Recenzja Destiny: Rise of Iron: „Świetne rozszerzenie, ale obciążające w obecnych ramach gry”

Nasz werdykt

Pewna kreatywność i sprytne oko do systemowego orzeźwienia zapewniają pewną i klasyczną ekspansję.





Plusy

  • Świetna, oparta na fabule kampania jest znakomicie wykonana.
  • Całkowicie nowy Strike jest najwyższej jakości.
  • Nowe narzędzia do eksperymentów klasowych powinny dodać stos ciągłej głębi.

Cons

  • Kampania kończy się o kilka misji za wcześnie.
  • Porzucenie ostatniej generacji nie spowodowało żadnych drastycznych ulepszeń wizualnych.

Werdykt GamesRadar+

Pewna kreatywność i sprytne oko do systemowego orzeźwienia zapewniają pewną i klasyczną ekspansję.

Plusy

  • +

    Świetna, oparta na fabule kampania jest znakomicie wykonana.

  • +

    Całkowicie nowy Strike jest najwyższej jakości.



  • +

    Nowe narzędzia do eksperymentów klasowych powinny dodać stos ciągłej głębi.

Cons

  • -

    Kampania kończy się o kilka misji za wcześnie.

  • -

    Porzucenie ostatniej generacji nie spowodowało żadnych drastycznych ulepszeń wizualnych.



NAJLEPSZE OFERTY NA DZIŚ Sprawdź Amazon

Z dodatkiem Rise of Iron, Przeznaczenie teraz czuje się tak kompletny, jak można sobie wyobrazić. Jego doskonała – choć nieco krótsza niż się spodziewano – kampania zapewnia jedne z najlepiej przygotowanych, opartych na fabule akcji, jakie Bungie stworzyło od czasu Halo. Nowy sandboksowy świat oferuje mnóstwo nowych miejsc i aktywności do odkrycia, a nowe tryby wieloosobowe oparte na rywalizacji i współpracy wyciskają kilka ostatnich kropli możliwości z niezwykle wszechstronnej mechaniki gry PvP i PvE. Wszystko to jest bardzo dobre i sprawia, że ​​Rise of Iron jest dość łatwym pakietem do polecania – i to jeszcze zanim przejdziemy do obecnie nieujawnionego Raidu, zbudowanego wokół frakcji Fallen, która obecnie nie ma raidów.

Chociaż z drugiej strony, teraz wydaje się, że Bungie mógł osiągnąć własny limit poziomu, maksymalizując to, co Destiny może obecnie robić i czym być. Rise of Iron to świetne rozszerzenie, ale wydaje się, że nieco nadweręża obecne ramy gry, twórczo doskonałe, ale na skraju systematycznego powtarzania się. Z platformami ostatniej generacji w końcu porzuconymi na rzecz wersji PS4/Xbox One-only, Rise of Iron wydaje się raczej ostatnim słowem w oryginalnym Destiny, jeśli wybaczysz przypadkową grę słów, zanim przejdziemy do nieuniknionej kontynuacji . To powiedziawszy, jeśli jest to rzeczywiście dokładna ocena, to będzie to piekielnie pewna siebie i klasyczna ekspansja, która zgrabnie pomija swoją mechaniczną znajomość, koncentrując się na rzemiośle narracyjnym.

Różnica jest widoczna, gdy tylko rozpoczniesz kampanię fabularną Rise of Iron. Chociaż trwa tylko kilka godzin (prawdopodobnie zakończysz swój pierwszy, normalny poziom trudności wieczorem, choć oczywiście jest to zawsze tylko zwiastun tygodni iteracji, powtarzaj grę, aby uzyskać progresywne nagrody, jako część ogromnego tygla Destiny treści), jest to z pewnością najdokładniej wyselekcjonowany fragment kampanii, jaki Destiny do tej pory widział, unikając kaprysów narracyjnych z wczesnej gry i polegania na wielozadaniowych, ponadświatowych przestrzeniach na rzecz tempa, opowiadania historii i scenografii całkowicie godnych skoncentrowanego, pojedynczego -fPS gracza. I w tym świetny.



W szczególności jego pierwsza misja to uderzające odejście do Destiny, zbudowane z powolnych intryg, dobrze wyrzeźbionego poczucia prawdziwego zagrożenia, drażniącego poczucia izolacji i bardzo realnych dramatycznych szczytów i dolin w całym tekście. Podobnie jak w przypadku wszystkich kampanii RoI, za pierwszym razem warto grać solo. To jest taki, który będziesz chciał właściwie ogarnąć, bez anarchii kooperacji i rozpraszania się gadaniem mikrofonu.

