Recenzja Matrix Resurrections: „Sukcesy tam, gdzie inne restarty zawiodły”

(Zdjęcie: Warner Bros.)

Nasz werdykt

Zapomnij o tym, co myślisz, że wiesz… Matrix Resurrections to zawiła metanarracja zakorzeniona w historii miłosnej na wieki.





Werdykt GamesRadar+

Zapomnij o tym, co myślisz, że wiesz… Matrix Resurrections to zawiła metanarracja zakorzeniona w historii miłosnej na wieki.

Matrix Resurrections to zagadka otoczona zagadką; thriller science-fiction o wysokiej koncepcji, który wystawia na próbę twoją cierpliwość i wymaga uwagi; sequel, który składa hołd swoim przodkom, jednocześnie torując nową ścieżkę. Nikomu nie można powiedzieć, czym jest Matrix, powiedział kiedyś Morfeusz Lawrence'a Fishburne'a. Musisz to zobaczyć na własne oczy. Aby uwierzyć, trzeba zobaczyć czwartą część tego przeczącego gatunkowi behemota.

Co więc możemy Ci powiedzieć, nie zdradzając zbyt wiele? Cóż, Zmartwychwstania to po prostu najbardziej metafilmowy film roku. Lana Wachowski, reżyserująca bez siostry Lilly, zajrzała przez lustro, zobaczyła dominujące na ekranach kin restarty i sequele i postanowiła przełamać system od środka. Zmartwychwstania nie mogą uciec od bycia częścią czwartej ukochanej serii, ale uwalniają się od konwencji z bijącym sercem rozmachem.



Symbolem podejścia Wachowskiego jest otwarcie: Zmartwychwstanie zaczyna się od odtworzenia sceny po scenie pierwszego Matrixa – ale coś jest nie tak. Bugs, grany pewnie przez debiutantkę serialu Jessicę Henwick, obserwuje, jak agenci walczą z Trinity (Carrie-Anne Moss). Przypuszczamy, że pojawi się agent Hugo Weaving, Smith, ale pojawia się ktoś inny…

„Nic tak nie łagodzi niepokoju, jak odrobina nostalgii” – mówi później Morfeusz Yahya Adbul-Mateen II. Wachowski ma ten sam pogląd: materiał filmowy z pierwszych trzech filmów jest często wplatany. Nawet sama obecność Morfeusza powoduje niesamowite wrażenie, postać teraz umiejętnie radzi sobie z nowo odkrytą groovynością przez Adbul-Mateen.

W punkcie środkowym Zmartwychwstanie traci wszelkie pozory tego, co znajome. Najbardziej imponującym wyczynem scenariusza jest opowiedzenie historii, która rodzi nowe pytania dotyczące samej Matrycy. I choć zdarzają się momenty, w których fabuła chwieje się, spadając do zbudowanej maszynowo króliczej nory, więź między Neo (Keanu Reeves) i Trinity zakotwicza wszystko.



Pomimo tego, że obaj nie żyją pod koniec Rewolucji, kultowe postacie Reevesa i Mossa powracają w pełnym wymiarze, a miłość – i udręka – między nimi są namacalne. Reeves odgrywa bardziej znaczącą rolę, ale ich chemia jest bardziej elektryzująca niż kiedykolwiek.

To nie będzie dla wszystkich; jeśli twoja cierpliwość do metakomentarza będzie słaba, prawdopodobnie będziesz walczył. Jednak Resurrections udaje się tam, gdzie inne restarty zawiodły: zerwanie z tym, co znane, aby opowiedzieć historię zarówno na czas, jak i ponadczasową.


Matrix Resurrections jest w kinach od 22 grudnia. Sequel jest również dostępny w HBO Max w USA od tego samego dnia. Więcej informacji znajdziesz w naszym przewodniku po najlepsze filmy science fiction cały czas.



Werdykt 4

4 z 5

Recenzja Matrix Resurrections: „Sukcesy tam, gdzie inne restarty zawiodły”

Zapomnij o tym, co myślisz, że wiesz… Matrix Resurrections to zawiła metanarracja zakorzeniona w historii miłosnej na wieki.

Więcej informacji

Dostępne platformyFilm
Gatunek muzycznyAkcja
Mniej