Recenzja The Defenders: „Musisz oglądać i idealne skakanie na punkt dla fanów innych niż Marvel”

Nasz werdykt

Nieskończenie zabawny i cudownie stylowy, The Defenders to Marvel u szczytu swoich mocy – nawet jeśli uporczywy problem ze złoczyńcami MCU nie wykazuje oznak odejścia





Werdykt GamesRadar+

Nieskończenie zabawny i cudownie stylowy, The Defenders to Marvel u szczytu swoich mocy – nawet jeśli uporczywy problem ze złoczyńcami MCU nie wykazuje oznak odejścia

NAJLEPSZE OFERTY NA DZIŚ Sprawdź Amazon

The Defenders to najlepszy program Netflixa Marvela, bez dwóch zdań. Serial od razu pokazuje swoją dumę i nigdy się nie poddaje, dzięki czemu Iron Fist wydaje się być bardziej bohaterem w pierwszych 13 sekundach niż samodzielny program zarządzany w 13 odcinkach. Podczas gdy crossover między Daredevil, Jessica Jones , Żelazna Pięść i Łukasz Klatka może od czasu do czasu skręcić w fragmentaryczny zestaw mini-odcinków, niesamowita czwórka ostatecznie jednoczy się, by stworzyć show większe niż suma jego części. Superbohaterowie na poziomie ulicy zapewniają fantastyczny ośmioodcinkowy bieg z wysoką stawką, szalonym tempem i, co najważniejsze, bez wysiłku chemią.

Jednak sprawy nie zaczynają się w ten sposób. Pierwsza para odcinków czytana jest prawie jako zbiór największych hitów z poszczególnych seriali każdego bohatera, zanim narracja w końcu ustąpi i zaostrzy fabułę w komicznie wygodny sposób, aby cała czwórka mogła się spotkać. Brak natychmiastowej gratyfikacji może być drażliwy, ale łatwo to złagodzić dzięki zabawnej interakcji między ulubieńcami fanów, która prowadzi do zespołu. Krótkie sceny Misty Knight i Jessiki Jones są warte samej ceny wstępu, a jest kilka, powiedzmy interesujących, crossoverów, których nie zobaczysz. Jasne, Claire Temple, mimo że tym razem ma głębsze motywacje, jest środkiem do ponownego celu (podobnie jak Jeri Hogarth i Foggy), ale kiedy efekt końcowy jest tak zabawny, trudno jest patrzeć zbyt niekorzystnie na użycie Marvela postaci z peryferii.



Nie zdradzając zbyt wiele, w Nowym Jorku rozpętuje się kataklizm (prawdopodobnie umieść go tuż pod Incydentem jako coś, do czego ludzie będą się odwoływać w przyszłych sezonach), a Obrońcy, każdy podążając własnym tropem, wpadają na swoje ścieżki w ten sam budynek. A potem sprawy przybierają dobry obrót. Naprawdę, naprawdę dobrze. Nie jestem zwolennikiem hiperboli, ale debiutancka scena walki The Defenders jest absolutnie najlepsza w Marvelu. To najlepiej Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz scena walki z windą i rzuca scenę korytarza Daredevila do poddania się. Mógłbym to opisać, ale szczerze mówiąc, słowa nie oddadzą tego sprawiedliwie. I znowu, Iron Fist wychodzi z tego, wyglądając niesamowicie, co jest nie lada wyczynem.

Nic dziwnego, że The Hand to złoczyńcy sezonu (Marvel musi mieć ich w szybkim wybieraniu) i są dowodzeni przez Alexandrę Sigourney Weaver. Jej występ jest łagodzony niezidentyfikowaną śmiertelną chorobą, która pobudza jej postać i przynajmniej oddala ją od królestwa kreskówkowego złoczyńcy MCU, ponieważ – wzdycha – ma rzeczywisty łuk postaci, a nie nijakie tam iść, być złym tropem wcześniejszego zła chłopaki. Reszta Ręki nie podąża jednak za tym przykładem i grozi im poważne niebezpieczeństwo, że staną się typowymi złymi, gdy jeden z obrońców potrzebuje fizycznego złoczyńcy do walki. Nie pomaga to, że Alexandra dosłownie siada i wyjaśnia całą historię i historię The Hand w lawinie ekspozycji w połowie drogi, prawie tak, jakby szefowie Marvela myśleli „o cholera, potrzebujemy więcej informacji o tych facetach”.



