211service.com
Recenzja Doctor Strange: „Skrapia kilka świeżych składników do garnka MCU”
Nasz werdykt
Cumberbatch pasuje do Doktora Strange jak para zapinanych na zatrzask rękawiczek chirurgicznych, w kolejnym triumfie MCU. Pięknie zaprojektowany, genialnie wykonany.
Werdykt GamesRadar+
Cumberbatch pasuje do Doktora Strange jak para zapinanych na zatrzask rękawiczek chirurgicznych, w kolejnym triumfie MCU. Pięknie zaprojektowany, genialnie wykonany.
Oferty Doktora Strange Disney+ Doktor Strange 7,99 USD /mth Pogląd w Disney+— Kim pan jest w tym ogromnym multiwersum, panie Strange? Pyta guru Tildy Swinton, Przedwieczny. Arogancki, ambitny, egoistyczny i wręcz niegrzeczny Doktor – jak ciągle przypomina każdemu, kto chce słuchać – Stephen Strange (Benedict Cumberbatch) jest prosto z playbooka Marvela. Lubić Człowiek z żelaza Tony Stark przed nim, ten genialny neurochirurg tarza się w luksusie (zegarki, samochody sportowe, flesze). Po prostu wiesz, że zostanie zdjęty o jeden lub dwa kołki.
Podróż Strange na ścieżce oświecenia jest typowym romansem z rtęcią srebra: zabawna, ekscytująca i wciągająca, wsypuje kilka świeżych składników do garnka MCU, aby upewnić się, że nie jest to kolejna saga ze spandexu. Wprowadza tytułowego bohatera w samą porę, by zająć jego miejsce w 2018 roku Avengers: Wojna bez granic . Na tym pokazie jest mile widzianym dodatkiem do wszechświata.
Wyreżyserowany przez Scotta Derricksona (Sinister) Doctor Strange jest typowy dla wyprodukowanego przez Kevina Feige filmu Marvela, niemal płynnie przedstawiając bohatera, jakby był starym przyjacielem. Historia pochodzenia stworzona przy minimalnym zamieszaniu (lub tle), energicznie ustanawia powściągliwe usposobienie Strange. I wkrótce nastąpi moment, który zmieni jego życie: gwałtowny wypadek samochodowy, który uniemożliwi mu korzystanie z najważniejszych narzędzi w swoim fachu, czyli rąk.
Okrutnie odrzucając pomoc przyjaciółki/kochanki/kolegium medycznego, Christine Palmer (Rachel McAdams), Strange jest gotów spróbować każdej formy zaawansowanej operacji, która może naprawić jego kalekie palce – co ostatecznie prowadzi go do Katmandu w Nepalu. Tam poznaje Mordo (Chiwetel Ejiofor), prostolinijnego ucznia nauczyciela Swintona, który, jak się okazuje, ma dostęp do mocy spoza naszego ziemskiego królestwa.
Jeśli misją Avengersów jest walka z fizycznymi wrogami, powiedziano nam, że ci czarownicy chronią świat przed mistycznymi zagrożeniami. Działając z kilku sanktuariów na całym świecie, mogą przeskakiwać między rzeczywistościami i wymiarami, przeskakując w mgnieniu oka przez portal do dzisiejszego Londynu i Nowego Jorku. Jest coś fascynującego w oglądaniu tych wojowników biegnących ulicami Westminsteru jako przechodniów gapiących się.
Podczas gdy Strange uczy się wykorzystywać te energie i majstrować z czasem (jedna scena, gdy bawi się w tę i z powrotem z jedzeniem jabłka, jest szczególnie fajna), nadal desperacko szuka klucza do uzdrowienia swoich rąk – wciąż pokryty bliznami i chwiejny po operacji. W międzyczasie musi zmierzyć się z Kaeciliusem (Mads Mikkelsen), byłą uczennicą Przedwiecznego, która otwiera film, kradnąc strony ze swoich świętych tekstów dotyczących życia wiecznego.

Ta sekwencja przed napisami daje widzom zwiastun tego, co wizualnie ma w zanadrzu Doktor Strange: bitwa między Przedwiecznym a Kaeciliusem rozgrywana na ciągle zmieniających się budynkach, które wydają się składać w siebie, w stylu Incepcji. Obnoszące się z niezwykle imponującym CGI, te kalejdoskopowe efekty naprawdę nadają ton najbardziej trippieskiemu filmowi Marvela. Z pewnością Derrickson i jego projektanci radzą sobie z surrealistycznymi krajobrazami przedstawionymi w oryginalnych komiksach stworzonych przez Steve'a Ditko.
To prawda, że istnieje dokuczliwe uczucie, że Doktor Strange sięga po zbyt dobrze znane tropy, które można zobaczyć we wszystkim, od Gwiezdnych Wojen (złożoność mentora / ucznia) przez Matrix (alternatywne rzeczywistości), a nawet Dzień Świstaka, aczkolwiek bez Billa Murraya. Ale Derricksonowi i jego współscenarzystom Jonowi Spaihtsowi i C. Robertowi Cargillowi udaje się wyczarować wystarczającą oryginalność – pomimo nieuniknionego starcia, od którego wisi los świata.
Scenariusz jest mądrze oświetlony humorem, by przełamać wszelkie utrzymujące się zadęcia. W rzeczywistości nie wszystko to działa; nawiązania do Adele, Eminema i Beyoncé są wymuszone. Ale jest też kilka fajnych gagów – od źle zachowującego się płaszcza lewitacji Strange po moment, w którym Mordo wręcza Strange'owi kartę z tajemniczo brzmiącym „Shamballą”. To hasło do Wi-Fi, wyjaśnia. Nie jesteśmy dzikusami.
Z obsadą kierowaną przez brytyjskie trio Cumberbatch, Ejiofor i Swinton – nie zapominając o Benedictu Wongu, który gra strażnika świętych tekstów Przedwiecznego – miło jest zobaczyć film Marvela, który wydaje się tak domowy. Cumberbatch może i wcześniej grał geniusza – Sherlocka, Stephena Hawkinga, Alana Turinga – ale przyprawia Strange'a z odpowiednią dozą arogancji, aby upewnić się, że nie od razu wpadniemy w jego uroki.
Niestety, McAdams zostaje z niewdzięczną rolą dziewczyny, chociaż jest wystarczająco gra, aby upewnić się, że nigdy nie stanie się głównym słabym punktem. W międzyczasie Derrickson wszczyna zamieszki, wypełniając ekran naprawdę psychodelicznymi obrazami. Od nawiązań do The Doors of Perception Aldousa Huxleya po widok Dziwnego z rękami wyrastającymi z palców, to może być jeszcze film MFO – Most Far Out – MCU.
Oferty Doktora Strange Disney+ Doktor Strange 7,99 USD /mth Pogląd w Disney+ Werdykt 44 z 5
Doktor StrangeCumberbatch pasuje do Doktora Strange jak para zapinanych na zatrzask rękawiczek chirurgicznych, w kolejnym triumfie MCU. Pięknie zaprojektowany, genialnie wykonany.
Więcej informacji
| Dostępne platformy | Film |