Ujawnienie Arkham Knight jest słabym ogniwem w świetnej historii Batmana

OSTRZEŻENIE: Przed Arkham Knight czekają ogromne spoilery, więc NIE czytaj, jeśli nie ukończyłeś gry.





Dobrze? Jesteś pewien? Następnie zacznij...

Jason Todd jest Rycerzem Arkham. Złoczyńca w Rocksteady's ostatnia gra Batmana jest drugim Robinem, tym, który w szczególności zginął w komiksach. Zawsze był najbardziej prawdopodobnym kandydatem do krynia się za maską w robosuitach, a jego nazwisko pojawiało się często, gdy fani Arkham próbowali to rozgryźć. Pod pewnymi względami zgadzam się z wyborem Jasona przez Rocksteady na rycerza Arkham, ale rażące oznakowanie jego tożsamości graczowi zbyt wiele zdradza. O wiele większym problemem jest jednak to, że nieistnienie Jasona w poprzednich grach Arkham oznacza, że ​​trudno jest emocjonalnie inwestować w ujawnienie – myślę, że potrzebujesz więcej historii z postacią w grach, aby ten wielki moment miał prawdziwą opłacalność. i nie sądzę, aby sam Arkham Knight to zapewniał.



W zeszłym roku, kiedy wszyscy zaryzykowali zgadywanie, kim jest Rycerz Arkham, uważałem Jasona Todda za zbyt oczywistego i dziwacznego dopasowania do samodzielnej trylogii Nietoperza Rocksteady'ego. Zbyt oczywiste, bo cała opowieść o Jasonie Todd-powraca jako zły facet jest dość dobrze znana każdemu, kto choć trochę zna fabułę komiksową Batmana. Jason Todd, Robin, który pojawił się po Dick Grayson (Nightwing in the Arkham Games), został zabity w komiksie 1988/9 „Śmierć w rodzinie”, po tym, jak czytelnicy zostali zaproszeni do wezwania i głosowania (!) na temat tego, czy postać żyć lub umrzeć. Wąsko zdecydowali się go zabić.

W komiksie Jason powrócił z martwych znacznie później w historii 2005/6 „Under The Hood”, w której tajemnicza postać zwana Czerwonym Kapturem (jeden ze starych pseudonimów Jokera) ściera się z Batmanem, aż w połowie łuku, okazuje się, że pod maską jest świeżo nikczemny Jason Todd. To genialna współczesna historia Batmana, która została później zaadaptowana do popularnego filmu animowanego DC Under The Red Hood. Dlatego Jason będący rycerzem Arkham wydawał mi się zbyt oczywisty – to w zasadzie ten sam pomysł, co Under The Hood, z niektórymi tymi samymi bitami narracyjnymi, tylko z tożsamością Red Hood zamienioną na rycerza Arkham.



Spodziewałem się, że Rocksteady wybierze kogoś, kogo nie mógłbym zgadnąć, zamiast najbardziej oczywistego kandydata. W pewnym sensie myślę, że wierność komiksom ma swoje zalety i pokazuje, jak wielką pasję ma studio do każdej części materiału źródłowego Mrocznego Rycerza. Ale gry Rocksteady'ego nie mają tej samej historii z Jasonem Toddem, co komiksy DC, kiedy sprowadzili go z powrotem prawie dwie dekady później – i to jest główny powód, dla którego uważam, że ujawnienie Arkham Knight i momenty, które do niego prowadzą, nie są bardzo skuteczne zarówno dla publiczności znającej historię Batmana, jak i tych, którzy znają tylko gry Arkham.

Rocksteady wykonuje całą historię Jasona Todda w Arkham Knight. Widzimy te imponująco oprawione częściowo retrospekcje/częściowe halucynacje, w których Joker torturuje Robina w niewoli, dając nam do zrozumienia, że ​​to, co stało się z Jasonem, jest częścią ciągłości Arkham, która nie miała żadnego znaczącego znaczenia w poprzednich grach Arkham. Szczerze mówiąc, w scenach tortur jestem pewien, że wszyscy, którzy przewidzieli Jasona Todda przed premierą gry, w tym momencie mówili: „Tak, to zdecydowanie on”. DLC w przedsprzedaży z postacią Red Hooda Todda również było prawdopodobnie wskazówką (lub, patrząc na to z innej strony, odważnym blefem).

