211service.com
Star Trek: Discovery sezon 3, odcinek 1 recenzja i podsumowanie: „Prawie nierozpoznawalna wizja przyszłości”
(Zdjęcie: CBS/Netflix)Nasz werdykt
To trochę nierówna jazda, ale Star Trek: The Next Next Next Next Next Next Next Next… Generation ma obiecujący początek.
Werdykt GamesRadar+
To trochę nierówna jazda, ale Star Trek: The Next Next Next Next Next Next Next Next… Generation ma obiecujący początek.
Ostrzeżenie: to Star Trek: Sezon Discovery 3 recenzja zawiera główne spoilery do pierwszego odcinka – wiele z nich czeka na ogłuszenie. Śmiało idź dalej na własne ryzyko…
Star Trek: Voyager zrobił wielką rzecz z faktu, że jedzie tam, gdzie wcześniej nie dotarł żaden Trek. Niestety tak naprawdę nie było. Podczas gdy kapitan Janeway i przyjaciele odkrywali nieznane regiony galaktyki – kontemplując dziesięcioletnią podróż powrotną do domu, jednocześnie integrując frakcję terrorystów z załogą – nie zajęło więcej niż kilka odcinków, aby serial osiadł w starych rytmach . Całe napięcie Gwiezdnej Floty i Maquis wyparowało w jednej chwili i nawet kosmici wyglądali dziwnie znajomo – poza tym, że mieli nieco inne protezy na czołach.
Nowy sezon Star Trek: Discovery jest znacznie śmielszy. W rzeczywistości, otwierający odcinek That Hope is You, Part 1 rzuca tak wiele z tego, co jest rozpoznawalne w serii, że wydaje się, że zaczyna się od nowa. To Trek, Jim, ale nie taki, jaki znamy.
Z komandorem Michaelem Burnhamem, który rozpoczął 930 lat w swojej przyszłości, jest to tak daleko poza tradycyjnym zapleczem Treka z 23/24 wieku, że daje pisarzom możliwość całkowitego zresetowania wszechświata. To ma sens, że tak bardzo się zmienili; gdyby Burnham cofnęła się tak daleko w czasie, przygotowywałaby się do doświadczenia Czarnej Śmierci. W 3188 istniejący kanon Treka – tak często obciążający opowiadanie historii – jest tak odległym wspomnieniem, że równie dobrze mógłby nie istnieć. To odświeżające miejsce dla uwielbianej, 54-letniej franczyzy.
Ta wizja przyszłości jest prawie nie do poznania. W szczególności technologia idzie o krok dalej, a fazer i trikorder Burnhama są teraz uważane za antyki, a nawet holograficzne elementy sterujące ze Star Trek: Picard wydają się retro w porównaniu. Transportery są teraz przenośne (choć z 30-sekundowym czasem ładowania), broń ręczna zapewnia zaskakująco krwawy kop, a interfejsy użytkownika są wykonane z nieustannie zmieniającej się materii. Wizualizacje i efekty dźwiękowe wydają się pochodzić z zupełnie innej marki, a zespół produkcyjny wyraźnie cieszył się z szansy na przełamanie schematu.
Ale pomimo tego, że wszechświat jest pełen gadżetów, które wydają się działać na magię, niektóre rzeczy się cofają. W pewnym momencie minionych stuleci tajemniczy Burn spowodował eksplozję większości dilitu we wszechświecie, uniemożliwiając działanie statków kosmicznych. Federacja nie potrafiła wyjaśnić, jak i dlaczego to się stało, więc organizacja międzyplanetarna, która zawsze stanowiła kręgosłup Star Trek, stopniowo rozpadła się, do tego stopnia, że jest teraz reprezentowana przez jednego samotnego człowieka na stacji kosmicznej. Galaktyka stała się mniej lub bardziej bezprawnym miejscem, w którym podróże kosmiczne nie są już czymś oczywistym – niczym Dziki Zachód z najnowocześniejszymi gadżetami.
