211service.com
Recenzja The Walking Dead S9.14: „Jeden z tych rzadkich odcinków, o których będziemy mówić za lata”
Źródło obrazu: AMC
Niewiele pokazów może odtworzyć scenę, w której ciężarna kobieta kroi kataną kilkoro dzieci i nadal niech wyjdzie jako bohater. Szczerze mówiąc, nie byłam pewna, czy The Walking Dead nadal miał ochotę spróbować czegoś tak odważnego. A jednak odcinek 14, Scars, pojawia się znikąd jako najciemniejszy w serialu, odkąd Carol powiedziała Lizzie, aby spojrzała na kwiaty, jednocześnie wyznaczając nowy punkt kulminacyjny dla serii w jej obecnej iteracji. Główne spoilery dla The Walking Dead sezon 9 podążać...
Czytaj więcej 
„Możesz teraz dać Danai Gurirze jej Emmy” – Internet reaguje na najlepszy odcinek The Walking Dead od lat
Być może to, co sprawia, że Scars jest tak szokujący, to fakt, że mieliśmy bardzo małą skłonność, poza kilkoma niejasnymi droczeniami, że to w ogóle nadchodzi. Odcinek wydaje się być nagłą przerwą w toczącej się wojnie Szeptaczy (choć cieszę się, że mogę na chwilę odpocząć od teatrów Alfy przed finałem), ale ma tyle sensu w kontekście szerszych tematów tego sezonu, cofając się w czasie aby w końcu ujawnić mroczną prawdę stojącą za nietypowym izolacjonizmem Michonne w dzisiejszych czasach.
W przeciwieństwie do tych wdrożonych w odcinek 10, Omega , użycie retrospekcji przez Scars wydaje się organiczne, przynosząc rzeczywistą wartość w wyjaśnianiu motywacji postaci i wzbogacaniu własnej tekstury tematycznej, przełączając się między przeszłością a teraźniejszością w inteligentnych odstępach czasu, aby podkreślić narracyjne paralele dwóch osi czasu.
Życie po Ricku

Źródło obrazu: AMC
Spokojne, melancholijne otwarcie, w którym widzimy Daryla (Norman Reedus) i wyczekującą Michonne (Danai Gurira) wciąż szukające Ricka kilka miesięcy po jego „śmierci”, niemal usypia nas fałszywym poczuciem bezpieczeństwa i stopniową eskalacją do nieoczekiwanego punktu kulminacyjnego jest prawie idealnie zgrany.
— Najmroczniejszy serial, odkąd Carol kazała Lizzie przyjrzeć się kwiatom.
Obecna oś czasu ma ten sam efekt, w którym dzieje się tak niewiele, że na krótko można oczekiwać kolejnego nonszalanckiego rozdziału Walking Dead. Daryl i jego nowy gang przybywają do Aleksandrii, wyjeżdżają, Judith szuka ich i wpada w kłopoty, a Michonne przychodzi jej na ratunek. Na pierwszy rzut oka to nie jest takie interesujące. Zamiast tego, Scars odnosi sukces jako studium postaci, które decyduje się rzucić rękawicę najtrudniejszemu ocalonemu w serialu i testuje, jak długo Michonne pójdzie, aby chronić swoje dzieci (jest to powtarzający się temat w sezonie 9, na wypadek, gdybyś nie zauważył ).
Wiemy, że zarówno Michonne, jak i Daryl otrzymali tajemnicze blizny od ktoś od czasu skoku w odcinku 5, ale ujawnienie, że zostali napiętnowani przez watahę zdziczałych dzieci pod manipulacją Jocelyn (Rutina Wesley) - starej przyjaciółki z college'u tego pierwszego - jest szokiem podkręconym, oddając samą scenę tortur tym bardziej bolesne do oglądania. Ale to dopiero początek tytułowych Blizna wypalonych w psychice Michonne przez to wydarzenie. To, co następuje, jest jeszcze gorsze.
Nie młodzież!

Źródło obrazu: AMC
Ponieważ Michonne jest zmuszona wybrać między uratowaniem Judith a ocaleniem życia dzieci, które mają ją zabić… cóż, znasz resztę. Sama chwila jest nakręcona wyjątkowo dobrze, powstrzymując się od pokazywania rzeczywistego dzieciobójstwa, ale nigdy nie chcąc zmniejszyć jego wpływu, przecinając do dnia dzisiejszego Michonne siekając Walkerów w udręce, ilekroć jej ostrze spotyka innego napastnika w przeszłości.
Czytaj więcej 
Wszystko, co wiemy o The Filmy o żywych trupach dotychczas
Nie trzeba dodawać, że występ Danai Guriry tutaj, a nawet w całym odcinku, jest niczym innym jak godnym nagrody, pięknym przejściem między karłowatym żalem, rodzicielską udręką i surowym bólem do dyktatu każdej sceny. Jeśli to naprawdę ostatni pełny sezon aktorki przed jej odejściem, Gurira mocno zasłużyła na swoje miejsce w historii Walking Dead i może odejść z podniesioną głową (nie jest to coś, czym może się chwalić każdy absolwent TWD).
Blizny to jeden z tych odcinków Walking Dead, które pojawiają się na niebieskim księżycu, nagle i nieoczekiwanie przypominając nam, że serial wciąż jest w stanie silnie przywołać ludzką traumę, która uosabia apokalipsę. Co więcej, rozdział zawiera kilka z bieżących problemów, które miałem w tym sezonie (skrajny charakter Michonne, niewłaściwie użyte retrospekcje) i obraca je w niemożliwą do pominięcia bajkę Walking Dead. To jeden z tych rzadkich odcinków, o których będziemy mówić za wiele lat jako o głównej części serii, i mogę tylko mieć nadzieję i modlić się, aby AMC przygotowało ich jeszcze więcej, gdy patrzymy na 10. sezon The Walking Dead.
Werdykt: Blizny to wstrząsający, tragiczny i prawie przyprawiający o mdłości rozdział The Walking Dead. Jest to również jeden z najbardziej przejmujących odcinków, jakie do tej pory wyprodukował serial.