211service.com
Recenzja Army of Thieves: zabawny, nieistotny dodatek do nowej serii Netflix
(Zdjęcie: Netflix)Nasz werdykt
Brak reżyserskiej ręki Snydera, Army of Thieves to wciąż zabawny film o napadach, który sprawia, że już lubiana postać jest jeszcze lepsza
Werdykt GamesRadar+
Brak reżyserskiej ręki Snydera, Army of Thieves to wciąż zabawny film o napadach, który sprawia, że już lubiana postać jest jeszcze lepsza
Armia Umarłych założenie było nowatorskie: grupa obdartych odmieńców łączy się, aby ukraść 200 milionów dolarów z zarażonego zombie Las Vegas, zanim bomba atomowa spadnie na Sin City. W rezultacie powstał jeden z lepszych filmów Zacka Snydera, pełen neonowych kolorów, krwawych strzałów w głowę i kradnącego sceny nieumarłego tygrysa. Teraz nadchodzi prequel, Army of Thieves, rzucający światło na Ludwiga Dietera, nerwowego niemieckiego łamacza sejfów z imponującym, wysokim piskiem krzyku.
Dieter – grany po raz kolejny przez Matthiasa Schweighöfera, który również pełni obowiązki reżyserskie, podczas gdy Snyder produkuje – okazuje się zaskakująco solidny, wprowadzając śmiech i emocje do dość przewidywalnej fabuły. Nie spodziewaj się wielu zombie, ponieważ Dieter – prawdziwe imię Sebastian – jest nieco nieświadomie zwerbowany przez zawodową złodziejkę Gwendoline (Nathalie Emmanuel) do włamania się do trzech niesławnych sejfów, z których każdy znajduje się w bankach o wysokim poziomie bezpieczeństwa rozsianych po całej Europie. Centralny skład wkrótce się dopasowuje – do pary dołączają kierowca (Guz Khan), haker (Ruby O. Fee) i twardy facet (Stuart Martin) – i zaczynają knować coraz trudniejsze napady.
Po drodze jest kilka zwrotów akcji, ale nic odkrywczego. Czasami jest po prostu zbyt wiele wątków fabularnych, z włączeniem niektórych zwaśnionych francuskich pracowników rządowych, którzy dodają znaczny bagaż do postępowań. Każda scena, w której nie ma Dietera, jest straconą szansą, a postać jest tym razem jeszcze bardziej lubiana – okazuje się, że Snyder wykonał właściwy telefon, zamawiając prequel przed wydaniem Army of the Dead.
Reżyserskiego talentu Snydera brakuje w częściach. Schweighöfer robi wrażenie za kamerą, zwłaszcza gdy ma miejsce faktyczne włamanie się do sejfu, co sprawia, że normalnie przyziemna akcja staje się interesująca kinowo. Nie oczekuj jednak niczego, co mogłoby się równać z napisami początkowymi Army of the Dead ani szczególnie intensywnymi momentami, nawet jeśli okazjonalnie na ekranie pojawiają się zombie.
Ach tak, zombie. W jaki sposób film faktycznie łączy się z Armią Umarłych, poza ponownym pojawieniem się Dietera? Początkowo ustalono, że każdy rząd na świecie jest mocno skupiony na inwazji Las Vegas, dlatego Gwendoline uważa, że to idealny czas na przeprowadzenie tych napadów. Później ostatnie chwile filmu idealnie pasują do tego, co będzie dalej. Powiązania między nimi są poza tym rzadkie, a ogólny efekt jest zabawnym spin-offem, który można z radością oglądać bez korzystania z Army of the Dead. W rezultacie Army of Thieves wydaje się być nieistotnym dodatkiem do nowej serii Netflix.
Army of Thieves trafi na Netflix 29 października. W międzyczasie sprawdź najlepsze filmy Netflix streaming teraz.
Werdykt 33 z 5
Recenzja Army of Thieves: zabawny, nieistotny dodatek do nowej serii NetflixBrak reżyserskiej ręki Snydera, Army of Thieves to wciąż zabawny film o napadach, który sprawia, że już lubiana postać jest jeszcze lepsza
Więcej informacji
| Dostępne platformy | Film |
| Gatunek muzyczny | Komedia |