Recenzja Guardians of the Galaxy 2: „Witamy powrót na duży ekran”

Nasz werdykt

The Guardians z zadowoleniem wracają na duży ekran, który mimo wielu pozytywów nie dorównuje oszałamiającym wysokościom oryginału.





Werdykt GamesRadar+

The Guardians z zadowoleniem wracają na duży ekran, który mimo wielu pozytywów nie dorównuje oszałamiającym wysokościom oryginału.

oferty Strażnicy Galaktyki Cz. 2 7,99 USD /mth Pogląd w Disney+

Wiem, czego szukasz. Dziecko Groot. Chcesz wiedzieć, czy Baby Groot jest tak uroczy i fajny, jak wyglądały na zwiastunach Guardians of the Galaxy 2. Cóż, jestem tu, aby ci powiedzieć, że on jest - wczesne werdykty nie kłamały, kiedy mówią, że kradnie show - a jeśli Disney ogłosi spin-off filmu Baby Groot, albo serial telewizyjny spin-off Baby Groot, albo… do diabła, spin-off Baby Groot sole kąpielowe, nie mam wątpliwości, że przyniosłoby to mnóstwo gotówki. Kto by pomyślał, że tyle serca i humoru można wlać w maleńką gałązkę, która mówi tylko trzy słowa? Co za koleś. Och, czekaj, chcesz więcej?

Teraz, gdy jest już oczekiwany sequel Guardians of the Galaxy, fani będą chcieli wiedzieć jedną rzecz (oprócz Baby Groot); czy jest zgodny z oryginałem? Cóż, niestety nie. GOTG2 zmaga się z tymi samymi problemami, co wszystkie sequele – jak odzyskać magię oryginału, skoro publiczność już to wszystko widziała? Niestety Guardians 2 zbyt mocno stara się naśladować swój pierwszy film i często nie trafia w cel. Jednolinijki są zbyt oczywiste, odkrycia emocjonalne zbyt wymuszone, a niektóre sceny z oryginału są prawie całkowicie odtworzone (tak, naprawdę). Powiedziawszy to, sequel Guardians, który nie osiąga oszałamiających wyżyn swojego oryginału, jest wciąż cholernie dobrym filmem, z którego fani będą zadowoleni, jeśli być może trochę rozczarowani.

***Ostrzeżenie: Niektóre spoilery fabuły do ​​omówienia w następnych dwóch akapitach. O ile nie widziałeś filmu, rozpocznij od miejsca, w którym jest napisane „Koniec spoilerów fabuły”***



Dołączamy do Strażników, którzy przygotowują się do walki z międzywymiarową, pożerającą baterie bestią o niesamowitych proporcjach, a cała sekwencja otwierająca to mile widziane ponowne wprowadzenie do dziwacznej rodziny. Chwila każdej postaci w centrum uwagi sprawi, że poczujesz się ciepło i niewyraźnie, zanim Baby Groot wykona układ taneczny, który ma ukraść twoje serce. Jak zapewne zgadłeś po zwiastunach, nie jest to główna fabuła filmu – jest to zarezerwowane dla taty Petera Quilla (Chris Pratt), Ego, granego przez Kurta Russella. Na szczęście film nie traci czasu na przedstawienie go i niedługo będziesz świadkiem jednego z najdziwniejszych zjazdów rodzinnych wszechczasów. Okazuje się, że Quill, czyli Star-Lord, i jego tata są bogami (z małym „g”) i mogą wytworzyć wszystko z energii i żyć wiecznie. Mniej zaskakujące jest to, że Ego nie jest szczęśliwym, pocieszającym, niedoszłym tatą, za jakiego się podaje.

Podczas gdy to wszystko się dzieje, mamy drugorzędne historie o Mgławicy (Karen Gillan), Yondu (Michael Rooker) i Ravagers oraz Kismet (Elizabeth Debicki) i jej Suwerenach (którego nie zepsuję tutaj) i podczas gdy oni wszyscy są naprawdę dobrze, oznacza to, że minie trochę czasu, zanim zdamy sobie sprawę z głównego wątku. A potem, kiedy już to zrobimy, po prostu czekamy, aż drugi but spadnie (Ego, aby ujawnić, że nie ma nic dobrego), co sprawia, że ​​przygotowanie do ujawnienia jest niezadowalające. Dodaj do tego fakt, że Marvel z pewnością nie rozwiązał swojego słabego, złego faceta z Ego, i czujesz, że drugorzędne fabuły są o wiele bardziej ekscytujące i przekonujące niż główna. Nie są to jednak wszystkie złe wieści, gdy już miniemy materiał, który widzieliśmy w zwiastunach (uwierz mi, jeśli obejrzałeś je wszystkie zajmuje trochę czasu), wracamy do staromodnej dobrej akcji Strażników, gdy zespół próbuje zniszczyć żywą planetę.



