Recenzja Star Trek: Lower Decks: „Wiele odniesień do Treka, za mało żartów”

(Zdjęcie: CBS)

Nasz werdykt

Program, który będzie potrzebował trochę czasu, aby stać się komedią, jaką naprawdę chce być





Werdykt GamesRadar+

Program, który będzie potrzebował trochę czasu, aby stać się komedią, jaką naprawdę chce być

Lata 90. i początek XXI wieku były najbogatszym okresem w znakomitej historii Star Trek. Dzięki generowaniu The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager i Enterprise setki odcinków – a także pięciu przygód filmowych – to był dobry czas na bycie Trekkie.

Okazało się jednak, że naprawdę można dostać za dużo dobrego. Star Trek w końcu stał się ofiarą własnego sukcesu i zanim franczyza zatrzymała się z Enterprise i słabym Nemezis, wydawało się, że cała Federacja potrzebuje przemyślenia. Z honorowym wyjątkiem podejmowania ryzyka Deep Space Nine, programy telewizyjne były tak przywiązane do podtrzymania bezkonfliktowej wizji przyszłości twórcy Treka Gene'a Roddenberry'ego, że odcinek po odcinku wydawało się, że został wyrzucony z replikatora. To, co zadziałało w The Next Generation, wydawało się coraz bardziej zmęczone, gdy dekadę później pojawiło się w Enterprise.



Na szczęście wygląda na to, że współczesne wcielenie Star Trek TV nauczyło się na błędach z przeszłości. Z sześcioma odrębnymi pokazami na różnych etapach produkcji i rozwoju, jesteśmy w trakcie kolejnego masowego ataku Gwiezdnej Floty na mały ekran – ale tym razem nikt nie mógł oskarżyć nikogo o poleganie na poprzednich planach Treka.

I tak po Star Trek: Odkrycie wprowadził Gwiezdną Flotę do F-Bomb, a Star Trek: Picard dał Jean-Lucowi ponurą przyszłość, której nikt nie przewidział, otrzymujemy program, który naprawdę odważnie idzie tam, gdzie żaden Trek wcześniej nie dotarł – w rzeczywistości jest to prawdopodobnie najbardziej radykalne odejście serii kiedykolwiek zrobił.

Chociaż Star Trek: Lower Decks nie jest pierwszą kreskówką o Treku – seria animowana kontynuowała oryginalną pięcioletnią misję Enterprise w latach 70. – to jest pierwsza niesamowita komedia. W związku z tym musi przejść tę cienką granicę między poszanowaniem mitologii Treka a byciem zabawnym. Jest to akt równoważenia, który udaje mu się osiągnąć – mniej więcej…



Pomysł podążania za młodszymi członkami załogi, którzy rzadko stawiają stopę na moście, nie jest całkowicie oryginalny – tytuł nowego serialu został podniesiony z odcinka siódmego sezonu The Next Generation, który na krótko przeniósł uwagę programu na próby i utrapienia grupy chorąży.

(Źródło zdjęcia: CBS)



I chociaż różni się prawie pod każdym innym względem, Star Trek: Lower Decks wyraźnie pokazuje, że jest to ta sama era, co TNG. Więc oprócz mundurów, które przeszły subtelną metamorfozę, wnętrza USS Cerritos są niezwykle znajome – wraz z interfejsami komputerowymi LCARS i holodkami – i zamieszkane przez załogę rozpoznawalnych gatunków, w tym Trill, Orion i Bajoran. Nawet napisy końcowe są hołdem, z pieczołowicie odtworzonymi czcionkami TNG, wynikiem markowym i przypominającą Voyagera przelotną przeszłością planety – aczkolwiek taką, w której Cerritos rozbija się o górę lodową.

