211service.com
Rozszerzenie Star Wars: Battlefront 2 Resurrection może nie wymyślić gry na nowo, ale jest świetną podstawą do świeżej, przyszłej opowieści
ten Gwiezdne wojny: Battlefront 2 Rozszerzenie historii kampanii Zmartwychwstania jest, na papierze, bardzo tym, czego można by się spodziewać w tym momencie. Trwa kilka godzin. Pojawia się niedługo po zakończeniu epilogu kampanii waniliowej. To kolejny błyszczący, autentyczny atak nieco lekkiej akcji Gwiezdnych Wojen, która w prawdziwym stylu Złotowłosej wygląda i brzmi dobrze. Dzieje się tak jednak ze względu na sprytny moment wydania (tuż przed Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi ) i sprytny dobór tematu (ustalony na chwilę wcześniej) Przebudzenie Mocy i opowiada historię wczesnego powstania Pierwszego Porządku), nieco bardziej jako ogólne doświadczenie niż suma jego poszczególnych części.
Odzwierciedlając samą trylogię sequela filmu, wykonując skok w czasie o kilka dziesięcioleci, teraz znajdujemy się bardzo w przededniu współczesnej ery Gwiezdnych Wojen. Najwyższy Porządek rośnie. To już zniszczyło Republikę, a Ruch Oporu stara się organizować i reagować. W środku tego wszystkiego gramy zdecydowanie starszą, nieco smutniejszą, ale jeszcze bardziej rezolutną Iden Versio, radzącą sobie ze skutkami kampanii waniliowej w najbardziej Versio możliwy sposób: wracając do walki i kontynuując. Ale teraz ma swoją (teraz już dorosłą) córkę na przejażdżkę, przygotowując scenę dla nowej fazy gry wideo Gwiezdne Wojny, aby zasiąść w kanonie z filmami.

Pod względem rozgrywki ewolucja jest mniejsza, choć z pewnością przerywana wyróżniającymi się momentami. Zasadniczo jest to nadal Star Wars Battlefront 2, oparty na niepowtarzalnych, zabawnych, ale luźnych systemach walki przeniesionych z trybu wieloosobowego. W scenariuszu PvP, z jego szerszymi, bardziej chaotycznymi wymaganiami, oczywiście sprawy wydają się zupełnie inne, ale w kampanii, z wieloma rojącymi się celami i zawrotnym tempem, akcja – przynajmniej na ziemi – wciąż wydaje się odrobinę lekka w porównaniu z tym, co może wyjść z bardziej dedykowanej gry Star Wars dla jednego gracza.
Na szczęście Battlefront 2 ma inne rzeczy, na których można się oprzeć, i tutaj Resurrection naprawdę świeci. Na przykład nieubłagana autentyczność Gwiezdnych Wojen jest tak samo niewątpliwa i natychmiast fascynująca, jak zawsze, wywołując błyszczące oczy „Ooh” – przerywnikowe tych Uczucia z Gwiezdnych Wojen — w chwili, gdy pierwszy X-Wing przemyka po niebie. I ma historię, która, choć krótka, obejmuje sporo gruntu, a teraz zaczyna być bardziej osobna, ponieważ Battlefront 2 odchodzi od oryginalnej trylogii i wkracza w nową erę.
Oczywiście są tam wszystkie właściwe bity z Gwiezdnych Wojen. Spuścizna. Przeszłe żale. Nadzieja. Odkupienie. Heroizm i wiara w dobro dla samego dobra. Wskrzeszenie jest zbudowane z nich, gdy przekracza ostatnią część pomostu między oryginalną trylogią a erą sequeli. Ale, swobodnie opowiadając bardziej ponurą historię pod główną sagą Gwiezdnych Wojen, uwolnioną z kamei oryginalnej trylogii waniliowej gry, teraz naprawdę zaczyna się wydawać odrębny, legalny rozdział.

Nie żeby moje skupienie się na historii i atmosferze oznaczało, że gra w Resurrection nie jest fajna. Z pewnością tak jest, a kiedy tworzy skoncentrowaną scenografię, jest to wyraźnie kampania, która wie, co robi. Szczególną atrakcją jest wczesna, rozszerzona sekwencja walki powietrznej X-Wing w centrum gęstego pasa asteroid. Łącząc zniuansowaną, ale przyjazną obsługę statków i imponującą, ale nie-właściwie- że - niebezpieczny spektakl, zapewnia również wystarczająco dużo narzędzi i umiejętności, aby trzymać rzeczy wystarczająco daleko po prawej stronie wyzwania, abyś przez cały czas czuł się jak bohater. Zmartwychwstanie stanowi pewną granicę między wciągającą zabawą a kinowym spełnieniem życzeń z Gwiezdnych Wojen. Wie, że chcesz posiąść doświadczenie latania przez środek asteroidy, ale wie też, że chcesz czuć się przy tym fajnie, zamiast bezceremonialnie obijać się o ściany tunelu.
Ta filozofia rozciąga się na całą kampanię, ponieważ potyczki naziemne zamieniają się w bitwy w całym mieście, których jesteś tylko małą, ale ważną częścią. Mała, ale ważna część z ewentualnym dostępem do mini-kroków AT-RT i dział wieżowych, dzięki którym możesz przebić się przez rzeź według własnego, bardziej osobistego planu. Mały, ale starannie uformowany rozdział Battlefront 2 Zmartwychwstanie może sam w sobie nie być najbardziej wstrząsającym kawałkiem Gwiezdnych Wojen, ale bardzo dobrze wróży na przyszłość. Wygląda na to, że historia Battlefronta znajduje legalne miejsce w szerszym ekosystemie narracyjnym Gwiezdnych Wojen, sugerując, że przy wystarczającej liczbie regularnych aktualizacji i przemyślanych powiązaniach z ewoluującą trylogią filmową, może być w zgodzie z podobnym statusem „drugiego poziomu, ale całkowicie legalnym”, co lubi Rogue One. I spójrzmy prawdzie w oczy, więcej, legalne, dobre Gwiezdne Wojny to tylko dobra rzecz.