Ale z drugiej strony gra daje również fanom komiksów spoza Batmana bardzo łatwy sposób, aby to rozgryźć. Jeśli nigdy nie słyszałeś o Jasonie, ale grałeś w poprzednie gry Arkham, z pewnością byłoby jasne, dlaczego te sceny tortur z Jokerem i Jasonem pojawiły się teraz w historii. Gdyby nie byli kluczowi do głównej fabuły, skończyliby jako zadanie poboczne. Sceny te oddają graczowi tożsamość rycerza, niezależnie od jego wiedzy o postaci. Być może był to celowy zapowiedź ze strony Rocksteady, ale nie zgadza się to z tym, jak mocno kampania marketingowa odegrała niejednoznaczną tożsamość Knighta.



Drugim problemem jest brak historii Jasona w grach. Jest nowym elementem historii i oznacza to, że ujawnienie Arkham Knight nie ma takiego wpływu, jaki mógłby mieć, gdyby, powiedzmy, Todd był przedmiotem halucynacji Stracha na Wróble w Azylu, lub jednej ze stron opartych na złoczyńcach. zadania w mieście. Wyobraź sobie, o ile większy byłby ten moment, gdyby gracze przynieśli ze sobą historię postaci, którą widzieli w grze, w którą grali cztery lub sześć lat temu, tak jak robią to z większością złoczyńców Knighta, zamiast opowiadać tę historię do nich w całości w jednym dziesięciogodzinnym odcinku?

Ta historia z czytelnikiem jest powodem, dla którego powrót Jasona Todda był tak wielkim momentem w komiksach - to Robin, którego Batman nie uratował, zmartwychwstał po 17 latach, a nie tylko czterech czy pięciu godzinach. To dlatego zadanie poboczne Hush w Knight jest tak skuteczne: prawie cztery lata temu widziałem, jak Tommy Elliott uciekał z Arkham City w twarzy Bruce'a Wayne'a i mierząc się z nim teraz jako gracz, lata później czułem się fantastycznie. Historia buduje emocjonalną inwestycję w postacie – a ja nie czułem, że mam to z Jasonem. Nie żebym obwiniał Rocksteady, czy cokolwiek – planowanie z takim wyprzedzeniem to zbyt wiele, by prosić, ale wybór rycerza Arkham jako głównego wątku historii oznacza, że ​​wiele zależy od tego odkrycia.



Patrząc na to z punktu widzenia Rocksteady, myślę, że rycerzem Arkham zawsze musiał być Jason. Logicznie rzecz biorąc, jeśli przejdziesz przez wszystkie postacie, które pojawiły się do tej pory w serii Arkham, kto inny mógł to być? Myślę, że ledwo uszło im to na sucho z Hushem, ale nadal byłoby to niezgodne z charakterem – gdyby kradł tożsamość Bruce'a Wayne'a w City, pojawiał się ponownie w kostiumie podobnym do kostiumu Batmana, miałby pewną logikę narracyjną. Byłoby to w 100% niezgodne z charakterem Jokera i zmniejszyłoby wpływ jego śmierci w City. Nie miało też sensu, aby był to Azrael, Robin lub Kobieta-Kot Tima Drake'a – a Arkham Knight doskonale obsługuje te postacie gdzie indziej.

Myślę, że Arkham Knight od samego początku był błędną koncepcją – skupiając tak dużą część głównej historii na tej jednej postaci i kładąc tak duży nacisk na ujawnienie jego prawdziwej tożsamości, Rocksteady stawia wiele oczekiwań bez wystarczających opłacać się. Uważam, że brakuje dużego elementu w zmuszaniu graczy do kupowania opowieści o martwym Robin, a potrzeba opowiedzenia całej historii w tej jednej grze oznaczała, że ​​podali zbyt wiele wskazówek.

Wraz z walkami Batmobile i sekwencjami skradania się, jest to jeden z niewielu problemów w grze, która jest tak hojnie wypełniona niesamowitymi momentami Batmana.