Od tego nieskazitelnego tempa, enigmatycznego początku, kampania nabiera swego rodzaju największych hitów projektowania poziomów Destiny, aczkolwiek takich, które często dostrajają model z większym poczuciem pilności i celu niż wcześniej. Misje, które przeplatają biegi terenowe, w pomieszczeniach i na zewnątrz, z których pierwsza zapewnia napięte, klaustrofobiczne testy umiejętności i kontroli przestrzennej – tak naprawdę zawsze jedne z najlepszych radości Destiny, ponieważ desperacja wymusza kreatywność – ta druga zapewnia wspaniałe, zwiewne, swobodne pionowe walka. Intensywne crescendo, które łączą wieloczęściowe cele z coraz większym atakiem i skalą, łącząc w równym stopniu płynną strategię i radosne, wybuchowe porzucenie. I oczywiście nieco tajemna, pozbawiona wyjaśnień kulminacyjna bitwa, która odwraca to, co znasz – lub przynajmniej po cichu przesuwa słupki – zmuszając do wciągającego rozwiązania zagadki, gdy siejesz spustoszenie w bardzo satysfakcjonujący sposób.



Jeśli The Taken King pokazał, co Bungie może zrobić z fabułą i projektowaniem misji, wysuwając postać na pierwszy plan i jej wiedzę w królestwie jawności – jednocześnie pozwalając, aby intryga projektu Raid lekko przyprawiła resztę świata gry – wtedy Rise żelaza jest logiczną kontynuacją tej reorientacji. Do nieco przedwczesnego końca będziesz chcieć więcej, ale jest to w równym stopniu efekt jakości, co zwięzłości.

To powiedziawszy, Rise of Iron świetnie radzi sobie z zachęcaniem do ciągłej gry. Podobnie jak The Taken King, kręci się i rekontekstualizuje swoje treści po „ukończeniu” poprzez niezliczone spiralne wątki. Z pewnością nie z tym samym, miesięcznym tomem, ale w ciągu zaledwie kilku godzin odblokowałem już dodatkową misję fabularną, z obietnicą co najmniej jeszcze jednej w przyszłości. Jak zawsze w przypadku Destiny, konkretna „ilość” treści jest tylko wskazówką, jak daleko można ją przerobić i ponownie doświadczyć za pomocą różnych soczewek do różnych celów, i chociaż to dopiero początek, obietnica ostatecznej skali empirycznej gdzieś pomiędzy House of Wolves a TTK wydaje się być wiarygodny, jeśli zmierzy się nieco bliżej tego pierwszego.

Poza zadaniami – z których jedno, tak, przyniesie ci Żelazny Gjallarhorn – nowa Księga Rekordów będzie również kluczem do rozszerzonej gry. Kontynuując tam, gdzie zakończył się poprzedni rekord Moments of Triumph, ten dodatek formalizuje abstrakcyjny postęp poprzez wiele działań, oferując namacalne nagrody za wszelkiego rodzaju zadania w grze, od powtórek na trudnym poziomie po więcej osiągnięć otoczenia. Być może największą zachętą do ukończenia jest obietnica nowego, pięknie wyglądającego zestawu zbroi Żelaznego Lorda w średniowiecznym stylu. To zgrabny dodatek, zapewniający nowy, trzeciorzędny sposób na dalsze wykorzystanie czasu gry – prawdziwym miernikiem zawartości Destiny zawsze było przerabianie czegoś więcej niż dodawanie – a także dostarczanie alternatywnych sposobów postępu, poza zwykłym rzucaniem się w tę samą elitę wydarzenie.

To powiedziawszy, Rise of Iron ma również trzy nowe Strike, które można wrzucić do miksu, gdy rozszerzenie trafi na codzienne i cotygodniowe playlisty. Dwa z nich to remiksy słynnych (lub niesławnych) wczesnych Strikes, przywracające Sepiks Prime i Phogoth, podczas gdy zupełnie nowy, The Wretched Eye, to zabójczy kawałek klasycznego Destiny. Jeden z najbardziej pewnych i kompletnych projektów Strike od dłuższego czasu, jest doskonałym przykładem tempa, różnorodności, strategii kooperacyjnej i przekonującego projektu bossa, które gra może tak dobrze działać. Opisałem już pełną rozgrywkę z Gamescom , ale jeśli nie masz czasu, aby to przeczytać, wiedz, że podstępna, zmieniająca się strategia samej ostatecznej konfrontacji sprawia, że ​​warto w nią grać.

