś z kadru, albo widzieliśmy boom… Mieli cztery kamery i wszyscy otrzymali to za jednym podejściem! Co za chip!



Jego rozczarowanie, że nie mógł zrobić czegoś tak fajnego więcej niż raz, nie trwało jednak długo. Narzekam na „Dobra, ten jeden raz, kiedy wszyscy dobrze to zrozumieliście, kiedy nie mogłem się tego doczekać!”, a facet powiedział: „Chcesz latać?”, a ja powiedziałem: „Założę się!”, a on zaczął latać. ja na scenie i wszyscy z ekipy się śmiali. George był zbulwersowany, bo, wiesz, uderzam o ścianę i to są problemy z ubezpieczeniem, jestem inwestycją, więc nie był z tego zbyt zadowolony. Trwało to około 30 sekund, zanim George powiedział „Zdejmij go teraz!”

Czy to tak samo zabawne pojawianie się w późniejszych filmach o Gwiezdnych Wojnach? Jedna rzecz, o którą oryginalna trylogia nigdy nie musiała się martwić, to niezadowoleni fani – coś, o czym reżyser The Last Jedi, Rian Johnson, wie aż za dobrze. Jeśli chodzi o Hamilla, on dokładnie wie, jak czują się fani: jestem związany z fanami, ponieważ sam jestem fanem. Rozumiem, że mają głęboką inwestycję, poczucie własności, ponieważ ja też i problem polega na tym, że po prostu nie możesz zadowolić wszystkich. Jedna skarga, której nie rozumiał, dotyczyła tego, co stało się ze Snoke'em. Byłem zaskoczony, że wszyscy byli tak zdenerwowani, że pozbyli się Snoke'a. On mi mówi. Z punktu widzenia Riana był to wielki faworyt w [odcinku] 9, ponieważ nie jest on ważny. Oczyszcza talię, aby konflikt między Kylo i Reyem nie przeszkadzał i nie musiał wyjaśniać, czy jest klonem, czy jest spokrewniony z Palpatine… wszystko to.



Dużo mówiło się o tym, że Hamill nie zgadzał się z Johnsonem na temat jego decyzji dotyczących Luke'a przed wydaniem Ostatniego Jedi, iw ten sposób Hamill jest bardzo podobny do niektórych fanów, ale ostatecznie postać, z której gra słynie, pomogła mu pogodzić się z rola. Mówię, że nie jestem Lukiem, ale mogę się od niego uczyć. W końcu robi właściwą rzecz dla ludzi, na których mu zależy, nie myśląc o sobie. Powiedziałem: „Cóż, co najmniej Mark Hamill może zrobić to samo dla większego dobra filmu”. Jasne, chciałbym wrócić na statki kosmiczne, wiesz, toczyć bitwy kosmiczne i robić mądre łamigłówki… Harrison muszę to zrobić! - Ale uwielbiam nieoczekiwane [i] na pewno nie spodziewałem się, że tak się potoczy. Łukasz mówi, że to nie jest sposób, w jaki myślisz, i chłopcze, czy miał rację.

Ford nie jest jednak jedyną gwiazdą, o którą Hamill był zazdrosny, gdy wrócił do franczyzy. Według Hamilla, The Last Jedi zawierało coś, czego żaden z innych filmów nie miał – pierwszą scenę seksu z Gwiezdnych Wojen – i nie był jej częścią! Mówiąc o scenie, w której Rey i Kylo Ren prawie dotykają dłoni podczas komunikowania się za pomocą Mocy, mówi: Powiedziałem to nawet Rianowi: „Kiedy masz palce, rób to… [mimy dotykają rąk] to pierwsza scena seksu w Gwiezdnych Wojnach Powiedziałem: „Nie dotknąłem palca! Chciałabym dotknąć palca!” [śmiech]. Ale pomyślałem, że to takie dziwne, ponieważ nie wiedziałem, czy jest to w ogóle powiedziane w scenariuszu, czy jest opisane w ten sposób, ale kiedy zobaczyłem to na ekranie, pomyślałem, że mam ten zarzut, powiedziałem „Wow! ' - to jest tak erotyczne, jak w Gwiezdnych Wojnach.



Pomijając brak statków kosmicznych i scen seksu, Hamill jest bardzo zadowolony z tego, jak się sprawy potoczyły. Nawet jeśli chodzi o lekko przyprawiające o mdłości zakończenie, które niektórzy z nas – patrzcie na mnie – zmusili do sięgania po chore wiadro. To, co szczególnie mi się podoba, to – i nie musieli tego robić, bo film się skończył – nagle przeskakujesz do stajni i tam jest ten mały chłopiec, wyciąga rękę i podchodzi do niego miotła. On mówi. Jest tak subtelny, kiedy pierwszy raz go zobaczyłem, myślałem, że po prostu to wziął, ale jeśli spojrzysz, wyciąga rękę i przesuwa się do niego, sugerując, że tak, ona jest [Rey] ostatnim Jedi ... do następnego Jedi. To będzie trwać wiecznie, uwierz mi. Długo po tym, jak oboje odejdziemy, będą kręcić te filmy stąd, aż do wieczności.

Star Wars: The Last Jedi jest już dostępny na Blu-ray, DVD i Digital Download.

Oto 15 rzeczy, których dowiedzieliśmy się z komentarza reżysera Star Wars: The Last Jedi , w tym najlepsze momenty Leii, które wymyśliła Carrie Fisher.