Tam, gdzie Enterprise kapitana Picarda był okrętem flagowym Federacji, Cerritos kapitana Freemana znajduje się na drugim końcu floty, statek z wątpliwym zaszczytem specjalizowania się w druga sytuacje kontaktowe. Ale nawet na nie elitarnym statku, takim jak ten, załoga dowodzenia nadal czuje się odległa o lata świetlne, gdy jesteś uwięziony na młodszych stanowiskach.

Podstawowa grupa postaci została wyraźnie stworzona z myślą o komedii. Jest ambitny, książkowy chorąży Boimler (głos zabrał Jack Quaid chłopców), który ma nadzieję, że jest na dobrej drodze do fotela kapitana; Ensign Mariner (Tawny Newsome z Space Force), buntownik grupy, który lubi kwestionować autorytet i likwidować Boimlera; medyk chorąży Tendi (Noël Wells), przybysz na Cerritos, który służy jako oczy publiczności na statku; i inżynier Ensign Rutherford (Eugene Cordero), którego nowe cybernetyczne implanty sugerują, że od czasu do czasu będzie miał logiczną atmosferę postaci Data/Spocka. Ale tylko sporadycznie.



W ich grze jest wystarczająco dużo, by sugerować, że będą zabawnym kwartetem, z którym można spędzać czas – zwłaszcza w antagonistycznej walce między Marinerem a Boimlerem. Ich specjalizacje sugerują również, że zobaczymy wiele różnych obszarów statku.

Na froncie wizualnym show w pełni wykorzystuje fakt, że nie musi martwić się o drogie efekty wizualne czy makijaż. Mieszanka drobnych kosmitów podobnych do świni, gigantycznego pająka i setek członków załogi zombie sprawiłaby, że byłaby ona zbyt kosztowna w akcjach na żywo, więc dobrze wróży, że zespół produkcyjny jest przygotowany do wypchnięcia łodzi pod względem skali. Robią też chytre ukłon w stronę Star Trek: The Animated Series M’Ress, z naczelnym lekarzem, który należy do tej samej rasy kotów Caitian – stworzenie jej na prawdę byłoby ogromnym wyzwaniem.

Nic dziwnego, że widać wpływ Ricka i Morty'ego na projektowanie i animację postaci, biorąc pod uwagę, że twórca Lower Decks, Mike McMahan, pracował zarówno nad Rick and Morty, jak i Solar Opposites. Niestety – i to jest największy problem nowej serii – nie jest ona tak zabawna ani tak sprytna, jak jej poprzednicy. Często jest zabawny i wyśmiewa dziwactwa wszechświata Star Trek, tak jak zrobił to Robot Kurczak w Gwiezdnych Wojnach, ale nigdy nie jest wystarczająco dobry, aby wywołać śmiech w brzuchu. W przypadku programu o tak szybkim tempie jak ten, rozczarowujące jest to, że wskaźnik gagów jest tak niski.

Ale czy to Star Trek? Z odniesieniami do VISOR Geordiego, przepisów Gwiezdnej Floty, romulańskiej whisky, cha'Dicha, a nawet Gary'ego Mitchella, Lower Decks zawiera wystarczająco dużo ukłonów w przeszłość, by sugerować, że ma swoje fazery nastawione na zadowolenie hardkorowych fanów. A jednak lekceważący ton i wysoki poziom niewłaściwego zachowania (Picard byłby w ciągłym stanie facepalm) prawdopodobnie skończy się tak samo jak publiczność. Trek zawsze polegał na odkrywaniu nowych, dziwnych światów, więc zdecydowanie warto dać szansę Lower Decks.

Nowe odcinki Star Trek: Lower Decks są transmitowane w CBS All Access w USA w każdy czwartek. Transmisja w Wielkiej Brytanii to TBC.

Werdykt 3

3 z 5

Recenzja Star Trek: Lower Decks: „Wiele odniesień do Treka, za mało żartów”

Program, który będzie potrzebował trochę czasu, aby stać się komedią, jaką naprawdę chce być

Więcej informacji

Dostępne platformytelewizja
Mniej