Jeśli chodzi o PvP, Rise of Iron wprowadza trzy nowe mapy w Tyglu i jeden nowy tryb gry, Zwierzchnictwo , który miesza standardowe ustawienia drużynowego deathmatchu, dostarczając dodatkowe punkty za złapanie herbu upuszczonego przez każdego powalonego przeciwnika. Na pierwszy rzut oka wydaje się to prostym zwrotem akcji, ale szaleńczy wyścig, by podwoić liczbę punktów za każde zabójstwo, w połączeniu z chaosem dławiących się punktów i możliwością odmowy złapania Crest poprzez zabranie go z powrotem dla swojej drużyny, zanim zrobi to przeciwnik, sprawiają, że uroczo gorączkowa gra, gdy robi się gorąco. Podobnie jak zakres bardziej zaangażowanej strategii z wykorzystaniem nadzorców skrzydłowych i podstępnych umiejętności klasowych. Śpiewający Czarnoksiężnicy z umiejętnościami samoodradzania się, przygotuj się na znienawidzenie.

Jeśli chodzi o zszywki do współpracy, nowy obszar Patrolu, Ziemie Plagi, zawiera Kuźnię Archonta. Ta lokacja areny będąca połączeniem Więzienia Starszych i Dworu Oryksu Króla Pochwyconych, może zostać aktywowana poprzez oferowanie przy wejściu pewnych specjalnych przedmiotów walutowych, przywoływanie szeregu bitew na falach na dużą skalę – i zwiększanie nagród – za Cena. Biorąc pod uwagę jego skalę i wielopoziomową wertykalność, jest to wyraźnie chaotyczne doświadczenie – szczególnie biorąc pod uwagę, że spóźnialscy gracze mogą kupić zapieczętowaną arenę po rozpoczęciu bitwy – i chociaż pełny zakres poziomów nagród jest oczywiście „ Obecnie wiadomo, że samo w sobie jest piekielną zabawą. To kolejna wspaniała rzecz, którą Destiny zawsze ma rację. Bez względu na to, jak długo możesz powtarzać i grindować dla konkretnego sprzętu, prawdziwe doświadczenie grania jest zawsze przyjemnością.

Ostatnim kickerem – i to mądrze ocenianym – jest nowy system artefaktów Iron Lord. Podejmując się pewnych zadań w malowniczym nowym centrum społecznościowym Felwinter’s Peak, możesz zdobyć przedmiot „Dziedzictwo” należący do jednego z ośmiu oryginalnych Żelaznych Lordów. Wygraj to, a możesz wyposażyć się w nowy, dodatkowy profit – dostępny co tydzień – z których każdy oferuje podstawowe umiejętności zmieniające grę.

Nieograniczony sprint, ogólne zmiany statystyk, podwójne granaty… To rodzaj poważnych zmian, które zasadniczo zmienią kontekst obecnych buildów postaci, a tym samym całego doświadczenia z gry. A biorąc pod uwagę ich racjonowany czasowo charakter, wydaje się, że są przeznaczone do eksperymentowania, oferując możliwość długoterminowych poprawek i przebudów przez dłuższy czas. System jest bardzo ekonomicznym elementem projektu, ale powinien dostarczać dużo treści empirycznych, ponieważ zmienia i mnoży dostępne możliwości.

I to naprawdę jest Rise of Iron. Może nie oferować ogromnego zrzutu zawartości, jaki zrobił The Taken King, ale jest to rozszerzenie zbudowane bardziej warstwowo niż szeroko. Zapewnia wystarczająco dużo nowych miejsc do zobaczenia i rzeczy do zrobienia, o tak wysokiej jakości – i nie zapominaj, że to ja mówię przed nalotem – aby nadać całemu ekosystemowi Destiny godną rewolucję, ale różne rezonanse oznaczają, że oferuje zmienić doświadczenie mają jeszcze większy potencjał. Jeśli jesteś długoletnim graczem Destiny, prawie na pewno odświeżysz i ożywisz swoje codzienne wizyty. A jeśli jesteś ciekawskim nowicjuszem, nigdy (po raz kolejny) nie było lepszego czasu, aby wskoczyć.

Ta rozgrywka do tej recenzji została podjęta podczas przeglądu w studiach Bungie.

Otrzymuj najnowsze wiadomości, porady, przewodniki i informacje dotyczące gry Destiny: Rise of Iron w naszym Destiny Rise of Iron hub które będziemy stale aktualizować.

NAJLEPSZE OFERTY NA DZIŚ Sprawdź Amazon Werdykt 4

4 z 5

Przeznaczenie: Powstanie żelaza

Pewna kreatywność i sprytne oko do systemowego orzeźwienia zapewniają pewną i klasyczną ekspansję.

Więcej informacji

Dostępne platformyPS4, Xbox One
Mniej