Elektra, co prawda, ma bardziej osobisty charakter u boku Ręki – jej umiejętności bojowe sprawiają, że wygląda tu jak absolutna zabójczyni i wszyscy zaangażowani powinni być oklaskiwani – ale trudno oprzeć się wrażeniu, że serial jest najsłabszy, gdy odbiega od The Defenders. Miejmy nadzieję, że to ostatni raz, kiedy widzimy The Hand i ich niekończący się strumień artystów sztuk walki, ponieważ ich wygląd jest już na wyczerpaniu.

Kiedy serial koncentruje się na Obrońcach (i, szczerze mówiąc, jest to 90% przypadków), serial jest kolejką górską dowcipów, żartów i, tak, bocznego oka Jessiki Jones. To wspaniała zabawa i, za moje pieniądze, wydaje się, że jest to znacznie większe wydarzenie niż kiedykolwiek The Avengers. Jest moment mrożący krew w żyłach, wraz z inspirującym wynikiem bulgoczącym w tle, w którym czterej bohaterowie jednoczą się, by zmierzyć się z wrogiem w punkcie środkowym, który jest wspaniałym momentem wszechczasów Marvela.

Tak, bieg The Defenders jest krótki, ale myślący a jeszcze osiem odcinków nie ucieknie, to może uśmierzyć ich obawy. W połączeniu z Gra o tron ​​sezon 7 przycięty siedem odcinków, wydaje się, że zbliżamy się do przełomowego punktu w telewizji, w którym programy nie muszą już być wiązane z długimi odcinkami. W The Defenders ledwie sekunda jest zmarnowana: każda spokojna chwila postaci jest przejmująca i uwydatnia coś lub kogoś; każda sekwencja akcji prowadzi do czegoś większego, lepszego i bardziej szokującego; i każde jednolinijkowe i na nosie wykopaliska w Iron Fist Wola rozsmiesze cie. Nic nie jest lepsze niż powitanie; wnioski wyciągnięto z meandrujących temp Iron Fist i Luke'a Cage'a.



To jest crossover, jeśli masz nadzieję na kawałek superbohatera lub dwa, to - tutaj łagodne spoilery – kilka razy bohaterowie faktycznie mierzą się ze sobą w walce. Nie są też jednorazowymi scenami sparingowymi ani żartobliwymi potyczkami. Gdy napięcie w końcowej części odcinków wzrośnie, tak samo jak temperament każdego z obrońców. Przygotuj popcorn, ponieważ w szczególności jedna walka to odpowiednia bijatyka, która sprawi, że będziesz błagać o więcej. To ponownie podkreśla, jak bardzo Marvel jest pewny tego programu, że nie prowadzi, ani nawet nie sugeruje żadnego konfliktu między kwartetem w promosach prowadzących do jego wydania. Upewnij się, że go obejrzysz, zanim się zepsuje. I to nie wspominając o długiej liście spektakularnych walk pomiędzy dobrem a złem. Są pełne niesamowitej choreografii i doskonałej edycji, dzięki czemu show toczy się w elektrycznym tempie.

Kiedy opadnie kurz i pojawią się ostatnie napisy, będziesz świadkiem czegoś, co choć ma kilka (głównie związanych z Ręką) niezgrabnych momentów, przedstawia najlepiej napisaną wersję każdego bohatera do tej pory. Nie tylko to, ale serial nie istnieje w próżni: kluczowe, szokujące wydarzenia zdarzają się przez cały czas, a ci faceci (i jedna szydercza dziewczyna) rozwijają się znacznie jako ludzie w trakcie serii. Tak bardzo, że ich nieuniknione powroty są naprawdę ekscytującą perspektywą. Daredevil przechodzi być może największą transformację, ale każdy Obrońca otrzymuje własne bity postaci, aby zobaczyć, jak powiedziałby Luke Cage, idąc do przodu. Największym problemem Marvela jest teraz nie do pozazdroszczenia zadanie podążania za tym niezwykle zabawnym, zabawnym wysiłkiem. To obowiązkowy punkt obejrzenia i idealny punkt wyjścia dla fanów spoza Marvela.



NAJLEPSZE OFERTY NA DZIŚ Sprawdź Amazon Werdykt 4,5

4,5 na 5

Obrońcy

Nieskończenie zabawny i cudownie stylowy, The Defenders to Marvel u szczytu swoich mocy – nawet jeśli uporczywy problem ze złoczyńcami MCU nie wykazuje oznak odejścia

Więcej informacji

Dostępne platformytelewizja
Mniej