Czytaj więcej

9 pytań, które mam po obejrzeniu Guardians of the Galaxy 2

***Spoilery fabuły się kończą***



Tam, gdzie GOTG2 błyszczy, są jego postacie… a przynajmniej większość z nich. Podczas gdy Star-Lord i Gamora (Zoe Saldana) znów flirtują i walczą, jakby nigdy nie przestali, ich postacie tak naprawdę nie rozwijają się dalej niż w pierwszym filmie. (Co wiele mówi, biorąc pod uwagę, że Quill odkrył w tym filmie połowę swojej biologicznej rodziny.) Nebula jest jedną z najsilniejszych postaci (drugą po Groocie), a jej występ dodaje zarówno głębi jej udręczonej historii, jak i mocniejsze fundamenty fabuły do swojej siostry. Russell też cieszy się oglądaniem, pomimo ograniczonych możliwości, jakie mu dano, ale tak naprawdę to jego towarzysz Mantis, grany przez Pom Klementieff, który również przyciągnie widzów. Jej słodka naiwność doskonale komplementuje brutalną szczerość Draxa (Dave Bautista), a para tworzy przyjaźń, która jest nie tylko przezabawna i rozgrzewająca, ale naprawdę wiarygodna. W tym filmie dowiadujemy się więcej o przeszłości Yondu i to jego występ naprawdę niesie fabułę Quilla.

Co zaskakujące, reżyser James Gunn nieznacznie zmienił oprawę wizualną GOTG2, tworząc w sequelu niemal awatara. Jeśli, tak jak ja, podobał ci się kolorowy, ale nieco poobijany wygląd oryginału, te psychodeliczne wizualizacje mogą cię przytłaczać, ale nie można zaprzeczyć, że wygląda niesamowicie. Sekwencje akcji również nie pozostawiają wiele do życzenia, gdy Strażnicy ponownie odnajdują się, pracując razem na swój własny, przypadkowy i wyjątkowy sposób. A kilka ostatnich chwil, w których katastrofa wydaje się nieunikniona, wydobywa z każdej z tych postaci to, co najlepsze. Fani będą również zadowoleni, gdy zobaczą różnorodne jajka wielkanocne, które przybliżają publiczność, nie przysłaniając reszty filmu, a historia w żadnym momencie nie opiera się zbytnio (ani nawet nie wspomina) o reszcie MCU, a to, co wiemy, to wchodzę Avengers: Wojna bez granic .



Jedyną negatywną rzeczą, jaką mogę powiedzieć o Guardians of the Galaxy 2, jest to, że po prostu nie jest tak dobry jak oryginał (a jego złoczyńca wymaga trochę pracy). A to jest coś, co jest naprawdę trudne każdy kontynuacja do zrobienia. Jest pełen akcji, jest zabawny (chociaż żałuję, że nie powstrzymali jeszcze kilku śmiechu z promocji), a jego postacie nadal błyszczą jasno, a garstka z nich nawet daje występy godne wstawiennictwa i oklasków . Nikt nie obejrzy tego filmu i nie pomyśli, że jest zły – to tylko kolejny dowód na to, że Marvel cierpi z powodu własnego sukcesu. W końcu, kiedy raz ratujesz wszechświat, nikt nie jest pod takim wrażeniem za drugim razem.

oferty Strażnicy Galaktyki Cz. 2 7,99 USD /mth Pogląd w Disney+ Werdykt 4

4 z 5

Strażnicy Galaktyki Cz. 2

The Guardians z zadowoleniem wracają na duży ekran, który mimo wielu pozytywów nie dorównuje oszałamiającym wysokościom oryginału.

Więcej informacji

Dostępne platformyFilm
Mniej