Recenzja Jumanji: The Next Level: „Może nie jest na wyższym poziomie, ale ma grę”

(Zdjęcie: Sony)

Nasz werdykt

Część energii opadła, ale ta solidna jak skała kontynuacja ma wystarczająco dużo chichotów i westchnień, by przyciągnąć tłumy widzów.





Werdykt GamesRadar+

Część energii opadła, ale ta solidna jak skała kontynuacja ma wystarczająco dużo chichotów i westchnień, by przyciągnąć tłumy widzów.

W grudniu 2017 roku Jumanji: Welcome To The Jungle wyglądało na koniec gry, zanim jeszcze pojawiło się na naszych ekranach. Ponowne uruchomienie rodzinnej serii fantasy (Jumanji i swego rodzaju kontynuacja Zathura: Kosmiczna przygoda), która leżała uśpiona przez 14 lat? Film o grze wideo? A otwarcie zaledwie kilka dni po Star Wars: The Last Jedi? To twoje trzy życia odeszły właśnie tam. Albo nie, jak się okazało: zawsze swawolna i czasami szaleńcza aktualizacja Jake'a Kasdana kosztowała 962 miliony dolarów w kasie.

Minusy tej historii sukcesu? Ta kontynuacja nadchodzi z oczekiwaniami na wyższym poziomie, co oznacza, że ​​musi spełnić obietnicę tego odważnego tytułu, gdy ponownie zmierzy się z filmem Gwiezdnych Wojen, The Rise Of Skywalker. Cóż, Kasdan i jego dwaj współautorzy mają trzypunktowy plan gry: 1) zmiana nastolatków – Spencer (Alex Wolff), Martha (Morgan Turner), Lodówka (Ser'Darius Blain) i Bethany (Madison Iseman) – zamieszkają które awatary (Smolder Bravestone Dwayne'a Johnsona, Ruby Roundhouse Karen Gillan, Mouse Finbar Kevina Harta, Prof Oberon Jacka Blacka); 2) przedstawienie dziadka Spencera, Eddiego (Danny DeVito) i jego starego kumpla Milo (Danny Glover); którzy są również wciągnięci w grę; oraz 3) otwarcie świata, aby nasi bohaterowie zmierzyli się nie tylko z terenami w dżungli, ale także z pustyniami i ośnieżonymi górami.



Teraz w nowej misji (określonej naturalnie przez NPC Rhysa Darby'ego, Nigela Billingsleya) odzyskania Sokoła Klejnot od Jurgena Brutala (Rory McCann – vel The Hound z Gry o Tron), gang walczy ze stadem oburzonych strusi, głodnych hien i bojowych mandryli, gdy rozwiązują różne łamigłówki, aby przejść przez coraz trudniejsze poziomy. Po drodze kłócą się i przekomarzają, a Eddie i Milo naturalnie znajdują czas, aby zgarnąć żale, które zablokowały ich przyjaźń na 15 lat. Tymczasem Martha i Spencer, których romantyczny związek jest napięty, rozmawiają o swoich problemach.

Powoli zaczyna się, zanim ładnie się naładuje, Jumanji: Następny poziom jest świetną zabawą i, gdy sprawy zaczynają się przeciągać, przedstawia Akwafinę jako nowego awatara Ming, włamywacza kotów, którego kluczową słabością jest pyłek. Gwiazdy najwyraźniej bawią się w piłkę, małpując nawzajem swoje wzorce mowy i maniery – Johnson przywodzi na myśl nerwową złośliwość DeVito, a zwykle wygadany Hart zgrabnie pasuje do celowego wypowiedzenia Glovera – nawet jeśli sztuczka zamiany ciała nieuchronnie traci trochę ze swojej świeżości za drugim razem okrągły.

Może nie jest na wyższym poziomie, ale ma grę. Mimo to, wszelkie przyszłe raty mogą chcieć przebudować i naprawdę wstrząsnąć. O czym, sądząc po codzie, Kasdan i spółka już wiedzą. Spodziewaj się, że Jumanji: To gówno staje się prawdziwe, aby wkroczyć do kin w 2021 roku...



Werdykt 3

3 z 5

Recenzja Jumanji: The Next Level: „Może nie jest na wyższym poziomie, ale ma grę”

Część energii opadła, ale ta solidna jak skała kontynuacja ma wystarczająco dużo chichotów i westchnień, by przyciągnąć tłumy widzów.

Więcej informacji

Dostępne platformyFilm
Mniej