Burnham dosłownie wpada w ten kulturowy szok przyszłości po tym, jak wyłania się z portalu czasu, którego użyła, by ocalić egzystencję przed złowrogą KONTROLĄ SI. Po niefortunnym zderzeniu z innym statkiem kosmicznym spada w kierunku jałowej planety, która bardzo przypomina Islandię i ma dogodną do oddychania atmosferę. Wkrótce wpada na pilota statku, Clevelanda Bookera (aka Book)…
Są walki, kłótnie i dziwna zdrada, zanim utworzą sojusz dla wygody, głównie dlatego, że Book jest jedyną osobą, którą Burnham zna od tysiąca lat. Podczas gdy ich przekomarzanie się początkowo wydaje się niezręczną mieszanką ekspozycji i wymuszonego antagonizmu, jakaś prawdziwa chemia rozwija się, zanim dotrą do spektakularnego miasta Requiem.
Losowy wybór kosmitów, z którymi się spotykają – w tym znajome twarze, takie jak Andorianie, Oriony i Lurian (ten sam gatunek, co zamieszkujący Deep Space Nine Morn) – ostatecznie odczuwają bardziej Gwiezdne Wojny niż Star Trek, zwłaszcza że większość z nich wydaje się działać na czarnym rynku. Ich złom nad ładunkiem Książki kończy się zabawną, niesamowicie pomysłową sekwencją pościgu, opartą na akcji transportera w biegu, gdy protagoniści poruszają się po powierzchni planety. Przypomina to sekwencję z Wiedźmina, w której Yennefer oddaliła się od złych facetów.
Sam Book (w tej roli David Ajala) nie jest łobuzem z stylu Hana Solo, którym po raz pierwszy wydaje się być. Tak, działa w światach bezprawia, a jego pracę jako kuriera (przenoszenie towarów między holo-sprzedawcami i holokupcami) można łatwo pomylić z pracą przemytnika. Ale ukrywa również swoją zdolność do nawiązywania telepatycznej więzi ze światem przyrody – w szczególności z gigantycznym transrobakiem, którego próbuje uratować przed złymi ludźmi. Kto by pomyślał, że łajdak, którego spotykamy na początku odcinka, okaże się międzygwiezdnym konserwatorem przyrody? Albo że Star Trek: Discovery pójdzie w slapsticku, gdy Burnham zostanie zjedzony (i wypluty) przez gigantycznego ślimaka. Czy został napisany w dniu, w którym pokój pisarza wymienił notatki z? Star Trek: dolne pokłady ?
Pod koniec odcinka zastanawiasz się, co stało się z Discovery? Wszystkie dowody sugerują, że jest to ofiara podstępnej mechaniki czasowej, która spowodowała, że Spock przybył lata po Narady w J.J. Pierwszy Star Trek Abramsa. Przynajmniej Burnham ma towarzystwo, kiedy czeka, teraz, gdy znalazła ostatniego stojącego mężczyznę Federacji. Jest coś wzruszającego w pomyśle faceta, który poświęcił całe swoje życie na podtrzymywanie płomienia Federacji – nawet jeśli nadal przegrywa z Burnhamem, kiedy ona przybywa. Rzeczywiście, wygląda na to, że odbudowa Federacji będzie pierwszą dyrektywą nowej serii – ale Burnham naprawdę musi najpierw znaleźć swoich towarzyszy…
Nowe odcinki Star Trek: Discovery, sezon 3, trafiają w czwartki na CBS All Access w USA, a w piątki na Netflix w Wielkiej Brytanii.
Werdykt 3,53,5 na 5
Star Trek: Discovery sezon 3, odcinek 1 recenzja i podsumowanie: „Prawie nierozpoznawalna wizja przyszłości”To trochę nierówna jazda, ale Star Trek: The Next Next Next Next Next Next Next Next… Generation ma obiecujący początek.
Więcej informacji
| Dostępne platformy | telewizja |